Dwa dni temu demo Outlast 2 zostało udostępnione wszystkim graczom na świecie – to znaczy tym, którzy posiadają konsole nowej generacji oraz pecety nie wyjęte z epoki kamienia łupanego. Jeśli jeszcze nie mieliście szansy na ogranie wersji demonstracyjnej lub z jakichś powodów zastanawiacie się, czy warto poświęcić na nią te osiem gigabajtów miejsca na dysku, zapraszam do przeczytania niniejszego tekstu.

Outlast zadebiutował już całe trzy lata temu i wywołał wokół siebie niemałe zamieszanie. Nie raz okrzyknięto go mianem najlepszego growego horroru wszech czasów i tak zresztą określa się go do dziś. Nic więc dziwnego, że zarówno nieoczekiwane udostępnienie demo Outlast 2, jak i sama premiera sequela w 2017 roku budzą wśród wielu ogromne emocje.

Jeśli zaś o mnie chodzi, to dalej się zastanawiam, czym gra zasłużyła sobie na taką popularność. Jak to powiedział niegdyś Mateusz Gołąb, mój kolega z magazynu „Gamer.mag”: „Festiwal jump scare’ów to nie to samo co dobry horror”. Stuprocentowa prawda, choć według mnie powiedziana zbyt eufemistycznie. Outlast jest po prostu produkcją dobrze wykonaną technicznie, ale nic poza tym. Czy wersja demo Outlast 2 udowadnia, że studio Red Barrels chce się rozwijać i wykorzystać pierwowzór jako fundament do prawdziwego hitu, czy może po prostu żeruje na wyrobionej marce?


Demo Outlast 2 pod względem przedpremierowych zakłamań niemalże dorównuje No Man’s Sky

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

Bu! Twórcy horroru wciąż żyją w błędnym przekonaniu, że natłok jump scare’ów buduje napięcie

Developerzy ostatnimi czasy bardzo lubią kłamać i koloryzować fakty. Jakiś czas temu Red Barrels zapowiadało, że „dwójka” zostanie wydana wtedy, kiedy oni sami będą bali się w nią grać. No i jak na razie nie wyszło, bo gra nadal jest równie głupia, przewidywalna do bólu i niestraszna, co oryginał. I nie chodzi tu o to, że mam mocną psychikę czy może przechwalam się, jak mnie to nic nie przeraża. Nie. Ja po prostu oczekuję od horroru czegoś więcej niż tony jump scare’ów, które nie są ani jump, ani scare.

Jak doszłam do tych wniosków i czy demo Outlast 2 naprawdę zasługuje na tak negatywną opinię? Postanowiłam, że będę dzielić się z Wami moimi przeżyciami na bieżąco i opisywać wszystko w czasie rzeczywistym, a to dlatego, że nie mogłam się powstrzymać przed zapisywaniem moich myśli. Wynikło to chyba z mojej ciekawości – jako że za pierwszym Outlastem nigdy nie przepadałam, zastanawiałam się, czy moje odczucia przy sequelu ulegną jakiejś zmianie. Oczywiście wyszło źle, choć nie ukrywam, że w demo Outlast 2 grało się całkiem przyjemnie – i weź tu zrozum kobietę.

Zaczyna się kontrowersyjnie, bo paleniem krzyża. Miejmy nadzieję, że nie zlecą nam się tu zaraz katolickie organizacje i nie stworzą wniosku o zbanowanie Outlasta na terenie Polski. Co taka kontrowersja ma wspólnego z fabułą gry i czy została dobrze ukazana, dowiecie się w swoim czasie. Ja natomiast nie mam wątpliwości, iż muzyka w menu została ukazana nie dobrze, tylko rewelacyjnie. Wpada w ucho od samego początku, co zdarza się niezwykle rzadko, i nadaje niesamowitego klimatu. Choć nie wiem, czy to właściwy zabieg, jak na horror. Czy muzyka w horrorze powinna wpadać w ucho, czy może raczej po cichu pobrzękiwać w tle?

21:23 – zaczynamy. Czarny ekran przez kilka minut. Zaczynam myśleć, że odpaliło się na zintegrowanej karcie graficznej. Słyszę głos mężczyzny. Wspomina o masowych i przerażających morderstwach na terenie tego obszaru. Początkowo myślę, że znów przyszło mi się wcielić w dziennikarza śledczego i jestem teraz świadkiem rozmowy między mieszkańcami wsi, ale nie – protagonistą okazuje się być ten mężczyzna, którego słyszałam przed chwilą. Po sposobie, w jaki rozmawia z towarzyszącą mu kobietą, mogę stwierdzić, że są parą. Dochodzi do wypadku.

Znów ciemność przez dłuższą chwilę. Mężczyzna odzyskuje przytomność.


Biega, krzyczy pan Hilary: „Gdzie są moje okulary?”

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

Nagle zerknął do lusterka… Nie chce wierzyć… Znowu zerka. A potem zabija go zmutowana siekierka

A tak na poważnie – świetny smaczek z tą wadą wzroku bohatera i zakładaniem okularów. Mogę dzięki temu wczuć się w jego rolę jeszcze bardziej 🙂 Co od samego początku mnie urzeka, to przepiękna grafika i rewelacyjna optymalizacja. Byłam przekonana, że z tym będzie kiepsko, a jednak mile się rozczarowałam. Demo Outlast 2 na moim już nie tak nowym sprzęcie bez problemu działa w stabilnych sześćdziesięciu klatkach na sekundę – na najwyższych ustawieniach graficznych! Nie żałuję, że w tym przypadku wybrałam PC zamiast konsoli.

Choć to dopiero pierwsze minuty, już teraz mogę stwierdzić, że ta historia absolutnie nie jest odgrzewanym kotletem. Mimo że opiera się na starych mechanikach, to od samego początku czuć tu spory powiew świeżości. Klimat jest inny, atmosfera bardziej przytłacza. Mam jednak niemiłe wrażenie, że „wykorzystano” tego samego aktora głosowego co ostatnio albo ten nowy wzorował się na starym.

Tak czy siak, miejmy nadzieję, że fabuła będzie lepsza niż w „jedynce” i że będzie to horror z krwi i kości, a nie żałosny festiwal jump scare’ów. Liczę także na mniej powtarzalną mechanikę rozgrywki, bo poprzednio czułam się, jakbym wciąż zataczała koła. Niby to tylko demo, ale cóż. Lecimy dalej.

A zanim wyjdzie Outlast 2, zagrajcie w naszego rodzimego Phantaruka!

21:31 – ciekawy motyw z pukaniem do drzwi. Na ten moment bardzo mi się podoba, bo gra buduje uczucie niepokoju zamiast stawiać na wyskakujące stworki. Słyszę kroki, przerażające śmiechy i krzyk kobiety. Przyśpieszam, przechodzę obok drewnianych domków i pól uprawnych. Wchodzę do jakiegoś pomieszczenia. Nic nadzwyczajnego, ale mogę schować się w szafie – tym razem takiej, która nie ma kratek, przez które mogłabym spoglądać na zewnątrz, więc trzeba się zdać na sam zmysł słuchu. Po chwili wychodzę i zauważam, że przy chatce stoi pusta, metalowa beczułka – w niej także mogę się ukryć.

21:36 – jestem debilem. Żałuję, że nie mam latarki, bo ciemno jak w… Outlaście. Widzę w oddali coś świecącego. Podchodzę, sięgam po przedmiot. Bateria. Zaraz, zaraz, ale po co mi bateria, skoro nie mam kamery? Klikam prawy przycisk myszy. Bohater wyjmuje z kieszeni kamerę. No tak, przecież podnosiłam ją na samym początku gry. Boże, jaka ja jestem głupia.

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

Sprawdzałam, nie działa. Klikam i klikam, a moje okno dalej się nie otwiera

21:38 – w sumie już drugi jump scare. Nie chcę Wam spoilerować, co dokładnie się wydarzyło, ale nie cierpię tego. Nudne jak flaki z olejem i nie rozumiem, kogo niby straszy coś takiego. Zdecydowanie bardziej podoba mi się budowanie napięcia oraz ciągła niepewność, poczucie bycia śledzonym.

Mogę wchodzić przez okna. Zauważam, że bateria bardzo szybko się rozładowuje, lepiej ją oszczędzać. Idę w głąb drewnianej chatki. Zastanawia mnie, czemu wszystkie budynki są tu opuszczone. Przez chwilę podziwiam grę światłocienia, stare meble i obrazy, ukazujące postaci Świętych. W rogu dostrzegam całkiem zadbane i pościelone łóżko. Nie mogę się pod nim schować. Cholera.

Tym razem trzeba obowiązkowo sprawdzać, czy drzwi są otwarte, czy zamknięte, gra nie pokazuje tego wprost. Ciągle słyszę szum wiatru i jakieś kroki w pobliżu domku, a gdy się zatrzymuję, one również ustępują. Właśnie tak się robi horrory. Tak trzymać, Red Barrels.


Co tu się odjaniepawla?

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

To nie wygląda dobrze…

Ten nagłówek ma tu całkiem zabawne zastosowanie, biorąc pod uwagę fakt, że demo Outlast 2 skupia się przede wszystkim na kultach religijnych. Co? Tylko mnie to bawi?

21:42 – na świętą światłość, bogów Eterni i co tam chcecie, jakie to było mocne! Wychodzę na zewnątrz, przeciskam się przez dziurę w płocie. Jest ciemno, zatem włączam w kamerce tryb nocny i biegnę przed siebie, bezustannie słysząc kroki w oddali. Biegnę przez cmentarz, wpadam do jakiegoś budynku, choć w sumie nie wiem, w jakim celu. Idę przed siebie, bo tak nakazuje fabuła.

I to jest ten moment, gdy wyzywam wszystkich bogów świata. Wszędzie leżą martwe noworodki, a ja muszę po nich przejść, żeby dostać się dalej. Mimo że próbuję zrobić to jak najdelikatniej, słyszę, jak malutkie ciała pod moimi nogami zostają zmiażdżone. Naprawdę źle się z tym czuję.

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

Państwo w temacie o aborcji, jak mniemam

21:46 – dlaczego studio nie potrafi utrzymać tego cudownego klimatu? Nie mówię, że podoba mi się deptanie martwych dzieci i w ogóle, ale po wyjściu z budynku usłyszałam głos przerażonego chłopczyka, po czym jakieś tentacle wciągnęły mnie do środka studni. Później jakimś cudem znalazłam się w szybie wentylacyjnym czy czymś w tym stylu. Plus tego jest taki, że chodzenie po małych, ciasnych korytarzykach jest w demo Outlast 2 realniejsze niż w części pierwszej. Przeciskam się przez szyb, słuchając głosu dziecka.

21:49 – kolejny jump scare, baaardzo słaby. Widzicie, z jaką częstotliwością się to pojawia? Wypadam z szybu, dziecko w tle mówi, że się boi. Przeczesuję pomieszczenie, prawdopodobnie znalazłam się w szkole, a dokładniej w klasie od lekcji religii. Znajduję baterię, otwieram drzwi. Słyszę w oddali śmiech mężczyzny. W środku jest całkowicie ciemno, a ja muszę wejść w nieznane.

Idę przez ciemny korytarz, mijam rzędy szafek. Od czasu do czasu kątem oka zauważam ruch. Docieram do szafki, w której leży pozytywka mojej partnerki. Jak się tam znalazła? Nakręcam ją i słucham mrożącej krew w żyłach, jak na te okoliczności, melodii. Nagle wszystkie drzwiczki zaczynają się otwierać i zamykać w bardzo szybkim tempie. Chowam się do jednej – niestety nie ze strachu, lecz z przyzwyczajenia, bo znów słyszę dziwne śmiechy oraz kroki. Przypuszczam więc, że jeśli się nie ukryję, to coś mnie zabije. Gdy sytuacja się uspokaja, otwieram drzwi. Bu! Jump scare.

Demo Outlast 2 – kłamstwo na miarę No Man's Sky

Wow! Nie zrozumcie mnie źle, ale to piękny widok – oświetlenie pierwsza klasa, wygląda jak kadr z filmu

21:55 – w międzyczasie przewinęły się jakieś trzy jump scare’y, ale tym razem naprawdę się wystraszyłam. Cóż, tego typu zabiegi raz na jakiś czas mają sens, ale nie co kilkadziesiąt sekund. W ciągu tych sześciu minut znowu pojawiły się macki, straszące duszki i stworki ze świecącymi oczami. Zagrajcie, spróbujcie sami.

Po tym jedynym strasznym, według mnie, momencie pojawia się świetna sekwencja z ucieczką przez pole kukurydzy, a następnie jakaś zjawa ucina naszemu biednemu okularnikowi jego męskość… Cóż. Naprawdę nie wiem, jak to skomentować.


Demo Outlast 2 nie zachwyca, ale wciąga

Demo Outlast 2 początkowo obiecuje coś świeżego i znacznie różni się od „jedynki”, ale nadal mnie nie straszy. A skoro mnie subiektywnie nie straszy, to Wam mogę obiektywnie powiedzieć, że poziom przerażenia w tej części jest na równi z tym w oryginale. Nie będziecie bać się bardziej niż poprzednio.

Mimo wszystko gra się w to niezwykle przyjemnie, bo udostępniony kawałek jest klimatyczny i ma się wrażenie, że niekonwencjonalny, wprowadzający sporo nowości, a także mniej powtarzalny od pierwowzoru. W tej chwili traktuję drugiego Outlasta jak ciekawą chodzonkę, okraszoną niepowtarzalną atmosferą oraz, wbrew pozorom, rzadko wykorzystywaną tematyką. No i najważniejsze – demo Outlast 2 naprawdę zachęciło mnie do kupna pełnej wersji gry!

Przejście dema trwa jakieś pół godziny, możecie je pobrać za darmo na PS4, Xboksa One lub Steama. Akcja trwa do 1 listopada, zatem macie kupę czasu na przetestowanie. Koniecznie dajcie wtedy znać w komentarzach, czy Wam się podobało! Czy to jest to, czego oczekiwaliście od drugiego Outlasta?

Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.