Regalia: of Men and Monarchs, czyli powiew świeżości w starym stylu.

Produkcja, do której przylgnęło już miano polskiego jRPG-a, ukazująca izometrycznym rzutem naszą przygodę wraz ze strategicznymi elementami rozgrywki. Gra, której premiera jest zaplanowana na 27 kwietnia 2017 roku, a która aktualnie jest pod ścisłą obserwacją beta testerów. Stworzona przez polskie studio Pixelated Milk, przenosi nas do średniowiecznego świata fantasy z obecnością broni palnej. Mnie także dana jest ta, tutaj od razu zaznaczę, przyjemność testowania, więc postaram się Wam to pokrótce przedstawić. Warto też wspomnieć, że sam projekt był zamieszczony na Kickstarterze, na którym osiągnął sukces i zdobył ponad 200% planowanego celu pieniężnego.

W Regalia: of Men and Monarchs zostajemy przeniesieni do rejonu Rashytil, w którym, jak się okazuje, odziedziczyliśmy po zmarłym ojcu ruiny rodzinnego zamku wraz z okolicznymi terenami. W zasadzie wszystko wygląda kolorowo, do momentu, w którym dowiadujemy się, że spuścizna naszego rodziciela jest w znacznym stopniu zadłużona. Sytuacja nieco się komplikuje, a naszym głównym zadaniem staje się przywrócenie dawnej świetności królestwie Ascalii, wliczając w to pozbycie się jakiegokolwiek zadłużenia. Napomknę tylko, że na spłatę długu mamy określony czas, więc nie możemy beztrosko zwiedzać sobie świata.

Graliśmy w Regalia: of Man and Monarchs, jRPG z... Warszawy

No właśnie, presja czasu. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy z tego powodu w jakiś sposób ograniczeni. Dni na wykonanie z góry założonych zadań jest sporo i naprawdę musielibyśmy się postarać, aby nie zdążyć. Choć warto pamiętać, że spędzenie dnia z towarzyszem w celu poprawienia relacji między nim a naszym głównym bohaterem czy choćby poświęcenie kilkunastu godzin na rozbudowywanie przyszłego królestwa mogą kosztować. Ciekawostką jest, że podobny zabieg został zastosowany w Lightning Returns: Final Fantasy XIII. 


„Z przeproszeniem jegomości, nie jestem ja żaden chłop, jeno szlachcic, choć ubogi”

W Regalia: of Men and Monarchs wcielamy się w rolę młodego szlachcica – Kaya (tutaj od razu przypomina mi się postać Rzędziana z trylogii Sienkiewicza). Patrząc na zadłużenie naszej rodziny, cytat ten wydaje się tym bardziej pasujący do obecnej sytuacji. Towarzyszami naszej niedoli są dwie siostry protagonisty oraz wierny i oddany do granic możliwości rycerz Griffith. Oczywiście wokół tej czwórki nie zamykają się granice wesołej gromadki, która stopniowo wraz z postępem gry będzie się powiększać.

Moją uwagę na wstępie od razu przyciągnął styl, w jakim narysowane są nasze postacie. Są po prostu barwne i śliczne zarazem. Grafika oraz animacja kojarzone z mangą i anime, połączone z klimatem średniowiecza i elementami fantasy jak dla mnie są strzałem w dziesiątkę.

Idąc dalej, postacie zaczynały podobać mi się coraz bardziej, ponieważ każda z nich ma swój indywidualny charakter i zachowanie. O nastawieniu do otaczającego świata czy choćby do głównego bohatera nawet nie wspomnę. Rycerz Griffith, dla którego honor i oddanie swojemu młodemu władcy jest najważniejsze. Dwie siostry, z których jedna podchodzi do większości napotkanych postaci z wyższością, dozą arogancji i kobiecego charakterku, druga natomiast jest otwarta na wszelkie nowe kontakty, wiecznie uśmiechnięta i pełna optymizmu. Można rzec, swoje przeciwności.

Kolejnym aspektem miłym dla oka są zmieniające się podczas dialogów portrety naszych postaci, w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdują. Bohater jest zdenerwowany, wystraszony lub zdegustowany? Poza tym, że można to stwierdzić choćby z samego sposobu ich mówienia, teraz mamy dodatkowo okazję wyczytać to z mimiki ich twarzy. Właśnie! Sposobu mówienia. To też jest coś, co warto poruszyć. W wielu RPG-ach często można spotkać się z tym, że bohaterowie recytujący swoje kwestie w dziwny sposób je… przeciągają. Mówią powoli, bardzo powoli, gdzie przy dłuższej kwestii robi się to po prostu nużące. W Regalia: of Men and Monarchs tego nie doświadczymy. Postacie mówią płynnie i szybko, przez co twórcy dali nam możliwość wyboru, czy dialogi mają się przewijać samodzielnie, kiedy dana osoba skończy mówić, czy też mamy je przewijać sami za pomocą zwykłego kliknięcia. Świetne udogodnienie dla osób, które czytają szybko, nie „raniące” jednocześnie tych czytających nieco wolniej.

Nie mogę też nie wspomnieć o rozbudowie relacji z naszymi towarzyszami. Od tego, czy spędzamy z nimi czas, zależy to, jak bardzo się z nimi lubimy, a dodatkowo równa się to z odblokowaniem kolejnych zdolności naszych przyjaciół. Nie jest to wymagane, jednakże niezaprzeczalnie pomocne.

O interfejsie natomiast powiem krótko – klasyczny i przejrzysty, więc na plus.


(Nie)typowy mechanizm walk

Potyczki toczymy w lokacjach z zastosowanym rzutem izometrycznym. Walka prowadzona jest turowo, a samo pole bitwy przypomina nieco to z Heroes V, z tym, że wykorzystanie terenu ma tutaj o wiele większe znaczenie, co również daje zwiększone pole manewru i możliwość kombinowania nad sposobem poprowadzenia walki.

Graliśmy w Regalia: of Men and Monarchs, jRPG z... Warszawy

Cieszy mnie fakt, że nie są to typowe starcia, mające na celu jedynie wyrżnięcie przeciwnika do zera. Bitwy w Regalia: of Men and Monarchs pełne są różnych zadań, takich jak wyeliminowanie szefa grupy przeciwnika czy przetrwanie przez określoną liczbę tur. Dodatkowym smaczkiem są wyzwania, jakie otrzymujemy podczas bitwy – uda Ci się pokonać wszystkich przeciwników jedną postacią? A może trzech z nich położysz za pomocą jednego ataku? Zakończysz starcie bez otrzymania ciosu? Świetnie! Za każdego tego typu challenge dostaniesz dodatkowe wynagrodzenie.

Jeśli chodzi o sposób ich prowadzenia – każda z naszych postaci ma unikalne zdolności, które możemy umiejętnie wykorzystywać. Ale, hola! Przeciwnicy także! Atak obszarowy, strzał z odległości czy ściana ognia wytworzona przez podróżującą z nami czarodziejkę to tylko kilka skilli spośród wielu, których możemy użyć czy doświadczyć. Przy części z nich wyżej wspomniane wykorzystanie terenu tym bardziej ma morderczy efekt. Zaznaczę też, że spora część naszych zdolności ma tak zwany cooldown, więc nie ma opcji spamowania przeciwnika jedną umiejętnością.

Mamy też zdolności pasywne, jak uniki, czy po prostu szansę na to, że nasz cios nie trafi przeciwnika. Tutaj mam mieszane uczucia, ze względu na to, że często zdarzało mi się przykładowego szkieleta nie zranić trzy ataki pod rząd (najpierw dwa pudła, potem jeszcze zrobił unik). Mam wrażenie, że szansa na to jest zbyt duża, choć, na szczęście, nie ma to aż tak wielkiego wpływu na prowadzoną potyczkę. Jeśli umiejętnie ją poprowadzimy, to nawet częste uniki naszych przeciwników nie przeszkodzą nam w wygranej. No i pamiętajmy, że wrogowie także mają szansę nas nie trafić.

Większym utrapieniem natomiast była zdolność pewnego rodzaju przeciwników, którzy każdym swoim atakiem byli w stanie mnie ogłuszyć, przez co moje postacie traciły całą turę. Więc możecie sobie wyobrazić, jak kończyła się walka, w momencie, gdy kilku takich przeciwników mnie okrążyło. To była jedyna sytuacja, przy której się zirytowałem i mam nadzieję, że zostanie to nieco bardziej zbalansowane.


Regalia: of Men and Monarchs, czyli…

Powiem szczerze, że dawno nie miałem styczności z tego typu grą. Na moje szczęście powrót nastąpił przy Regalii, która nie przedłużyła mojego zniechęcenia, a wręcz przeciwnie. Nad wersją beta spędziłem blisko 6 godzin i nie jest to dla mnie czas zmarnowany. Cieszy mnie poważne podejście twórców do tematu, gdyż nawet w wersji beta nie natknąłem się na ani jednego buga czy crasha. Raz pojawił błąd podczas potyczki – moje postacie nie mogły się w ogóle poruszyć, ale mimo to udało się ją wygrać.

Graliśmy w Regalia: of Men and Monarchs, jRPG z... Warszawy

Niewiele jest rzeczy, których mogę się uczepić. Jedną z nich jest wspomniane wcześniej ogłuszanie przez przeciwników podczas walk, drugą natomiast może być często powtarzające się audio. Do tego stopnia, że po kilku godzinach gry z zamkniętymi oczami mógłbym powiedzieć, co aktualnie dzieje się na ekranie (bardzo podobne utwory podczas walki, rozmów, podróżowania, et cetera). Nie zmienia to jednak faktu, że audio także jest miłe dla ucha i jeśli taka powtarzalność nikomu nie przeszkadza, to nie będzie miał na co narzekać.

Jedno jest pewne – chcę poznać dalszy ciąg fabuły i z niecierpliwością czekam na premierę.

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.