Jeśli lubicie strategiczne gierki, to powinniście zerknąć na nową produkcję niezależnego studia Jutsu Games. Mowa tutaj oczywiście o 911 Operator, które swoją małą premierę miało kilka dni temu. Ostrzegam Was jednak, byście zbyt wiele po nim nie oczekiwali.

Na Steamie gra kosztuje jakieś 12 euro, bo właśnie jest promocja, więc jeśli wolicie zagrać zanim przeczytacie tę recenzję, to śmiało. Nie obrażę się, obiecuję. Koszty produkcji zwróciły się ponoć tuż po premierze, a ponadto jest to w tej chwili jeden z szybciej sprzedających się polskich indyków na platformie Valve (około 20-25 tysięcy kopii). Moim zdaniem jednak niezasłużenie.

911 Operator - czego się po nim spodziewać?

Menu wygląda nawet fajnie, co nie?


911 Operator – gdzieś to już widziałam…

Na wstępie muszę, po prostu muszę, wspomnieć o tym, że motyw symulacji numeru alarmowego już kiedyś się pojawił. Część z Was, drodzy Czytelnicy, powinna pamiętać taką grę jak EmergencyPierwsza jej część wyszła w 1998 roku, ale nie znaczy to, że została zapomniana, bo kolejne części tejże serii wychodzą do dziś. Jak sama nazwa wskazuje, gra jest symulatorem numeru alarmowego. Wspominam o tym, bo mam wrażenie, że twórcy naszego „operatora” troszkę się sugerowali wyżej wymienionym tytułem. 

To nie znaczy, że zniżyli się do poziomu kopiowania, jednak nie ukrywam, że gry z serii Emergency do dziś dostarczają mi sporo frajdy, a co najważniejsze, ich mechanika jest bardzo zróżnicowana. 911 Operator ma naprawdę solidne podstawy, których developerom nie udało się w pełni wykorzystać. Zainspirowali się opowiedzianym już motywem, przy czym w żaden sposób go nie ulepszyli. Jeśli oczekujecie wciągającej strategii, misji wymagających myślenia czy poważnych skutków swoich decyzji…

Dostaniecie zaledwie powtarzalne zadania, a brak celu tej gry zwyczajnie Was znuży. Niestety, o ile sensem prawdziwego życia jest nadanie mu celu, o tyle w 911 Operator nie da się myśleć nad jakimkolwiek priorytetem. Może to w jakimś stopniu lekcja, mająca Wam uświadomić, jak ciężkie jest wykonywanie tego zawodu.


O co w ogóle chodzi w 911 Operator?

Ciężko mi tutaj opowiedzieć coś o fabule, bo gra jako tako fabuły nie posiada. Po prostu wcielamy się w osobnika rasy ludzkiej, którego zadaniem jest przyjmować zgłoszenia, odbierać telefony i wysyłać odpowiednie służby na wskazane miejsce. Tylko tyle i aż tyle. Warto wspomnieć, że grafika w grze jest dwuwymiarowa, więc wszystkie nasze działania opierają się na klikaniu w odpowiednie miejsca na mapce. A jeśli zaś chodzi o mapkę, to mega fajną sprawą jest fakt, że możemy grać na mapce własnego miasta! Niestety, drodzy mieszkańcy malutkich miasteczek i wsi, musicie obejść się smakiem – Wam zostaje granie na mapach, które domyślnie oferuje gra. Przykro mi.

911 Operator – czego się po nim spodziewać?

Oto mapka miasta, w którym obecnie mieszkam

Jak możecie zauważyć na powyższym screenie, w grze zdarzają się również sytuacje, gdzie musimy wysłać karetkę, by zawiozła ciężarną kobietę do szpitala, albo na przykład straż pożarną, której zadaniem będzie uratować uwięzionego na drzewie kota. Zdarzają się również przypadki śmieszków, którzy dzwonią pod 911 tylko po to, by strollować operatora. Naszym zadaniem jest podejmowanie trafnych decyzji, bowiem nie zawsze będziemy mieć pod ręką karetki, wozy policyjne oraz wozy strażackie. Te oczywiście można kupić, ale jak wiadomo – potrzeba do tego sporo pieniędzy. Tak samo, jeśli brakuje nam pracowników – możemy zatrudnić nowych. Nic jednak nie jest za darmo.

Fajną opcją w grze jest właśnie możliwość wyboru, czy chcemy gdzieś wysłać służby ratownicze, czy też nie. W zależności od naszych decyzji dostajemy (lub nie) określoną sumę pieniędzy oraz punktów reputacji. Mamy również do wyboru różne opcje dialogowe. Problem tkwi w tym, że te wszystkie „trafne decyzje” i liczne wybory moralne nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Czy mówią Wam coś iluzoryczne wybory z gier Telltale? 911 Operator popełnia dokładnie ten sam błąd.

911 Operator – czego się po nim spodziewać?

Wielkim plusem gry jest możliwość kierowania rozmową

Nie bez powodu nie wspomniałam ani słowem o kwestii audio. Jeśli chodzi o nią, to jest bardzo ubogo. Przez całą rozgrywkę towarzyszy nam wkurzający głos operatora. Wypowiadany zawsze tym samym tonem, zawsze w ten sam sposób. Oczywiście, operator numeru alarmowego powinien zachować spokój i być stanowczy. Uwierzcie mi jednak, że słuchanie niemalże bezosobowego głosu przez kilka godzin staje się cholernie męczące. Warto jednak wspomnieć, że ponoć do dubbingu zatrudniono prawdziwego, byłego pracownika centrum alarmowego z USA. Nie dziwię się, że obywatele często narzekają na sennych i znudzonych pracowników takiego numeru, jeśli tak to wygląda w rzeczywistości…

Gra serwuje nam również ciekawostki dotyczące pierwszej pomocy oraz porady związane z ratowaniem życia (innych i swojego). Dzięki temu, grając, możemy się również uczyć, choć mimo wszystko wypadałoby takie rzeczy jednak wiedzieć 😉

911 Operator – czego się po nim spodziewać?

Czy wiesz co zrobić, kiedy zaskoczy Cię tornado?


Cóż jeszcze dodać?

Z tych ważniejszych rzeczy, które raczej nikogo nie interesują, mogę wymienić fakt, że mamy do wyboru: trzy poziomy trudności, język gry, a także przejście szkolenia i coś, za co jestem twórcom bardzo wdzięczna – wyciszenie operatora. Gra pozwala nam również bawić się w zbieranie różnych medali, które dostajemy za określone osiągnięcia. Możemy grać w trybie fabularnym, a jeśli mamy ochotę, to do dyspozycji mamy również „grę dowolną”.

Aktualnie za grę musimy zapłacić cztery dyszki, a wcale nie uważam, żeby była tyle warta. Nie możemy oczekiwać od niej zbyt wiele – jest fajna, ale na chwilę. Po jakimś czasie (czyli dosyć szybko) zaczyna się nudzić, staje się powtarzalna i mało ciekawa. Nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia.

4.8 Przeciętniak

Zamysł świetny, wykonanie już niespecjalnie. 911 Operator bardzo szybko zaczyna nudzić i staje się coraz bardziej powtarzalny. Na ten moment gra nie jest warta zakupu.

  • Grafika 6
  • Audio 2
  • Grywalność 6
  • cena/jakość 5
  • Ogólne wrażenia 5
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Justyna Fajferek

Podobno wyszłam z brzuszka mamy, trzymając w jednej ręce komputer, a w drugiej pióro. Ponadto uwielbiam czarny humor, a ironia to moje drugie imię. Śmieszą mnie rzeczy, które normalnych ludzi doprowadzają do płaczu, a płaczę najczęściej nad marnością świata oraz na „Rozmowach w toku”. Zawsze muszę mieć inne zdanie niż wszyscy i zawsze chcę pokazać światu, że się myli. I zawsze mi się udaje.