Moi drodzy, poprzedni odcinek zakończyliśmy wśród krogańskiej kanonady i w tym samym momencie do Was wracam. Jedno jest pewne – dotarliśmy nie do kryjówki, a do gniazda tych robali, więc oczywistym jest, że gdzieś tutaj musi być Królowa Raknii.

Zaczynamy dość obiecująco – na naszych oczach Grunt w iście epickim stylu rozprawia się z olbrzymim robalem, w gratisie wysyłając go w daleką podróż na zwiedzanie głębokości jaskini. Uwielbiam tego skurczybyka.


Królowa Raknii w niebezpieczeństwie!

Zresztą, nie po raz pierwszy. Jak zapewne pamiętacie, z Królową mieliśmy do czynienia w Mass Effect 1, kiedy to ścigaliśmy Matkę Benezję na Noverii. Oszczędziliśmy ją wtedy, mając nadzieję, że dotrzyma danego nam słowa o swojej ucieczce i ukryciu się, aby cała jej rasa nie wymarła. Choć mogło wydawać się to w obecnej sytuacji dziwne, słowa dotrzymała, z tym, że w spokojnym rozwijaniu się przeszkodzili jej Żniwiarze. Zatem nie można mieć jej za złe tego, co się obecnie dzieje.

Sporym dylematem, przed jakim stoimy, jest decyzja o jej ponownym ocaleniu bądź zostawieniu wewnątrz jaskini na pewną śmierć. Ani jedna, ani druga nie wydaje się być tą właściwą opcją, więc tutaj głównym bodźcem decydującym jest to, czy mamy jakąś sympatię wobec insektopodobnych.

Królowa Raknii – co się z nią tak właściwie stało?

A jak potoczyły się losy Grunta w Waszej rozgrywce?


Konsekwencje naszego wyboru

Królową możemy uratować, co wiąże się niestety ze śmiercią całej Kompanii Aralakh, o której wspominałem w poprzednim artykule. Ponadto, jeśli nie zdobyliśmy lojalności Grunta w poprzedniej odsłonie, on sam też zginie, dając nam czas na ucieczkę. Ja na szczęście tego błędu nie popełniłem i lojalnościówkę naszego krogańskiego przyjaciela jak najbardziej ukończyłem. Ratując Królową, zdobywamy tym samym sporo zasobów wojennych, bo aż 100 punktów.

Mass Effect 3 to gra przepełniona wyborami moralnymi, które pojawiają się na każdym kroku…

Drugą opcją, tak jak wspomniałem, jest pozostawienie Królowej na śmierć. Nie zyskujemy żadnych zasobów ze strony Raknii, jednak otrzymujemy punkty za ocalenie Oka Gniewu, choć jest to zaledwie 25 punktów. Mało, porównując do tego, co możemy zyskać ratując robale.

Jaką decyzję podjąłem, zobaczycie już w odcinku 😉
Miłego oglądania!

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.

  • Sieciech

    Ciężko się z Tobą nie zgodzić. Zauważ jednak, że sytuacje, w których spotykamy Raknii są zazwyczaj dla nich opłakane. Zarówno w ME1 jak i w ME3 jest tak jak mówisz – właściwie od „wciśnięcia danego przycisku” zależy los całej ich zapomnianej rasy. Jednakże, zwróć uwagę, że Raknii wyginą tylko i wyłącznie w jednym scenariuszu – kiedy zdecydujemy się zostawić prawdziwą Królową Raknii na pastwę losu w ME3. Wtedy jej „dzieci” ją zeżrą, ponieważ nie jest już kontrolowana przez Żniwiarzy, a nadal jest uwięziona.
    Gdy postanowimy zostawić klona królowej na śmierć ona i tak przeżyje – ponieważ wtedy ukazuje się jej prawdziwa natura i sama rozkazuje swoim „dzieciom” aby zeżarły nas. Więc koniec końców, gdy jest królowa jest klonem przeżyje zawsze, a więc przetrwa i cała rasa.

  • Łukasz Kuliberda

    Ale to są tylko jakieś nieistotne cyferki i linijka tekstu, gdzieś tam, łatwe do przegapienia. Jak na tak wielką decyzję, jakby nie patrzeć chodzi o zgładzenie lub nie całej rasy, to moim zdaniem zdecydowanie za mało.

  • Sieciech

    Co do Królowej, to nie do końca :). Widzisz, jest tu ukryty pewien smaczek – gdy ratujemy prawdziwą Królową, czyli tę, której pozwoliliśmy żyć w Mass Effect 1, to rzeczywiście, dostajemy te 100 pkt i wszystko jest w porządku. Natomiast, jeśli ją zabiliśmy i trafimy tutaj na jej klona, któremu pozwolimy żyć, to potem może nas czekać niemiła niespodzianka. Otóż, po pewnym czasie te raknii od Królowej-Klona, buntują się i wybijają część zespołu inżynieryjnego, dając nam tym samym -100 pkt do naszych zasobów wojennych. Więc jednak czymś się różni ;).
    Co do znaczenia wyborów – napisałem już na Horizonie artykuł odnośnie konsekwencji naszych wyborów w Mass Effect 2 – a te ciągną się za nami przez całą trylogię, więc można powiedzieć, że świat naszego kochanego Mass Effecta jest najeżony smaczkami, z których nie będziemy do końca zadowoleni 😀

  • Łukasz Kuliberda

    To jest misja która najbardziej mnie rozczarowała w całej trylogii. Czy może bardziej to pozorny wybór z pierwszej części. Zabijemy czy nie, trafimy na identyczną misję. A czy to jest królowa raknii, czy jej klon to różnica raptem 2 dialogów. Słabe to było 🙁 Natomiast nie wiedziałem, że Grunt może zginąć. Kurde, większe znaczenie ma poboczna lojalnościówka niż jeden z większych wyborów?