Angarowie, czyli odgrzewany kotlet BioWare’u?

0

Przynajmniej ja tak to widzę. Dlaczego odgrzewany kotlet? Już tłumaczę. Trochę zasmucił mnie fakt, że twórcy mimo ogromnych możliwości, praktycznie bezgranicznego pola do popisu, dają nam dokładnie to samo, co w poprzednich częściach. Angarowie tak naprawdę oprócz wizualnej oprawy niczym się nie różnią od innych ras z Drogi Mlecznej.

Wiadomo, są nowe rodzaje broni, jakaś tam ichniejsza technologia – ale mimo wszystko, nadal te rzeczy działają na tej samej zasadzie. Boli to, że lecąc do Andromedy w nieznane, trafiamy tak naprawdę do Drogi Mlecznej 2, z tym że bez Żniwiarzy. Ale w porządku – damy im szansę, ogólnie rzecz biorąc wydają się dość ciekawi, to o czym napisałem powyżej to tylko takie moje spostrzeżenie.


Pierwszy kontakt z siostrą!

Zanim trafimy na Angarów dane nam jest spotkać się z bliźniaczką. Nie jest to co prawda typowa rozmowa, gdyż nasza siostrzyczka nadal jest w śpiączce, ale lepszy taki kontakt niż żaden. Z jednej strony trochę obawiałem się tej rozmowy – i miałem rację. Siostra wypytywała nas o ojca, o Habitat 7… jakich odpowiedzi Wy jej udzieliliście?

Angarowie, czyli odgrzewany kotlet BioWare'u?

Tak, jestem facetem. Tak, stwierdzam, że angarscy faceci są ładniejsi od angarskich kobiet. Nie, nie zamierzam flirtować z Jaalem

Ponadto, jak może zauważyliście, robimy mały przeskok w odcinkach przy artykułach. Poprzedni zawierał w sobie odcinek 8, ten natomiast od 9 do 12 włącznie. Czasem taki zabieg będę stosował, szczególnie wtedy, gdy przez kilka odcinków będę wykonywał jedynie misje poboczne.


Archont – bad boy budzący politowanie i/lub irytację

Ano właśnie. Nasz antagonista. Moje pierwsze wrażenie po zobaczeniu go na Habitacie 7 – okej, Żniwiarz to nie jest, ale dam mu szansę. Powiem tak… dopóki się nie odezwał, to do pewnego stopnia budził respekt. Kiedy jednak usłyszałem kwestię dialogową w stylu: „zostaniesz moim więźniem, bo tak” i „nic ci nie powiem i nie będę odpowiadał na twoje pytania, bo jesteś zbyt tępy, żeby zrozumieć mój arcyinteligentnie-bezsensowny tok myślenia”, stwierdziłem, że twórcy chyba robią sobie jakieś jaja. Od tej pory budzi we mnie takie emocje, jak te w śródtytule.


Angarowie – nie oceniajmy po okładce?

To o czym pisałem wyżej jest jak najbardziej aktualne i nie zamierzam teraz się wycofywać, jednakże, tak samo jak każdą inną rasę, Angarów pragnę poznać. Nie ma przy nich takiego efektu „wow” jak przy poznawaniu po raz pierwszy innych ras w poprzednich odsłonach Mass Effecta, myślę jednak, że BioWare nie zawiedzie i oni również nas wiele razy zaskoczą.

Moi drodzy, miłego oglądania!

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.