Gry z otwartym światem oferują odbiorcom zabawę w olbrzymiej piaskownicy, w której własnym życiem żyją pogoda, środowisko czy społeczności. Losowość tych czynników przekłada się na wolność lub wręcz przeciwnie, nakłada pewne ograniczenia na gracza. Dzieje się tak dlatego, że do pewnego stopnia determinuje ona sposób rozgrywki. Jak wygląda to produkcji Days Gone? Można to sprawdzić porównując dwa gameplaye prezentujące różne sposoby podejścia do misji.

Days Gone pozwoli wcielić się w postać Deacona, członka klubu motocyklowego, który walczy o przetrwanie w świecie opanowanym przez zombie (tutaj nazywane freakers). Kolejna gra postapo z żywymi trupami w tle? Wszyscy mają nadzieję, że kryje się za tym znacznie więcej, bo udostępnione do tej pory materiały wyglądają obiecująco. Ponadto sugerują, że może to być kolejny exclusive, dla którego warto zaopatrzyć się w konsolę od Sony. Pierwszy gameplay został zaprezentowany podczas konferencji Sony na tegorocznych targach E3, natomiast drugi pojawił się w połowie lipca, by pokazać alternatywny sposób rozegrania misji.


Czas uczy pogody

Nie trzeba być Sherlockiem Holmsem, żeby nie zauważyć dwóch najważniejszych różnic, które najprawdopodobniej mają największy wpływ na dalszą rozgrywkę: porę dnia i panujące warunki atmosferyczne. Nocą Deacon trafia na watahę wilków, które latem w dzień śpią, a wieczorową porą wyruszają na poszukiwanie pożywienia. W tym świecie największym przysmakiem są dla nich ludzie, dlatego też nie dziwi fakt, że zaczynają gonić protagonistę. Tym bardziej, że prawdopodobnie są zarażone, a więc jeszcze bardziej nieobliczalne i groźniejsze. Dla głównego bohatera pogoń ta jest nieprzyjemna w skutkach, ponieważ nie zauważa zastawionej pułapki, spada z motocykla i zostaje napadnięty.

Drugi gameplay prezentuje chłodniejsze klimaty, a akcja rozgrywa się za dnia. Padający śnieg, podobnie jak deszcz, ma wpływ na sterowanie motocyklem. Widać, że nawierzchnia jest śliska, przez co ciężej jest zapanować nad pojazdem. W tym fragmencie rozgrywki Deacon nie spotyka na swojej drodze wilków, co jest tak zwanym wydarzeniem dynamicznym, podobnie zresztą jak warunki atmosferyczne. Dzięki temu zauważa zastawioną pułapkę i podkradając się do oprawców eliminuje zagrożenie. Idąc ścieżką napotyka zombie, czego nie było w pierwszym gameplayu. Być może dlatego, że są one bardziej aktywne i silniejsze właśnie w tego rodzaju warunkach pogodowych.


Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa

Kolejny fragment misji w obu przypadkach nie różni się aż tak diametralnie do momentu wejścia w głąb obozu. W pierwszej wersji Deacon zauważa hordę żywych trupów, które pędzą w kierunku obozowiska sprowokowane hukiem wystrzału. Następnie bohater taktycznie radzi sobie z porywaczami kumpla wykorzystując do tego celu pobliskie stadko zombiaków. Naturalnie przerywnik filmowy jest identyczny w każdym z materiałów (oczywiście z uwzględnieniem pogody).

W drugim udostępnionym materiale główny bohater wybiera inną ścieżkę, by dostać się do obozu. Warto jeszcze podkreślić, że hordy tutaj nie ma. Tym razem ze względu na panującą temperaturę panowie nie odgrywają sceny rodem z Podziemnego Kręgu. Zamiast tego patrolują obozowisko i ogrzewają się przy ogniskach. W tym przypadku twórcy postanowili zaprezentować pokaźny arsenał broni, dlatego też Deacon samodzielnie pozbywa się przeciwników.

Fragment rozgrywki z Days Gone, czyli apokalipsy zombie ciąg dalszy


Nadal nie została podana data premiery Days Gone, więc do tego czasu pozostaje samo gdybanie. Jednak zaprezentowane materiały pokazują, że zdarzenia losowe, takie jak pogoda, pora dnia czy pojawienie się watahy wilków mogą mieć duży wpływ na rozgrywkę. Oczywistym jest, że sposób konfrontacji z przeciwnikami jest decyzją gracza, co samo w sobie jest ogromną wolnością, ale to stało się już w grach normą. Z odpowiedzią na pytanie, ile skryptów w tym barszczu należy poczekać do premiery tytułu. Owszem, wiele elementów tej misji jest wspólnych dla obu udostępnionych gameplayów. Trzeba jednak przyznać, że wpływ drobnych, z perspektywy ogromu otwartego świata, czynników na rozwój wypadków jest naprawdę atrakcyjny. Dzięki temu nie będzie mowy o powtarzalności czy utartych schematach prowadzenia zadań, co jest niezwykle istotne w przypadku tak dużych produkcji.

Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.