Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że w nowej odsłonie Call of Duty w trybie multiplayer będzie można zagrać kobietą. Zwyczajna informacja, prawda? Okazuje się, że nie do końca zwyczajna – gracze są, eufemistycznie ujmując, oburzeni.

Na forach internetowych pojawiają się głosy, że kobiety nie walczyły podczas II wojny światowej – wszystkie wyjechały lub kryły się w bezpiecznych strefach. Możliwość sterowania postacią kobiecą gracze uważają zatem za zakrzywienie rzeczywistości i zanik immersji, a samo wprowadzenie tej możliwości za efekty ataku feminazistek na twórców. Niektórzy uważają, że walczące kobiety za czasów II wojny światowej to coś tak irracjonalnego, jak armia kosmitów podczas wojny secesyjnej.

Tymczasem nie powinno w ogóle być mowy o immersji czy zakrzywianiu czegokolwiek. Kobiety walczyły w czasie II wojny światowej. Informacji na ten temat jest cała masa – jeśli ktoś nie chce specjalnie szukać, to nawet na wikipedii znajdzie całą stronę temu poświęconą. Ponadto, gracze i dziennikarze tak bardzo przejęli się całą sytuacją, że zapomnieli o rzeczy najistotniejszej: Activision nigdy nie określiło, jaką rolę będą odgrywać kobiety w multiplayerze ich najnowszej produkcji.


Cztery twarze Activision

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Odpowiedź Michaela Condreya okazała się kijem włożonym w mrowisko

Z powyższego screena wynika wyłącznie to, że w multiplayerze Call of Duty: WWII znajdą się kobiece postacie. Ni więcej, ni mniej. Być może ich zadaniem będzie leczenie rannych żołnierzy? Może okażą się zwykłymi cywilami? Nowa odsłona CoD-a już teraz przywraca deweloperom ich dawną chwałę – zwiastun WWII pobija rekordy popularności i jest najbardziej lubianym filmem na YouTube w historii marki. Jeśli dodatkowo twórcy postanowią urealnić grę i odwołać się do prawd historycznych, całość wypadnie naprawdę rewelacyjnie. Wykorzystując rzeczywisty obraz kobiet podczas II wojny światowej, Activision może nie tylko zaskoczyć graczy profesjonalnym podejściem do tematu, ale także po prostu dać kobietom możliwość wczucia się w swoją postać.

Pomysł dodania postaci płci pięknej do gry w realiach drugowojennych może wiązać się z chęcią urealnienia produkcji, naciskiem środowisk równościowych, marketingiem oraz ze zwykłą odpowiedzią na oczekiwania części graczy. Ten kwartet jest kluczowy do zrozumienia, dlaczego kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII po prostu powinny się znaleźć.

Zacznijmy zatem od uświadomienia oburzonych graczy w zakresie historii.


Co II wojna światowa oznaczała dla kobiet?

O kobietach walczących w czasie II wojny światowej wiemy niewiele i zazwyczaj nasze wyobrażenia są stereotypowe. Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że kobiety na frontach były obecne.

Według History.com podczas II wojny światowej do wojsk Stanów Zjednoczonych dołączyło ponad 350 tysięcy kobiet. Wojska sowieckie z kolei rekrutowały żołnierzy bez względu na ich płeć, co dało ponad 800 tysięcy kobiet w szeregach ich armii, z czego około 300 tysięcy służyło w oddziałach obrony przeciwlotniczej. W Wehrmachtcie kobiety były mniej liczne i nie spotykało ich się zbyt często na linii frontu, jednak ponad 400 tysięcy wspierało mężczyzn jako pielęgniarki czy pomoc w transporcie.

Dowództwo Armii Radzieckiej nie wybrzydzało, gdy przychodziło do zaciągu, jak wspominałam wyżej. Nie ograniczało też udziału kobiet do ról stenotypistek przy sztabie czy sanitariuszek w wojskowych szpitalach.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Ludmiła Pawliczenko, najlepszy radziecki strzelec wyborowy

Paradoksalnie zatem, armia sowiecka okazała się w tym względzie najbardziej postępowa, choć moim zdaniem nie o postęp im chodziło, lecz o liczebność.

Z kolei Niemcy byli daleko bardziej konserwatywni – do tego stopnia, że kobiety w szeregach regularnego wojska traktowali jak wynaturzenie. Żołnierze Wehrmachtu mieli rozkaz natychmiast likwidować kobiety-żołnierzy, szczególnie czerwonoarmistki. Żadnych jenieckich obozów, żadnej taryfy ulgowej.

Inne armie plasowały się pomiędzy tymi skrajnościami w Australii. 13 sierpnia 1941 roku powstał AWAS, czyli Australian Women’s Army Service, niemedyczna organizacja, którą tworzyło ponad 20 tysięcy silnych kobiet, zajmujących się administracją, przewozem towarów czy planowaniem strategii. A to wszystko raptem wierzchołek góry lodowej, gdyż kobiety były obecne na wszystkich frontach.

Choć kobiety w wojskach mimo wszystko stanowiły mniejszość, nie można powiedzieć, że odgrywały mniejszą rolę. Nam pozostaje tylko spekulować, jak Activision postanowiło wykorzystać ich wizerunek i potencjał w Call of Duty: WWII – jak widać na powyższych przykładach, pole do popisu jest ogromne.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Pamiętacie Lidkę z Czterech Pancernych, która brała udział w szturmie na Warszawę? I Marusię, niby sanitariuszkę, a jednak cały czas na froncie, nierzadko na pierwszej linii?


From history to herstory

Tak, naprawdę istnieje ruch, który ma na celu zmianę słowa history na herstory. Wspominam o tym, ponieważ gracze obawiają się, że na polu bitwy w multiplayerze WWII pozostaną same kobiety. I, nie wiedzieć czemu, obwiniają za to feministki.

Zapewne nie raz spotkaliście się z opinią, że mężczyźni w grach online bardzo często wcielają się w postacie płci pięknej, a nawet podszywają się pod kobiety w celu pozyskania od innych graczy darmowego ekwipunku lub różnorakich ulepszeń. Nie musimy jednak martwić się, że nowa odsłona CoD-a zaserwuje nam taki problem i zaprzeczy rzeczywistości – skąd to wiem? Bo postacie kobiece w tym trybie pojawiły się w 2013 roku w Call of Duty: Ghosts i od tamtej pory nie zostały pominięte, przy czym problem czysto damskich drużyn nigdy nie zaistniał. Dlaczego miałby więc zaistnieć teraz?

Czy kiedykolwiek uważaliśmy za problem automatyczne bronie w Battlefieldzie 1, toczącym się podczas I wojny światowej, lub budynki w Assassin’s Creed, które w grze powstały zbyt wcześnie, niezgodnie z faktami historycznymi? Kosmetyczne zmiany wprowadzane na potrzeby gry są normą i nie powinny u nikogo budzić zdziwienia.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Postacie kobiece w trybie multiplayer towarzyszą serii Call of Duty od 2013 roku – dlaczego teraz miałyby zostać usunięte?

Nie sposób zatem obwiniać feministki za wpływ na decyzje twórców. Umieszczenie kobiet w multiplayerze Call of Duty: WWII nie może być wynikiem ruchu feministycznego. Co taki ruch miałby udowodnić? Że kobiety żyły już w czasach II wojny światowej? Że walczyły? To mi dopiero odkrycie – niczym Ameryki w puszce po konserwach.

Feminizm w grach to temat na osobny artykuł…

Akurat w przypadku II wojny światowej te całe ruchy wolnościowe nie muszą się wcale wysilać, bo wtedy walczyli wszyscy, każdy jak umiał. A dzisiaj żyjemy w czasach walki ze stereotypami, z podziałem ról, z nierównością praw. Dzisiaj kobieta w wojsku nikogo nie dziwi. Nikogo nie dziwi też kobieta przed komputerem, prawda? Czyli teza o zmasowanym ataku feminazistek tu po prostu nie ma sensu, bo po co wyważać otwarte drzwi?

Stwierdziłabym raczej, że to usunięcie kobiecych postaci z multiplayera wywołałoby burzę i to nie tylko wśród feministek. Skoro dostaliśmy cztery gry z podziałem na płeć, nagłe wycofanie się z tego standardu mogłoby nie tyle nawet wywołać aferę, co po prostu cofnąć markę w rozwoju i tym samym zaniżyć sprzedaż o wszystkie te dziewczyny, które przepadają za FPS-ami, ale nie lubią grać jako facet. Activision na pewno wolałoby tego uniknąć.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – nacisk środowisk feministycznych czy standard?


Mów o mnie, jak o swoich francuskich dziewczynach

Gadają – czyli działa. Activision można wiele zarzucić, ale na marketingu znają się jak mało kto. I na tym mogłabym tę część artykułu zakończyć.

Wiecie, co jest dla dewelopera największą krzywdą? Cisza. Brak reakcji. Zero zainteresowania. Panowie i panie z Activision siedzą sobie właśnie w biurze i z zadowoleniem popijają kawcię, podczas gdy my nabijamy im wyświetlenia i statystyki, rozmawiając o tym, czy te kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII to w końcu powinny być, czy nie powinny.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Activision nigdy nie określiło, jaką rolę będą odgrywać kobiety w multiplayerze ich najnowszej produkcji


Zabawa czy realizm?

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII są odpowiedzią na oczekiwania graczy – muszą być zapotrzebowaniem, które z czegoś wynika, inaczej deweloperzy nie zdecydowaliby się na taki ruch.

Ale na co tak naprawdę gracze mają zapotrzebowanie? Czy gry powinny być wzorowo realistyczne, czy mają być ładne i służyć relaksowi? Być może podam przykłady nieco dygresyjne, ale w Metal Gear Solid V prolog wyjątkowo widzimy z perspektywy pierwszej osoby – nasza postać zatem mruga, co mnie na przykład mocno denerwuje. Taką przesadną dokładność można by porównać do puryzmu, który w nadużyciu bywa męczący, niepoprawny wręcz. Czy zatem od gier oczekujemy realizmu tego stopnia, by protagonista mrugał bądź załatwiał potrzeby fizjologiczne na naszych oczach?

Z drugiej strony, tej nierealistycznej, przychodzi mi do głowy Lineage II z kobietami walczącymi na szpilkach. I Andromeda, w której wszyscy żołnierze wyglądają jak profesjonalni modele. Mimo że ten typ jest z kolei popadaniem w drugą skrajność, to ośmielę się stwierdzić, że mamy większe zapotrzebowanie właśnie na tę frajdę, na czystą rozrywkę.

Kobiety w multiplayerze Call of Duty: WWII – czy ich obecność jest uzasadniona?

Nie masz wygodniejszych butów na pole walki niźli szpilki

Jeśli mam się patrzyć na moją postać przez następne dwadzieścia godzin, to chcę, by odpowiadała moim upodobaniom, mojemu wyczuciu estetyki, żeby stanowiła w mniejszym lub większym stopniu moje alter ego. Jeśli mam spędzić sporo czasu w multiplayerze Call of Duty: WWII, to cieszę się, że będę mogła „być” kobietą, bo w sumie na co dzień też nią jestem 🙂 A jeśli zapragnę odmiany, to gra też mi to umożliwi.

Cieszę się również, że Activision zdecydowało się wykorzystać fakt, że kobiety walczyły podczas II wojny światowej, bo w jakiś sposób wydaje mi się, że nie zostaną zapomniane. Z tej zmiany płyną same korzyści – gracze mogą zapoznać się z historią, dziewczyny chętniej sięgną po grę, twórcy zanotują wzrost sprzedaży, każdy będzie zadowolony.

A jeśli nadal ktoś chce narzekać na brak realizmu w WWII, przypominam, że twórcy ponownie uraczą nas trybem z zombie.

Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.