Po ustabilizowaniu swojej pozycji finansowej dzięki wypuszczeniu na rynek Grand Theft Auto: San Andreas oraz spin-offów w postaci serii Stories Rockstar mógł wreszcie skupić się na tym, co w tamtej chwili było najważniejsze w dalszym tworzeniu serii GTA – przesiadce na konsole nowej generacji. Po ukazaniu się na rynku PlayStation 3 oraz Xboksa 360 wydanie nowej odsłony serii przy wykorzystaniu ówczesnych narzędzi byłoby strzałem w stopę dla producenta – gra prezentowałaby się brzydko, archaicznie i po prostu okazałaby się niegrywalna.

Dlatego też w szeregach firmy nastąpił gwałtowny podział obowiązków: część studia skupiła się na tworzeniu gier na starszy sprzęt (póki ten był jeszcze popularny), zaś niewielka grupa programistów pod szyldem Rockstar San Diego dostała za cel odkurzenie leciwego i autorskiego silnika Rockstar o nazwie AGE i przerobienie go tak, by był bazą dla gier na konsole nowszej generacji. Tak powstał RAGE – stworzony od podstaw przez „Gwiazdy Rocka” zestaw narzędzi, w których skład wchodziło praktycznie wszystko; od silnika graficznego przez modulatory dźwięku po skrypty i biblioteki sieciowe.


Nóż w plecy

Mając wszystko, co potrzeba, twórcom nie pozostało nic więcej, jak zakasać rękawy i wziąć się do roboty nad najnowszą częścią serii GTA. Panie i panowie z Rockstar nie próżnowali i już w 2006 roku na targach E3 została zapowiedziana kolejna produkcja z Grand Theft Auto w tytule. Tym razem okraszona jedynie numerkiem IV. Co ciekawe, samo ogłoszenie GTA IV odbyło się podczas prezentacji firmy Microsoft, która, jak się okazało, nawiązała dużo bardziej lukratywną współpracę z gigantem z Ameryki niż Sony. Dzięki temu posiadacze Xboksów mieli zagwarantowane ekskluzywne dodatki fabularne, których „PSowcy” i „pecetowcy” mogli jedynie zazdrościć. Był to spory cios w plecy dla fanów serii grających na japońskiej konsoli, ale cóż począć… business is business.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Nie pozostało nic więcej, jak czekać na premierę Grand Theft Auto IV, która miała nastąpić w drugiej połowie 2007 roku. W tym czasie Rockstar, zgodnie ze swoim nawykiem z poprzednich serii, nabrał wody w usta i trzymał graczy w niepewności praktycznie do samego końca, szczątkowo dawkując informacje o grze. Przełom nastąpił wiosną 2007, kiedy to do sieci trafiły dwa nowe zwiastuny GTA. Ludzie byli zachwyceni, gdyż renderowane filmiki udowadniały, że gra wreszcie nabierze rumieńców. Niestety, nie wszystko potoczyło się zgodnie z planami Rockstara.

Latem 2007 roku, kiedy fani zaczęli powoli odliczać tygodnie do premiery tytułu, jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że premiera zostaje przełożona na wiosnę 2008. Oficjalnym tłumaczeniem producenta była potrzeba doszlifowania tytułu, by ten był jak najlepszy jakościowo. W praktyce było mniej różowo, gdyż głównym problemem było rewolucyjne dziecko R* – silnik RAGE. Okazało się, że narzędzia, którymi posługiwali się programiści, po prostu nie dawały rady pociągnąć zawartości, która została przygotowana. Silnik najzwyczajniej w świecie się dusił podczas pracy, więc trzeba było zająć się tym w trybie natychmiastowym. Członkowie Rockstara zaczęli dwoić się i troić nad opanowaniem problemu i… udało się! 29 kwietnia 2008 światem growym zawładnęła informacja: Grand Theft Auto IV już jest i ma się cholernie dobrze!


Bałkańskie klimaty

Historia w GTA IV ponownie zaczęła się od swoistego resetu całego świata. Akcja gry działa się w Liberty City, lecz miasto to nie miało praktycznie nic wspólnego ze swoim pierwowzorem z Grand Theft Auto III. Podobnie postąpiono z samą opowieścią: na potrzeby „czwórki” uznano, że wydarzenia z poprzednich części serii po prostu się nie wydarzyły. W ten sposób twórcy zamknęli kolejny rozdział w historii GTA, nazwany przez nich Uniwersum 3D. Nastała nowa era, określona przez producentów mianem HD, zaś to, co wydarzyło się w GTA IV, było jej początkiem. A co przygotowały dla nas „Gwiazdy” tym razem? Lecimy ze spoilerami.

Historia gry, jak to wspomniałem, ponownie ma miejsce w wiecznie tętniącym życiem Liberty City. Mamy rok 2008. Do miejskiego portu przybija okręt, na którego pokładzie znajduje się główny protagonista całej gry o dźwięcznym i słowiańskim nazwisku Bellic. Niko jest imigrantem ze wschodniej Europy, który na prośbę swojego kuzyna Romana przybywa do Liberty City, by razem z nim realizować „amerykański sen”. Jak się jednak okazuje, wszystkie zapewnienia Romana, jaka to Ameryka jest cudowna i wspaniała, wcale nie są do końca prawdziwe. Sam Roman również nie jest wielkim milionerem, jak to pisał w mailach, lecz zadłużonym szarakiem, który prowadzi przedsiębiorstwo z taksówkami.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Niko, chcąc nie chcąc, zmuszony jest pomóc Romanowi w prowadzeniu podupadłego biznesu, wykonując dla członka rodziny kilka prostych przysług. Podczas kolejnych akcji w postaci ratowania tyłka swojego kuzyna mamy możliwość poznać prawdziwe powody, które pokierowały Nikiem do przybycia do Ameryki. Bellic poszukuje w Liberty City zdrajcy, który piętnaście lat wcześniej wysłał na samobójczą misję oddział wojskowy, którego członkiem był sam Niko. Podczas obławy udało się przeżyć tylko trzem wojakom. W związku z tym nasz bohater chce poznać prawdę i dowiedzieć się, który z dwóch jego kolegów przyczynił się do śmierci jego kamratów.

Wykonując kolejne zadania, Niko poznaje Michelle, do której od razu zaczyna czuć miętę. W ten sposób bohater zaczyna powoli odnajdywać się w „amerykańskim śnie”, nie przestając jednak szukać swojego nemezis. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy to na jaw wychodzi, że jeden z lichwiarzy – Vlad Glebov, który próbuje zmusić Romana do oddania długu, dobiera się też do jego dziewczyny. Niko szybko rozwiązuje problem, strzelając w głowę Vladowi i rozpryskując jego mózg na przyrzecznym pomoście. Powoduje to szybką i mocno negatywną reakcję okolicznej mafii, z którą Glebov był powiązany.

Krótko po tym bracia Bellic zostają porwani przez członków wspomnianej mafii i „przedstawieni” dwóm hersztom bandy: Mikhailowi Faustinowi oraz Dimitriemu Rascalovowi, którzy przedstawiają Nikowi prostą propozycję – albo ten odpracuje śmierć Vlada i będzie grzecznie wykonywać wszelkie zadania dla nich, albo jego kuzyn dołączy do Glebova w postaci snu wiecznego. Protagonista, nie mając większego wyboru, przystaje na propozycję Faustina i Rascalova i wykonuje każde ich polecenie. Z czasem Roman zostaje uwolniony z rąk porywaczy i razem z Nikiem postanawia zniknąć na pewien czas, zmieniając przy okazji swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Niestety, okazuje się, że mafia nigdy nie zapomina, i kiedy bracia pojawiają się pod mieszkaniem Romana, by w pośpiechu zabrać jego rzeczy, owe już stoi w płomieniach, a na około zastępy strażaków próbują okiełznać piekło. Panowie zmuszeni są zabunkrować się na pewien czas w innej dzielnicy Liberty City, by wylizać rany i spróbować zacząć żyć praktycznie od zera. Niestety wszystko to psuje Roman, w którym na nowo budzi się uzależnienie od hazardu. Wpadając w kolejne długi, znowu zwraca na siebie uwagę Rosjan, którzy ponownie go porywają. Niko odbija swojego brata, tym razem mocno przetrzebiając szeregi mafii z ich członów, czym praktycznie skazuje na siebie wyrok.

Jakby tego było mało, jego dziewczyna, Michelle, okazuje się działającą pod przykryciem agentką ULP, którego pacynką staje się szybko i sam Niko. Szczęście w nieszczęściu, że Bellic za swoją pracę dla agencji dostanie pewien profit – informacje o poszukiwanym zdrajcy. Podobnymi powódkami kieruje się wchodząc w kolaborację z poszczególnymi gangami z Liberty City, licząc na to, że ktoś z ich środowiska będzie coś wiedział na temat poszukiwanej przez Nika osoby.

Bycie popychadłem ULP szybko daje rezultaty w postaci znalezienia zdrajcy, którego Niko tak usilnie chciał się pozbyć. Okazuje się nim Darko Brevic, którego Bellic szybko dopada i zamyka bolesny rozdział z przeszłości. W ten oto sposób, uwalniając się od demonów ubiegłych lat, Niko może skupić się na tym, co niesie przyszłość – ślubie swojego brata z Mallorie oraz coraz większej zażyłości Nika z Kate McReary.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Sielanka nie trwa jednak długo. Z naszym bohaterem kontaktuje się jego były pracodawca, James Pegorino, który „prosi” Niko o pomoc. Jak się okazuje, cały biznes mafioso leży i kwiczy, a jedyną możliwością podniesienia się z desek jest współpraca z Rosjanami. Don prosi Nika, aby ten pomógł mu przy ostatniej robocie, dzięki której przy okazji rosyjska mafia jest skłonna zapomnieć wszelkie wyskoki Bellica w ramach sowitego wynagrodzenia ze skoku.

W tym momencie fabuła się rozdziela, dając graczowi wybór. Niko może przystać na propozycję Dona i Rascalova lub wykorzystać podane przez Pegorino informacje, by zemścić się na herszcie rosyjskiej mafii. Niestety, finał został tak przemyślany przez twórców, że żaden wybór nie jest tym właściwym i niesie za sobą pewną cenę. Jeżeli Niko przystanie na propozycję skoku, niemal natychmiast podczas misji zostaje zdradzony przez Dimitriego. Bellic szybko rozprawia się ze swoim Brutusem (Dimitri, na jego szczęście, ucieka w popłochu z miejsca akcji), przy okazji zgarniając sowitą sumę pieniędzy. Po całej akcji Niko zostaje zaproszony na ślub Romana i Mallorie. Podczas uroczystości na naszego protagonistę napada płatny zabójca nasłany przez rosyjską mafię. Bellic szybko radzi sobie z napastnikiem, ale zabłąkana kula wystrzelona z pistoletu hitmana trafia w Romana, który dokonuje swojego żywota na rękach brata. Niko wpada w szał, odnajduje swojego nemezis, który właśnie rozprawił się z Pegorino, i kończy historię celnym strzałem w głowę Rascalova.

Jeżeli jednak gracz postanowił wybrać drugą opcję, Niko morduje Dimitriego. Ponownie pojawia się scena ślubu, ale tym razem Bellicowi towarzyszy jego dziewczyna, Kate McReary. Ponownie też ceremonia zostaje przerwana, tym razem przez samego Jamesa Pegorino, który za niesubordynację Nika ostrzeliwuje jego i tłum gości. Kula trafia Kate, która umiera na miejscu. Niko ponownie rusza w ślad za swoim głównym przeciwnikiem, dopadając go na małej wysepce przy Statui Szczęścia, jednocześnie nie przestając się obwiniać za śmierć bliskiej osoby.


Jakie zmiany?

Co ciekawe, sama mapa gry po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie została powiększona względem poprzedniczki, a wręcz przeciwnie – obszar działań gracza w postaci Liberty City był dużo mniejszy niż mapa Sand Andreas. Producenci tłumaczyli się tym, że zamiast na rozmachu przestrzennym skupili się na szczegółach, dzięki którym mogli tchnąć w miasto więcej życiodajnych bitów. I faktycznie, Liberty City było wręcz zapełnione przeróżnymi smaczkami i odniesieniami do popkultury. Miasto posiadało nawet swoisty odpowiednik Statuy Wolności, nazwany w Grze Statuą Szczęścia, czy dzielnicę bliźniaczo podobną do Manhattanu.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Sama aglomeracja została podzielona na pięć dystryktów (Broker, Dukes, Bohan, Algonquin oraz Alderney), które zostały rozłożone na czterech wysepkach połączonych mostami. Widać tutaj nawiązanie do Liberty City z GTA III, a więc twórcy postarali się aby pomimo resetu całego uniwersum jakieś ślady pozostały.

Wartym zauważenia jest też fakt, że miasto tętniło życiem na niespotykaną wcześniej skalę. Przechodnie się kręcili bez celu i rozmawiali przez telefony komórkowe, co jakiś czas na poboczu stał zepsuty pojazd, przy którym skonfundowany kierowca dumał, co się stało, a jeszcze gdzie indziej mogliśmy popatrzeć, jak mieszczanie korzystają z dobrodziejstw boisk czy parków.

Największą zmianą jednak było podpięcie do silnika RAGE technologii Euforia oraz Bullet, które to środowiska dodawały pełną fizykę i wagę każdemu obiektowi, jaki spotkaliśmy na swojej drodze: człowiekowi, pojazdowi czy… zwykłemu kubkowi do kawy. Dzięki temu każda stłuczka i wybuch sprawiały, że wspomniane obiekty zachowywały się dużo bardziej naturalnie, niż było to do tej pory. Dla GTA skończyła się era predefiniowanych animacji, a zaczęły się czasy fizyki ragdoll. Dzięki temu postacie mogły się potykać i przewracać, potrącone osoby naturalnie odrzucało na chodnik, a osobniki po paru głębszych zataczały się wzorowo, jak pan Miecio spod monopolowego.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Oczywiście podobną zmianę można było odczuć przy modelu jazdy, który stał się dużo bardziej realistyczny. Gracz czuł wreszcie ciężar danego auta (inaczej jechało się szybkim wozem sportowym, a inaczej wielotonową ciężarówką), co wymuszało inny styl prowadzenia. Co więcej, same maszyny mogły być wreszcie całkowicie odkształcane (czasami nawet tak, że blokowała się oś), a złapanie przysłowiowego kapcia jeszcze mocniej wpływało na zachowanie się samochodu.


Realizm nad arcade

Po raz pierwszy też z gry poznikały jakiekolwiek znajdźki, które do tej pory były jednym z głównych elementów rozpoznawalnych w grze. Zamiast tego gracz mógł uleczyć się przez zjedzenie fast-fooda czy po prostu korzystając z apteczek, które można było znaleźć na ścianach. Usunięto również „Szały Zabijania”, które podobno kłóciły się swoją arkadowością z nową formą uniwersum. Twórcy postanowili postawić na realizm i dzielnie się tego trzymać. Objawiało się to też zupełnie w systemie rozrywek w grze, gdzie użytkownik mógł skoczyć na szybkie kręgle (tu też wykorzystano model fizyki, a co!) czy rzutki, zagłębić się w niezbadane obszary internetu, pójść na przedstawienie komediowe czy oglądać telewizję (a w niej mógł znaleźć kilkanaście w pełni przygotowanych programów).

Dużą rolę w fabule odgrywały również wszelkie nowinki techniczne, które nasz bohater często wykorzystywał. W samochodach zamontowano nawigację GPS, która zarówno w formie obrazu, jak i dźwiękowej, kierowała nas do wyznaczonego celu. Co ciekawe, system ten był różny w zależności od klasy auta. Kolejnym urządzeniem, z którym Niko się nie rozstawał, był telefon komórkowy, którego zalążek już widzieliśmy w GTA: San Andreas. W Grand Theft Auto IV mogliśmy używać go praktycznie w dowolnej chwili, niekoniecznie wykonując rozmowy. Komórka posiadała funkcję robienia zdjęć czy odbierania prostych SMS-ów. Dzięki „Nokii”, mogliśmy również wezwać na pomoc naszych kamratów czy zamówić konkretną usługę, a nawet wezwać służby miejskie w postaci karetki czy straży pożarnej.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Z telefonem wiąże się też jeden z bardziej irytujących systemów w grze – utrzymywanie zażyłości ze znajomymi przez zapraszanie ich (lub nas przez nich) na wspólne wypady czy to na kręgle, czy na piwko. Gracze po pewnym czasie znienawidzili ten feacher, gdyż mimo że był on opcjonalny, to bardzo utrudniał rozgrywkę. Niestety, nie było prostego sposobu, by ominąć ten system, więc użytkownicy gry musieli nauczyć się z nim koegzystować w bólach.


Podział w państwie i coś nowego

Wbrew pozorom GTA IV nie było dla wszystkich tytułem idealnym. Pomimo ogromnego postępu technologicznego fani serii zaczęli lekko kręcić nosem na to, co działo się z serią. Brakowało im chociażby rześkiego i kolorowego klimatu całego miasta, jaki znali na przykład z Grand Theft Auto: Vice City, czy innych funkcji, które były dosyć lubiane – szkoły jazdy czy możliwości kupowania posiadłości. Nie zmienia to faktu, że najnowsza odsłona serii była tą najbardziej innowacyjną pod względem silnika gry i to właśnie ona wyznaczyła trend dla całej marki. Zanim jednak „Gwiazdy” zaczęły prace nad kontynuacją GTA, na rynek trafiły dwa pełnoprawne dodatki do czwórki, które mocno poróżniły graczy.

Głównym źródłem problemu była wcześniejsza umowa Rockstara z Microsoftem, na mocy której wspomniane dodatki miały pojawić się jako luksusowe tytuły na Xboksie 360. Gigant z Ameryki słowny jest, więc i tak się stało. 17 lutego 2009 na trzysta sześćdziesiątkę zawitało Grand Theft Auto IV: The Lost and Damned, które było krótką, bo około dziesięciogodzinną kampanią w cenie około 10 dolarów. Grę można było wyłącznie pobrać z sieci, a do pełnego działania wymagała „podstawki”.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Akcja dodatku ma miejsce dokładnie w tym samym czasie, co jego główna część, stąd też niektóre aspekty z podstawowej wersji gry przeplatały się z tymi z The Lost and Damned. Tytuł opowiada historię członków ganku motocyklowego o nazwie The Lost. Gracz wciela się w postać Johnny’ego Klebitza, który pod nieobecność dotychczasowego szefa szajki, przebywającego na przymusowych wczasach w jednym z ośrodków zamkniętych, zajmuje się wspomnianym gangiem. Kiedy główny herszt bandy, Billy Grey, wychodzi na wolność, od razu dochodzi do ostrej wymiany zdań pomiędzy „kadrą zarządzającą”, co kończy się rozłamem w gangu.

Fabuła gry krąży wokół bratobójczej wojny pomiędzy członkami Zagubionych, walką o terytorium z konkurencyjnym gangiem The Angels of Death oraz próbą upłynnienia narkotyków wartych tyle, co PKB małego państwa. Oczywiście losy Johnny’ego bardzo szybko krzyżują się z losami Nika, dzięki czemu gracz ma okazję zobaczyć niektóre misje z „czwórki” oczami protagonisty dodatku. Historia kończy się spektakularnym atakiem na więzienie oraz spaleniem głównej siedziby The Lost, co ma symbolicznie odciąć grupę od krwawej i bolesnej przeszłości.

Dodatek nie był może rewolucyjny, ale dodawał sporo cukru do gorzkiego świata z GTA IV. Deweloperzy zaimplementowali na przykład checkpointy, których tak brakowało w „podstawce”. Dodatkowo Rockstar dodał do gry szereg bardzo ciekawych smaczków, jak nowe mini-gry czy interakcje z członkami gangu, z którymi mogliśmy poruszać się po mieście w stadzie, wzbudzając postrach wśród przechodniów. Co więcej, każdy watażka miał własne statystyki i umiejętności, które mogliśmy wykorzystać podczas gry.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Rozszerzenie nie było jednak idealne. Misjom brakowało pazura i różnorodności, gdyż te polegały głównie na wykończeniu przeciwników w danej lokacji czy ściganiu się na jednośladzie. Stąd też ci, którzy marudzili na GTA IV, to samo czynili grając w pierwszy z dodatków do gry. Twórcy postanowili to zmienić i po około ośmiu miesiącach pracy na rynek trafiło drugie ekskluzywne dla konsoli Microsoftu DLC – Grand Theft Auto: The Ballad of Gay Tony. Co ciekawe, producenci tym razem skupili się nie na kolejnym odcinaniu kuponów, ale na odbijaniu piłeczki, którą w postaci swoich narzekań podrzucali im fani serii.

W grze kierujemy losami Luisa Lopeza, który prócz quasi-gangsterki pełni funkcję asystenta legendarnego króla nocnych klubów, Tony’ego Prince’a, znanego jako Gay Tony. Z racji, że interes (ekhm) Prince’a nie jest w najlepszej formie, Luis postanawia zakasać rękawy i spróbować podratować jego biznes, aby przy okazji samemu nie stracić przytulnej posadki. Po drodze, po raz kolejny, możemy obserwować ważniejsze wydarzenia w grze, które miały miejsce zarówno w „podstawce”, jak i w pierwszym rozszerzeniu. Pojawiają się więc ponownie transakcje diamentami z żydowskim kupcem czy wyjaśnienie wątku ze zwrotem narkotyków przez Lostów chińskiej mafii. Ważnym aspektem będzie również motyw porwania pewnej niewiasty, którego dokonujemy jako Niko w GTA IV. Całość historii z dodatku kończy się ubiciem herszta rosyjskiej mafii, który od samego początku był największym zagrożeniem dla działalności Tony’ego, jak i samego Luisa.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IVHistoria Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Gracze, którzy uruchomili Grand Theft Auto: The Ballad of Gay Tony, od razu mogli poczuć nutkę znaną z Vice City. Twórcy pokazali szare i ponure Liberty City od jego dużo bardziej kolorowej strony. Gracz mógł zwiedzać tętniące życiem i muzyką kluby nocne, które dodały polotu samej grze. Co więcej, zadania również stały się dużo ciekawsze i przyprawione odpowiednią dawką humoru. Po raz kolejny pojawiły się nowe mini-gry, a bohater zyskał zdolność latania na spadochronie, co fani San Andreas przyjęli z głośnym „juhu”!


Zróbmy wszystkim dobrze!

Niestety, smakiem wspomnianych dodatków musieli obejść się posiadacze zarówno PlayStation, jak i PC. Na szczęście nie trwało to długo, gdyż umowa z Microsoftem szybko wygasła, dzięki czemu Rockstar mógł bez problemów wypuścić rozszerzenia na pozostały sprzęt. W ten sposób pecetowcy mogli cieszyć się nową zawartością od 13 kwietnia 2010 roku – kawał czasu minął, ale nikomu to nie przeszkadzało.

GTA IV, głównie dzięki dodatkowi o „Geju Tonym”, okazało się strzałem w dziesiątkę. Kolejny raz tytuł nie schodził z ust recenzentów oraz graczy, a konto bankowe „Gwiazd” szybko zapełniło się po brzegi. Studio nie spoczywało jednak na laurach i ochoczo wzięło się za prace nad kolejną częścią serii, która miała być jeszcze bardziej innowacyjna. Aby umilić graczom czas oczekiwania na nowy produkt, w 2009 roku do sklepów trafiła jeszcze jedna gra z GTA w tytule – Grand Theft Auto: Chinatown Wars, w którą mogli pograć jedynie posiadacze konsol przenośnych. Tytuł ponownie wrócił do korzeni, dając graczom możliwość śledzenia akcji z góry. Gra została bardzo ciepło przyjęta przez recenzentów, zamazując niesmaczne wspomnienia poprzednich portów na konsole Nintendo czy PSP. Świadczyć o tym niech będzie chociażby wysoka ocena na Metacritcu wersji z konsoli Nintendo DS, gdzie Chinatown Wars nieprzerwanie dzierży tytuł najlepiej ocenianej gry na ten sprzęt.

Historia Grand Theft Auto - nowa forma uniwersum, czyli GTA IV

Rockstar żył sobie jak pączek w maśle. Każda kolejna odsłona serii GTA okazywała się jeszcze większym sukcesem niż poprzedniczka. Nic więc dziwnego, że „piątka” musiała być czymś wyjątkowym. Czymś, co rzuci ludzi na kolana i poniesie przesłanie, że król jest tylko jeden. Czy wydane w 2013 Grand Theft Auto V sprostało temu zadaniu? O tym przekonacie się w kolejnej i ostatniej odsłonie felietonu.

Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.