Tym razem przenosimy się w górskie krajobrazy, a wcielamy się we włoskiego żołnierza ze specjalnego oddziału arditi. Były to jednostki szturmowe do zadań specjalnych, wyposażone w solidne pancerze od stóp do głów, dzierżące ciężkie bronie i ładunki wybuchowe. Sama kampania Avanti Savoia jest dość krótką historią, składa się z dwóch epizodów, ponadto dość krótkich, jakby nie patrzeć.

Poprzednio ukończyliśmy kampanię lotnictwa „Wysoko Postawieni Znajomi”, niszcząc w ekstremalny sposób sterowiec. Jeśli jeszcze tego nie widzieliście, to gorąco zachęcam!


Avanti Savoia!

Z wstępnej cutscenki dowiadujemy się, że cofamy się do czyichś wspomnień. Czyli nasz główny bohater przeżyje. Tyle wiemy. Wspomnień, w których nasza pierwszoplanowa postać szczególnie wspomina swojego brata, Matea, a konkretnie ich ostatnią wspólną misję. Wyjątkowo nie będą w tym samym oddziale. Protagonista wstąpił ochotniczo do specjalnej drużyny arditi, którego zadaniem podczas tej misji było osłanianie oddziału, w którym znajdował się jego brat, i przebijanie się przez najlepiej ufortyfikowane pozycje wroga podczas szturmu.

Avanti Savoia, czyli powrót do wspomnień włoskiego żołnierza

Cała ta kampania została przeze mnie podzielona na dwa odcinki. I tu zaskoczenie, jest to chyba pierwsza kampania w Battlefield 1, w której udało mi się zginać! I to nie z powodu jakiegoś incydentu, jak np. zderzenie dwóch samolotów. Szokłem 😀


Pancerz z tytanu

Swoją drogą, miło było spędzić trochę czasu na twardym gruncie, z wielkim karabinem pod pachą. Chociaż też odbijanie każdego pocisku przez ten „pancerz” wydaje mi się nieco absurdalne… ale cóż. Na pewno mniej niż incydenty z poprzednich kampanii.

Ogólnie całość wydarzeń jest przedstawiona w naprawdę miły dla oka i ucha sposób. Ucha dlatego, że w tle od czasu do czasu pojawia się głos naszego bohatera i jego córki.

Niestety, końcówka jest już mniej wesoła (cóż za zdziwienie, nie?). Jak potoczą się losy Matea, dowiecie się z tego i kolejnego odcinka.

Zapraszam do oglądania!

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.