Ponownie gramy w Mass Effect 3! Trzeba narobić trochę zamieszania w laboratorium Cerberusa, a kto się do tego nadaje lepiej niż Shepard?

Po dotarciu na miejsce zastanawiałem się, czy misje poboczne mają odgórnie zwiększony poziom trudności czy może gra mi się ciężej z tego powodu, że sam ten poziom na samym początku zwiększyłem. A może po prostu zwalili nam się wielką zgrają na głowę i stąd nastąpiły pewne komplikacje? Na pewno dam znać, czy w kolejnych misjach pobocznych jest tak samo 😉


Technologia Żniwiarzy u Cerberusa?

W zasadzie nie ma nic dziwnego w tym, że ktoś tę technologię chciał zbadać. Patrząc na zapędy Człowieka Iluzji wcale nie dziwi też to, że bada ją Cerberus. Jednak kiedy ktoś jest na tyle roztropny, by ulepszać swoich ludzi za pomocą tej technologii, to wiedz, że coś się dzieje. Tym bardziej, jeśli jego jedyną wymówką nadal jest „dobro ludzkości”. Cóż, niektórych działania naszego iluzjonistycznego znajomego przekonują. Mnie nie. Głównie właśnie ze względu, że tego „dobra ludzkości” koniec końców nie widać. A przynajmniej nikt poza nim go nie widzi.

Cięższe misje poboczne? Gramy w Mass Effect 3!

To bardzo ciężki i emocjonalny moment dla wszystkich turian


Gramy w Mass Effect 3! Kierunek – Palaven

W końcu jednak musimy zająć się wszechobecną wojną ze Żniwiarzami. Pierwszym naszym celem jest Prymarcha Fedorian, znajdujący się na jednym z dwóch księżyców ojczystej planety turian. Musimy jak najsprawniej się do niego dostać i przekonać go do wspomożenia nas w walce ze Starymi Maszynami. Dolatując w okolice Palavenu dowiadujemy się, że nie tylko Ziemia ma przechlapane. Palaven wygląda podobnie. Wszędzie widać ogień i pożogę. Z każdą godziną giną setki, jak nie tysiące turian.


Na Menae udaje się nam dotrzeć jeszcze w tym odcinku, choć przed dotarciem do garnizonu musieliśmy zająć się jeszcze masą zombie, które wesoło hasały sobie na pobliskim lądowisku. Jako pierwszego z dowódców spotykamy Generała Corinthusa, którego informacje nieco komplikują naszą misję…

Zapraszam do oglądania!

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.