Odkąd pamiętam, użytkownicy komputerów są straszeni, że niedługo ich sprzęt będzie nadawał się tylko na śmietnik, a zastąpi go jakiś zupełnie nowy, dużo lepszy gadżet, który odmieni nasze spojrzenie zarówno na pracę biurową, jak i granie. Dlaczego jednak nikt nie zadał sobie trudu, by spróbować racjonalnego podejścia do takich twierdzeń? Spróbujmy więc rozłożyć te teorie na części i dokładnie przyjrzeć się każdej z nich.

Zacznijmy od samej potrzeby pozbywania się jakiegoś sprzętu, w tym przypadku pecetów. Dlaczego mielibyśmy to robić, skoro są to najwydajniejsze używane przez nas urządzenia? Często podnosi się argument, że urządzenia mobilne w najbliższym czasie będą miały wydajność równą pecetom, czy coś takiego się stało? Nie, bo niezależnie od rynku urządzeń mobilnych rozwija się rynek PC, dzięki czemu z roku na rok dostajemy wydajniejsze komponenty. Jest to najważniejszy argument, który już na samym początku udowadnia błędność tezy o śmierci poczciwych blaszaków.

Nie wierzcie nagłówkom, pecety mają się dobrze i to się raczej nie zmieni

Kolejną podnoszoną kwestią jest możliwość pracy zdalnej nawet w wymagających programach graficznych czy fizycznych. Trzeba w tym momencie przypomnieć sobie, że wiele osób pracuje zdalnie nawet nad wymagającymi projektami, wykorzystując do tego zazwyczaj najwydajniejsze modele MacBooków, jednak w momencie, gdy musimy wykonać sporo pracy i nie mamy ochoty czekać, aż nasz film zostanie wyrenderowany, to skazani jesteśmy na dużo wydajniejszego peceta, który bez problemu przeprowadzi wszelkie działania szybciej. Jeśli pecet jest dużo szybszy od laptopów, to wyobraźcie sobie czasy renderowania na tabletach, pomijając już, jak „długo” działałyby te urządzenia na baterii.

Kolejnym elementem jest zwyczajna wygoda obsługi. Podczas gdy urządzenia mobilne skazują nas na obsługę dotykową i dość małe ekrany, tak do peceta możemy podłączyć monitor, który będzie spełniał nasze wymagania, a w razie potrzeby go wymienić. Na ekranie nie będzie żadnych smug po palcach, a dzięki pracy w domowym zaciszu nie uświadczymy refleksów światła.

Ważnym elementem jest również klawiatura, mysz, a także ewentualny gładzik. Osoby piszące sporo tekstu na pewno wiedzą, że nic nie jest w stanie zastąpić dobrej klawiatury mechanicznej, która za każdym naciśnięciem klawisza daje informację zwrotną o swoim działaniu. Klawiatury wyświetlane na urządzeniach mobilnych zwyczajnie nie sprawdzają się podczas pisania dłuższego tekstu, bo nie dość, że zabierają sporo miejsca na ekranie, to jeszcze nie dają tak ważnych odczuć fizycznych, dzięki którym nasz mózg potrafi lepiej skupić się na działaniu. To samo tyczy się myszy, której czułość możemy dostosować tak, by jej ruchy były odpowiednio szybkie i precyzyjne w pracy, którą wykonujemy. Postępując w ten sposób jesteśmy bardziej produktywni, a co za tym idzie – mamy więcej wolnego czasu.


Co się jednak tyczy samego sprzętu, to…

Pecet jest obecnie chyba najbardziej żywotnym urządzeniem elektronicznym obecnym w naszym domu, a to za sprawą możliwości wprowadzania modyfikacji jednostki w dowolnym okresie ich użytkowania. Podczas gdy smartfon czy tablet wymienić musimy w całości, tak w pececie wystarczy wymienić podzespół, który stał się wąskim gardłem, by znów cieszyć się odpowiednią wydajnością. Dzięki temu zaoszczędzić można spore sumy pieniędzy zachowując odpowiednie tempo pracy.

Nie wierzcie nagłówkom, pecety mają się dobrze i to się raczej nie zmieni

No dobrze, mówimy o tych zastosowaniach w pracy i przewagach nad urządzeniami mobilnymi, ale pecetów używają przede wszystkim gracze i to głównie ich straszy się rychłym końcem epoki PC MASTER RACE. Otóż możecie spać spokojnie, pecety wciąż będą wykorzystywane w grach i nic się pod tym względem nie zmieni, między innymi dzięki Wam. Obecnie rynek części do drogich, gamingowych pecetów jest wart miliardy dolarów i dopóki będziecie kupować karty graficzne, procesory czy dyski twarde warte setki czy tysiące złotych, to nikt nie pozwoli, by zabrakło ich w sklepach. Firmy takie jak Nvidia, Intel czy AMD żyją ze sprzedaży drogich części i są głównymi beneficjentami rynku PC. Pewnie gdyby gamingowy świat należał do takiego Apple, to teraz gralibyśmy na iPadach i Apple TV, na szczęście taka sytuacja nie ma miejsca.

Patrząc szerzej, to przez wzajemne zależności upadek rynku PC nie jest na rękę praktycznie nikomu. Wydawać by się mogło, że rozwiązania takie jak Continuum od Microsoftu czy DeX od Samsunga mogą sprawić, że zamiast podłączać do monitora peceta, będziemy podłączać smartfon. Oczywiście da się to zrobić i da się tak pracować, jednak są to technologie, które mają zachęcić do kupna urządzenia mobilnego, a nie do rezygnacji z jednostki stacjonarnej. Dlaczego? Spójrzmy na zależności między producentami. Nie trzeba nazywać się Holmes, by zauważyć, że tacy giganci, jak Nvidia czy AMD produkują swoje układy wykorzystywane w kartach graficznych w fabrykach właśnie Samsunga, który zarabia na tym ogromne pieniądze. Takie zależności występują wśród ogromnej liczby firm technologicznych. Z biznesowego punktu widzenia najbardziej korzystne jest więc utrzymanie obecnego stanu rzeczy poprzez ewolucję sprzętu, a nie robienie rewolucji.

Nie wierzcie nagłówkom, pecety mają się dobrze i to się raczej nie zmieni

Czasem zdarza się jednak, że ktoś wychodzi przed szereg i chce odkryć koło na nowo. Jednak ostatnia osoba, która miała dość charyzmy, siły i pomysłu, by to zrobić, umarła 5 października 2011 roku w Palo Alto. Steve Jobs, bo o nim mowa, był jedyną osobą, która realnie zmieniała świat technologii. Obecnie nie ma na świecie chyba nikogo, kto mógłby tak skutecznie jak on wprowadzić na rynek nowy produkt, który zastąpiłby nasze poczciwe blaszaki. Warto przypomnieć sobie chociażby, w jakim stopniu świat został zmieniony wraz z nadejściem pierwszego iPhone’a. Od śmierci Jobsa nie ma już osób tak śmiałych i bezczelnych, by wywracać świat na drugą stronę.

Jeśli następnym razem będziecie widzieli nagłówek sugerujący Wam, że era PC już niebawem dobiega końca, to pomyślcie dwa razy, czy warto łapać się na tak oczywisty clickbait, czy lepiej nie tracić swojego czasu na czytanie bzdur, których jedynym celem jest tworzenie ruchu na stronie. Pamiętajcie też, że nikt nie zabrania Wam korzystać z czego tylko chcecie, w sposób jaki chcecie, więc jeśli dla Was osobiście era PC przeminęła już dawno, to wszystko z Wami w porządku. Po prostu znaleźliście własny, odpowiadający Wam sposób na wykorzystywanie technologii.

Podziel się.

O autorze

Można powiedzieć, że jestem skrajnym racjonalistą, który do myślenia używa mózgu, a sercu zostawia pompowanie krwi. Z tego powodu najbardziej cenię sobie czyste myśli wyrażone w jak najprostszej formie i wszelki minimalizm. Cały czas przyswajam nowe i poszerzam swoje horyzonty o kolejne dziedziny. Jestem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen, filmów Christophera Nolana i książek Dmitrija Glukhovskiego.