Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości załogi KillHouse Games, miałem okazję zasmakować ich produkcji: Door Kickers. Gra ma dzisiaj swoją oficjalną premierę, ale udało mi się zagrać w jej pełną wersję już wczoraj.

Nie zawiodłem się, ponieważ dobrze sądziłem, że gra, która w trakcie bety jest niesamowicie wciągająca, nie obniży poziomu w przyszłości. Tak mi się podoba, że nie mogę jej wyłączyć! Zaznaczę już na początku – to gra dla każdego fana Rainbow Six, Ghost Recon, czy Spec Ops.

Mechanika jest niesamowicie prosta. Prosta, ale nie prostacka – bardzo intuicyjna, czuć, że włożono w nią sporo pracy. Podstawy łapie się w kilka minut, ponieważ steruje się głównie myszką. Odpowiada za wyznaczanie trasy ruchu, obracanie (niezależnie od kierunku ruchu!) i wszelkie inne akcje poza strzelaniem, o czym nasi podopieczni decydują sami. Klikając i przeciągając lewy przycisk myszy nad konkretnym policjantem określamy, gdzie ma iść. Za kierunek patrzenia odpowiada PPM.

Co najważniejsze, możemy w każdej chwili zatrzymać grę za pomocą spacji – nawet kierowanie dwójką antyterrorystów w czasie rzeczywistym wymaga ogromnej sprawności. Gdy w grę wchodzi życie zakładników, zaczynamy naprawdę kochać ten podłużny klawisz. Oraz oczywiście „S”, które odpowiada za snajpera. Dynamika starć potrafi miejscami wprawić w osłupienie, podobnie jak grafika, która chociaż niezłożona, prezentuje się bardzo efektownie, szczególnie wybuchy, których fala „zagina” pole widzenia, by nadać impet atakowi.

Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb


Od samego początku

Po włączeniu programu, ukazuje nam się menu – nieskomplikowane, przejrzyste. Nic zbędnego, czyli wszystko tak, jak trzeba. Mamy do wyboru misje zaplanowane, losowe oraz edytor map i przycisk wywołujący listę modów. Oprócz tego jest też pasek postępu doświadczenia – z każdą zaliczoną misją otrzymujemy go trochę, a przy awansie na kolejny poziom dostajemy punkt treningowy, który przeznaczamy na szkolenie policjantów.

Czy wiesz, że: nazwa studia – KillHouse – oznacza tyle, co miejsce, w którym operatorzy jednostek specjalnych ćwiczą sytuacje zakładnicze, poruszanie się i walkę w budynkach przy zachowaniu odpowiedniej formacji (jak np. w misji szkoleniowej w CoD: Modern Warfare).

Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb

Wraz z postępem w grze, nasi podopieczni awansują i są coraz lepsi w swoim fachu

Dzięki temu będą lepiej posługiwać się karabinem, czy bronią krótką. Jednak oprócz ogólnego rozwijania umiejętności, które wdraża się dla całej drużyny, pojedynczy członek zespołu też ma swoje umiejętności, które z rozwija – zdobywa doświadczenie po każdej misji, w której brał udział. To wymusza stosowanie ich zamiennie, bo parę razy zaliczyłem wpadkę, używając wciąż tych samych SWAT-owców i kiedy bandyci ich odstrzelili, musiałem zastąpić ich świeżakami i cofać się o parę misji, by ich podszkolić.

Kolejną świetną rzeczą w Door Kickers jest system nagradzania za jakość przeprowadzenia misji – otrzymujemy od jednej do trzech gwiazdek za każdą, oczywiście o ile ją zaliczymy. Samo to jednak nie uprawnia do maksymalnego wyniku – aby go osiągnąć, należy oprócz wypełnienia celów pobić wynik czasowy. Gwiazdki wydajemy później na ekwipunek podkomendnych, których naraz posiadamy dziesięciu. Jeżeli jeden z nich zginie w trakcie akcji, a my jej nie zrestartujemy, więcej go nie zobaczymy, o czym wspomniałem w poprzednim akapicie.

Czy wiesz, że: Inspektor Daryl Gates, twórca SWAT, początkowo chciał, aby jednostka nazywała się „Special Weapons Assault Team”? Jego przełożony uznał ją jednak za „zbyt militarną”, choć spodobał mu się akronim – zmienił nazwę na „Special Weapons And Tactics”.

Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb


Dobre EQ to podstawa

Uzbrojenie odblokowujemy dla wszystkich jednocześnie, tzn. kupując raz dany karabin jest on dostępny dla wszystkich policjantów. Każda część wyposażenia ma swoje właściwości: dla broni będzie m.in celność i szybkostrzelność, a dla kamizelki – wytrzymałość, czy ciężar. Całość zorganizowano bardzo logicznie – członek zespołu wyposażony w tarczę będzie poruszał się wolno, podobnie jak jego opancerzony po uszy kolega, a także nie będzie mógł nosić innego sprzętu i jego pole widzenia zostanie znacznie zwężone. Waga przedmiotów także wpływa na mobilność operatorów – i mowa tu nie tylko o szybkości chodu, ale także o obracaniu się. A jest to ważne, bo mapę spowija „mgła” i jeżeli nie sprawdzimy każdego kąta pokoju, to bardzo możliwe, że dostaniemy strzał między łopatki.

Czy wiesz, że: uważny gracz znajdzie parę easter eggów – dla przykładu kamizelka z wkładem przednim zawiera opis  „Nie wiem, jak Ty, Grimesy, ale ja nie planuję dostać w plecy podczas ucieczki” (nawiązanie do sceny z filmu Black Hawk Down, gdzie żołnierz wyjmuje ze swojej osłony osobistej tylną płytę balistyczną, by była lżejsza).

Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb

Dużo zakątków, a z każdego może paść śmiertelny strzał

Zróżnicowanie i odwzorowanie ekwipunku w Door Kickers robi wrażenie, podobnie zresztą jak wiedza w zakresie antyterroryzmu, jaką niewątpliwie posiadają twórcy. Możemy wybierać spośród kilku karabinów, pistoletów, tarcz, kamizelek i dodatkowego wyposażenia (granatów, ładunków wybuchowych, wytrychów elektronicznych, czy nawet młotów do wyważania drzwi). Mimo zastosowanej grafiki pewne cechy wyglądu, które laik z pewnością by pominął, rzucają się w oczy. Niektóre menu, jak drzewko treningowe, zmieniły nieco swój wygląd od wersji beta, na lepsze, ale nie na tyle, aby się nie połapać w nowościach. Door Kickers zasługuje tu na uznanie!


Łatwo nie jest

Część map jest trudna jak na etap, w którym się pojawiają – przy niektórych mogłem zapomnieć o zaliczeniu maksa przy pierwszym podejściu. Dopiero po powrocie, z lepszym ekwipunkiem i lepiej wyszkoloną załogą mogłem sprostać wyzwaniu. Aby poćwiczyć ich umiejętności, zresztą także i swoje, możemy korzystać z kreatora misji, który ma na tą chwilę kilkanaście opcji – za każdą wypełnioną otrzymujemy takie samo doświadczenie, jak za akcje z „głównej ścieżki”. Nie było to jednak denerwujące, a miałem wręcz większą satysfakcję, gdy przy dziesiątej próbie, opancerzony i uzbrojony od stóp do głów, wreszcie rozniosłem bandytów w kilka sekund!

Czy wiesz, że: 4 czerwca 2004r. SWAT musiał zmierzyć się z niespotykanym dotąd incydentem? Będący w sporze z władzami miasta Marvin Heemeyer czuł się bezradny i w przypływie frustracji uczynił ze swojego buldożera pojazd mocniejszy od czołgu. Przez kilka godzin taranował nim budynki należące do osób i instytucji zaangażowanych w jego problem. Zaprojektował go w sposób uniemożliwiający wyjście i wejście, zamontował na nim kamery, karabiny i pistolety. Nawet granaty i amunicja przeciwpancerna nie dały rady go powstrzymać. Nikomu nie stała się jednak krzywda, ponieważ Marvin strzelał ponad głowami policjantów, którzy później przyznali, że początkowo wzięli go za słabego strzelca, ale badając wrak po akcji uznali, że pudłował specjalnie. Marvin pod koniec rajdu popełnił samobójstwo.

Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb

Edytor jest zaawansowany, ale prosty w obsłudze

Już teraz mamy dostęp do różnych modów. Moją uwagę przykuł szczególnie jeden, który pozwala na rozmieszczenie większej ilości funkcjonariuszy na mapach – w niektórych przypadkach ich liczba jest dość wyśrubowana i jakby „na styk”. Mamy dostęp nie tylko do narzędzi moddingowych – na forum znajdziemy w specjalnej sekcji poradniki, jak krok po kroku zrobić własny. Możemy też zgłaszać na nim problemy lub prosić o poradę i pomoc w razie kłopotów z grą. Innymi słowy twórcy naprawdę starają się, żeby graczowi niczego nie brakowało, a zebrana wokół tytułu grupa fanów tym bardziej utwierdza w przekonaniu, że produkcja stoi na wysokim poziomie i oferuje masę frajdy.


Szybko się nie znudzi

Jak wspomniałem wcześniej, do dyspozycji mamy kreator i edytor misji. Idea jest prosta – sterujesz drużyną, a misja trwa maksymalnie kilka minut. To stawia poprzeczkę wysoko, bo trzeba się porządnie starać, żeby tworzyć nowe mapy bez powielania schematów (a na to odbiorcy są szczególnie wyczuleni) i na odpowiednim poziomie. Mimo to, dostajemy mnóstwo misji, przynajmniej na kilkadziesiąt godzin gry, a scenariusze w Door Kickers są przeróżne – odbijanie zakładników z ambasady, rozbrojenie bomby, ratowanie porwanego samolotu i wiele innych.

Od czasu wersji beta dołączono też 3 kampanie, znacznie wydłużające ilość spędzonych przy grze godzin. Studio przemyślało sprawę i trafili w dziesiątkę – zamiast martwić się o kolejne porcje rozrywki, pozwalają graczowi samemu tworzyć i, co jeszcze lepsze, dzielić się pomysłami z innymi. Genialny sposób na nudę, która przyświeca sporej ilości tytułów już na kilka dni po premierze.

 Recenzja: Door Kickers, czyli terrorystom kula w łeb

Podziel się.

O autorze

Parafrazując klasyka, „urodziłem się, aby żyć”, co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść – niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych.
Ulubiony cytat? „Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie” (~Abraham Lincoln). Znajdziecie go również na Gamezilli, gdzie od czasu do czasu spamuje suchymi tekstami.