Tegoroczne targi w Kolonii nie obfitują w zapowiedzi interesujących nowych tytułów. Jednak jeden z nich wygląda na tyle ciekawie, że warto o nim wspomnieć. Podczas Gamescomu zapowiedziano Biomutant, czyli RPG w otwartym świecie. Jak w tym gatunku można jeszcze zaskoczyć graczy? Być może przedstawiając nietypowego głównego bohatera.

Produkcję wyda THQ Nordic, a bezpośrednio odpowiada za nią niezależne szwedzkie studio Experiment 101 pod wodzą Stefana Ljungqvista. Jest to były game director Avalanche Studios, który pracował przy takich tytułach, jak Mad Max czy seria Just Cause. Premiera tytułu ma nastąpić na początku 2018 roku na PS4, XOne oraz PC.


O co tyle szumu?

Biomutant to RPG akcji osadzone w otwartym postapokaliptycznym świecie. Twórcy przedstawiają produkcję jako bajkę kung-fu. Brzmi wystarczająco intrygująco, by zwrócić na ten tytuł uwagę. Jednak tym, co najbardziej urzeka w zaprezentowanych materiałach, jest główny bohater. To futrzak bliżej (i dalej) nieznanego gatunku. Po wyglądzie widać, że został doświadczony przez życie i „obdarowany” przez technologię. Nie można oprzeć się wrażeniu, że przypomina Rocketa ze Strażników Galaktyki. Niezwykle zręcznie posługuje się bronią białą oraz palną, zupełnie jak jego sobowtór.

Mechanika walki sprawia, że grze chciałoby się doczepić metkę slasher. Wygląda ona naprawdę przyjemnie, co sądząc po udostępnionym fragmencie rozgrywki wróży dobrze tytułowi nastawionemu na akcję. Starcia z przeciwnikami można urozmaicać dzięki systemowi tworzenia i modyfikowania broni. Twórcy zapowiedzieli również, że w grze będą dostępne mutacje i bioniczne protezy, które znacząco wpłyną na wygląd bohatera.

Świat, który przyjdzie nam zwiedzić, umiera z powodu klęski żywiołowej. To, co utrzymuje go przy życiu, to Drzewo Życia, które będziemy mogli ocalić lub zniszczyć. Od nas zależy, czy główny bohater zostanie wybawcą, czy może sprowadzi na świat mrok. Wybór między dobrem a złem ma być oczywisty, nie ma tu miejsca na odcienie szarości. Od podejmowanych w trakcie rozgrywki decyzji będzie zależało zakończenie tytułu.

Mapa zajmuje powierzchnię 16 km2, co oznacza, że przemierzymy całkiem duży teren. Twórcy obiecują, że świat gry będzie wypełniony wartościowymi zadaniami, które będą bogate fabularnie i nie będą questami dostawczymi. Biorąc pod uwagę, że studio Experiment 101 tworzą ludzie pracujący nad serią Just Cause, potraktowałabym tę obietnicę z przymrużeniem oka. Krajobrazy będą zróżnicowane – czekają na nas dżungla, piach, śnieg, podziemia.

Całość prezentuje się naprawdę dobrze, chyba warto mieć ten tytuł na oku. W obliczu zalewu grami z otwartym światem miejmy nadzieję, że twórcy Biomutant nie zagubią się we własnej wizji i dostarczą wysokiej jakości produkt.

Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.