Wrzesień wrzeszczał, że już jesień, tak więc wraz z jego końcem wkraczamy w okres chłodnych temperatur i gorących premier. Po letnim sezonie ogórkowym przyszedł czas na ostateczne żniwa, podczas których wydawcy wyciągają swoje największe działa w walce o zawartość portfeli graczy z całego świata.

W co zagramy zatem w październiku?


Forza Motorsport 7 (3 października – PC, Xbox One)

Microsoft jako pierwszy na placu boju wjeżdża na salony nowym modelem jednej z najpopularniejszych samochodówek ostatnich lat. Premiera Forzy Motorsport 7 to nie tylko święto dla zmotoryzowanych, ale i dla samej marki Xbox, przechodzącej za jej sprawą swojego rodzaju renesans, bowiem sama gra to nic innego, jak system-seller edycji One X. Wystarczy tu tylko wymienić niesamowicie bogatą w szczegóły oprawę wizualną, dynamiczne zmiany pogodowe na torach oraz niezmiennie realistyczną przejażdżkę po nich w ponad siedmiuset odmiennych furach, aby zwiększyć obroty naszego układu krwionośnego.

Całość ma śmigać w 60 klatkach na sekundę w podbitej do 4K rozdzielczości, którą cieszyć się będą zajadli pecetowcy oraz listopadowi nabywcy Xboksa One X. Właściciele standardowych wersji One(S) rozgrzeją silniki już teraz.


Środziemie: Cień Wojny (10 października – PC, PS4, XO)

Włodarze Warner Bros natomiast zawalczą o przychylność wszystkich zmarzluchów, odpalając im prawdziwy żar Mordoru. Kontynuacja pierwszej części „Środziemia” to podwojenie wszystkich atutów, jakimi odznaczał się pierwowzór. Talion i Celebrimbor (znacie gościa, to ten zezgonowany jubiler) kontynuują walkę z Sauronem, powołując przeciw niemu własną armię orków i trolli. Razem z nimi powracają rozbudowane elementy RPG, nowe sposoby eliminacji wroga oraz oczywiście unikalny system Nemezis z powiększonym i podzielonym na odmienne frakcje bestiariuszem.

Tytuł obowiązkowy nie tylko dla fanatyków pióra Tolkiena, ale i również dla entuzjastów zabawy w otwartej piaskownicy, która to w porównaniu do części pierwszej jest znacznie większa i bardziej różnorodna.


The Evil Within 2 (13 października – PC, PS4, XO)

Fani survival-horrorów również znajdą w tym miesiącu coś dla siebie, a to za usługą Bethesdy kontynuującej całkiem udaną produkcję z 2014 roku. Shinji Mikami (odpowiedzialny za takie hity, jak Resident Evil czy Devil May Cry), siedzący za sterami całego projektu, dostarcza świeżą dawkę gęstego klimatu ociekającego litrami juchy i terroru. W roli głównej ponownie zobaczymy Sebastiana Castellanosa, który rusza w sukurs swojej zmarłej córce. Brzmi niedorzecznie? Ta opowieść już tak ma i żeby nie zdradzić zbyt wiele, napiszę tylko, że nasz detektyw uzyska tym razem znacznie większą swobodę w działaniu odnośnie eksploracji i masakrowania poczwar.


The LEGO Ninjago Movie Video Game (13 października – PC)

Tego samego dnia z ciężkiej atmosfery horroru możemy przenieść się do bardziej lżejszych klimatów nieśmiertelnego cyklu LEGO. Jeżeli nie posiadacie żadnej konsoli obecnej generacji w domu, a Wasze pociechy niestrudzenie usiłują Was namówić na powtórny seans w kinie, to nadarza się idealna okazja na kompromis przy premierze wersji na komputery. Rozgrywka może i nie odbiega za bardzo od wypracowanego schematu na potrzeby serii, ale przy rodzinnym posiedzeniu bawi nadal tak samo. Hej, w końcu to LEGO.

W co zagrać w październiku? Zestawiamy najważniejsze premiery miesiąca


Elex (17 października – PC, PS4, XO)

Druga połowa października zapowiada się jeszcze bardziej rozrzutnie z uwagi na większe skondensowanie nadchodzących premier. Ta obecnie omawiana jest o tyle ważna, iż jest to chyba jedyna pozycja w całym zestawieniu nie będąca konwersją, kontynuacją ani remakiem, lecz całkowicie nowym IP i to na dodatek od autorów kultowego Gothica.

Elex to naturalnie przedstawiciel gatunku RPG z ogromnym światem reprezentującym klimatyczny misz-masz fantasy, postapokalipsy i sci-fi. Taka wariacja funduje niesamowitą różnorodność, jeśli chodzi o podstawowe elementy rozgrywki. Gracz dodatkowo wybierze swoją klasę postaci dopiero po przyłączeniu się do jednej z czterech dostępnych frakcji, a kolejne umiejętności zdobędzie dopiero poprzez pobieranie nauk u konkretnych mentorów. Skądś to znamy, prawda? Nic więc dziwnego, że hype-train na niniejszy tytuł odjeżdża z głównego dworca najzagorzalszych wielbicieli przygód Bezimiennego. Trzymamy kciuki za formę ludzi z Piranha Bytes, aby po uprzednich średniakach była ona już tylko zwyżkowa.


South Park: The Fractured But Whole (17 października – PC, PS4, XO)

Miasteczka South Park ani jego mieszkańców nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Telewizyjne show Comedy Central, które bawi i szokuje już ponad 10 lat, wkrótce doczeka się drugiej (nie)poważnej „gradaptacji”, łączącej turowego cRPG-a ze stylistyką serialu. W produkcję ponownie mocno zaangażowali się Trey Parker i Matt Stone, obierając sobie kino superbohaterskie jako nadrzędny cel prześmiewczy (o ofiarach pobocznych już nie wspominając), tak więc należy spodziewać się sporo absurdalnego i kontrowersyjnego humoru w zestawieniu ze sprawdzoną formułą rozgrywki części pierwszej.


Gran Turismo Sport (18 października – PlayStation 4)

Następny przedstawiciel wyścigów samochodowych i następny flagowiec, tym razem wyjeżdżający z garażu „niebieskich”. W przeciwieństwie do konkurencyjnej marki nie jest to pełnoprawny następca Gran Turismo 6, dlatego też developer pozwolił sobie wysunąć na pierwszy plan segment wyścigów online kosztem solowych rozgrywek ograniczonych wyłącznie do poziomu samouczków.

Wirtualni kierowcy mając do dyspozycji jeszcze bardziej realistyczny model jazdy będą mogli rywalizować ze sobą i wspinać się w światowych rankingach jako reprezentanci swoich krajów lub ulubionych marek samochodowych (tudzież motocyklowych). Pospolity zabieg, acz w przypadku tak wielkiej marki nieco dyskusyjny.


Age of Empires: Definitive Edition (19 października – PC)

Niezła gratka dla sentymentalnych, przy której warto się na sekundę zatrzymać. Kultowa strategia z 1997 roku z okazji 20-lecia przechodzi dogłębną renowację audiowizualną i wprowadzono do niej kilka udoskonaleń, chcąc chyba zatrzeć brzydki zapach po poprzednich próbach liftingu tej serii, zrobionych stricte na odp…ał. Projektanci tym razem przyłożyli się do swojej pracy przemodelowując gruntownie poszczególne tekstury, animacje oraz ścieżkę dźwiękową. Edycja Definitywna zawierać ma w sobie pełną kampanię pierwszego Age of Empires wraz z dodatkiem Rise of Rime.


Destiny 2 (24 października – PC)

Małymi krokami, ale w końcu nadchodzi, czyli pecetowcy w końcu będą mogli dołączyć do konsolowych Strażników w walce przeciwko Czerwonemu Legionowi. Na temat Destiny 2 nie ma sensu za bardzo się rozpisywać, gdyż o samej grze dowiecie się już wszystkiego z naszej recenzji, po której sami wywnioskujecie, czy faktycznie jest na co czekać.

W co zagrać w październiku? Zestawiamy najważniejsze premiery miesiąca


Assassin’s Creed: Origins (27 października – PC, PS4, XO)

A oto i jeden z najważniejszych debiutów tego roku. Po dwóch latach nieobecności Asasyni postanawiają o sobie przypomnieć i serwują nam bilet podróżny do Egiptu w celach edukacyjno-rozrywkowych. Jak sam podtytuł sugeruje, w najnowszej odsłonie telenoweli Ubisoftu cofniemy się do czasów starożytnych, będąc świadkami narodzin bractwa skrytobójców.

O samej fabule nie wiadomo zbyt dużo, podobnie jak o wątku rozgrywanym we współczesności. Twórcy obiecują szereg zmian i innowacyjnych rozwiązań względem poprzednich produkcji głównie w segmencie gameplayowym, co szczególnie powinno rozpalić nadzieje u strudzonych, aczkolwiek wciąż kibicujących tej sadze fanów. Oby ich „wiara” nie została po raz kolejny nadszarpnięta.


Wolfenstein II: The New Collossus (27 października – PC, PS4, XO)

Na koniec, niczym przysłowiowa wisienka na torcie, mój osobisty faworyt i aspirant do miana pierwszoosobowej strzelaniny roku. To sequel, który tak naprawdę przepis na sukces ma podyktowany przez jego poprzednika. Wystarczy podrasować nieco grafikę, zestawić starych bohaterów w nowym otoczeniu, zalać całość staroszkolną kasacją niezliczonych liczb Niem… znaczy się nazistów, a na koniec przyprawić wszystko „tarantinowskim” sosem. Tyle i aż tyle. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że kuchty z Machine Games wiedzą, co robią, i zaserwują nam kąsek soczysty i apetyczny.

Podziel się.

O autorze

Tadeusz Kubica

Moja przygoda z branżą zaczęła się dosyć niewinnie, bo od zasłużonego „Komandora 64”, żółtego śrubokręta leżącego obok i kasety obracającej się w magnetofonie. A później to już była bezgraniczna miłość, przez lata przeplatana na przemian fascynacją, rozczarowaniem i nadzieją. Idąc dalej przed siebie, w oczekiwaniu na kolejne doświadczenia, a zostawiając za sobą dozę nostalgii, bardzo często lubię zaliczyć „skok w bok”, kuszony licznymi doznaniami kina i muzyki.