LARP, czyli Live Action Role Playing, to coś więcej niż sztuka, coś więcej niż improwizacja, coś więcej niż gra, coś więcej niż teatr, coś więcej niż zabawa. LARP to po prostu „coś więcej”. Nowy, nieodkryty świat, niezliczone możliwości, trudne wybory. Jak w życiu, tylko… bardziej magicznie. Porozmawiam dziś z lubelską grupą LARP-ową, która wprowadzi nas w fantastyczny świat Wojowników Mojry.


Wojownicy Mojry: jak to się wszystko zaczęło?

Skąd wziął się pomysł, by zająć się LARP-em? Czy to planszówka zapoczątkowała cały świat, czy też była też tylko jednym z elementów układanki? Opowiedzcie trochę o waszych początkach.

Ermes: Z pewnością planszówka była znaczącym elementem. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy wróciłem do Lublina. Postanowiłem, że chcę zacząć na nowo swoje życie. Dużo pracowałem wtedy nad sobą i myślałem nad przyszłością, ale miałem w pamięci dawne czasy. Gdy byłem mały, non stop tworzyłem jakieś mini-gierki, w które graliśmy z rodziną. Pomyślałem, że fajnie byłoby stworzyć swoją profesjonalną planszówkę, najlepiej przygodową. Wzięliśmy się więc z bratem Dominikiem do roboty i kilka miesięcy pracowaliśmy nad mechaniką. Chcieliśmy jednak, aby sama gra niosła za sobą jak najwięcej wrażeń, emocji. I tu powoli, trochę nieświadomie, w trakcie grania zaczęliśmy tworzyć fabularną rzeczywistość. Pierwszego oficjalnego LARP-a opartego na uniwersum Wojowników zorganizowaliśmy w moje dwudzieste czwarte urodziny. Pomyślałem, że taka forma imprezy pozytywnie zaskoczy moich znajomych. No i się zaczęło! Zaczęliśmy tworzyć kolejne spotkania LARP-owe, a fabuła zaczęła się sama kształtować.

Ignis: Planszówka była niewątpliwie początkiem, ale to właśnie LARP-y oparte na jej świecie podkręciły nas najbardziej do działania i rozwijania Wojowników. Wtedy też ukazał nam się potencjał naszych ludzi – entuzjastów planszówki, którym stworzone zostały postacie pasujące do ich charakterów. Wojowników przybywa i cały czas staramy się nawzajem szkolić i wymyślać nowe podprojekty, zanurzające ludzi w świat gry i budujące jednocześnie kolejne wątki fabularne. Wszystko można dziś nazwać większym projektem; mamy jego wizję i wiemy też, jak dużo pracy nas czeka.

LARP: Wojownicy Mojry


„Mojry tak chciały”

Gdzie możemy zagrać w grę planszową „Wojownicy Mojry”? Czy jest – lub będzie w przyszłości – dostępna w sklepach bądź na zamówienie?

Ermes: Będzie. Na razie powoli szukamy odpowiedniego wydawnictwa. Skupieni jesteśmy jednak bardziej na tworzeniu LARP-ów, fabuły i gier terenowych oraz na finalnych testach samej gry. Na pewno chcielibyśmy w najbliższym czasie ją wydać, abyśmy mogli zająć się tworzeniem kolejnych gier.

Ignis: Jak na razie można zostać testerem gry i spróbować swoich sił, dając w zamian potrzebny feedback. Jeśli chodzi o jej wydanie i dystrybucję – chcielibyśmy profesjonalnie do tego podejść oraz dać fanom kilka dodatkowych “smaczków”, na przykład jadąc do pierwszych osób, które zamówią grę i przygotować dla nich specjalną sesję gry z udziałem Postaci z uniwersum. Więcej nie ma potrzeby zdradzać 😉

Gdy pierwszy raz usłyszałem waszą nazwę, to pierwszym skojarzeniem były Mojry z mitologii greckiej, boginie losu, prządki. Jak bardzo się myliłem?

Ermes: Nie pomyliłeś się. Szukaliśmy przede wszystkim intrygującej nazwy, a że lubię bardzo czerpać inspiracje ze starożytnych cywilizacji, to punktem wyjścia była w tym przypadku “Mitologia grecka” Kubiaka. Cała gra jest oparta na jednym filozoficznym pytaniu: czy to my kreujemy świat, czy to świat kreuje nas. Dlatego szukałem terminu związanego z przeznaczeniem, określającego fatum. Inspiracją były właśnie owe boginie Mojry, które były niejako personifikacją samej “Mojry”, jako indywidualnego, jak i wspólnego losu.

Ignis: Gra pozwala kreować losy swojej postaci, chociaż wiele z wydarzeń sprawia wrażenie wcześniej zaplanowanych. Najczęstsze więc wyrażenie, które można spotkać podczas rozgrywki w planszówkę (gdy któryś z graczy przegrywa lub na przykład traci itemy), to pokorne „Mojry tak chciały”.

LARP: Wojownicy Mojry


LARP to nie tylko fantastyczny świat, ale i rzeczywiste umiejętności

Wyobraźcie sobie, że opowiadacie o swoim projekcie komuś, kto nigdy o nim nie słyszał (co zapewne zdarza się dość często). Wytłumaczcie nam: czym dokładnie się teraz zajmujecie? To dopiero początek waszej drogi, ale coś mi się wydaje, że nie jest to ślepa uliczka.

Ermes: Warto do każdej osoby podejść nieco inaczej, ale zawsze na wstępie nowi gracze potrzebują przejść przez tak zwany Tunel Imersji. Zaczynamy od kilku prostych pytań lub zadań myślowych, na przykład: co ci się kojarzy z fantastyką? Często odpowiadają, że “magia”. Wtedy pytamy: co rozumiesz poprzez to słowo. I dzięki takim ćwiczeniom budujemy relacje i tworzymy pomost pomiędzy zwykłym światem a wirtualną rzeczywistością. Wtedy już tylko krok do tworzenia postaci i swobodnego przejścia w LARP.

Ignis: To może ja coś odnośnie drugiej części pytania. Tak jak mówiłem, wciąż się szkolimy, abyśmy jako zespół mogli organizować więcej LARP-ów, zarządzać całym procesem wdrażania planszówki na rynek oraz realizować kolejne pomysły, czekające w zaciszu naszych pozapisywanych i porysowanych flipchartów czy notatek. Koncentrujemy też uwagę na partnerach, których spotykamy po drodze i którzy interesują się czy to planszówką, czy LARP-em, czy grą terenową, którą organizujemy. Łączymy więc siły, aby kiedyś Wojownicy stali się bardziej rozpoznawalnym tworem.

Prowadziliście już obozy LARP-owe? Planujecie może jakieś? Macie już upatrzone miejsce?

Ermes: Obozy LARP-owe jak najbardziej, gdyż widzimy w tym duży potencjał w kontekście rozwoju nas i naszego projektu. Planowaliśmy już w tamtym roku wystartować, ale zabrakło nam nieco czasu. Pewnie “Mojry tak chciały”.

Ignis: Obozy powolutku będziemy rozwijać, na początku bardziej lokalnie. Pewne rzeczy chcemy dopracować i gdy będziemy gotowi – zaprosić chętnych na pierwszy obóz z Wojownikami Mojry. W duszy jesteśmy animatorami, psychologami, pedagogami, dlatego chcemy, by oprócz przygód i emocji ważnym elementem takiego obozu były warsztaty rozwojowe, w których poprzez fabułę będziemy szlifować umiejętności uczestników.

LARP: Wojownicy Mojry


Publika chce więcej!

Byliście w tym roku na dwóch sporych imprezach – Polconie (w tym roku odbywającym się w Lublinie) i lubelskim Falkonie. Jest zainteresowanie?

Ermes: Oj, duże. Wiadomo, że do takich szalonych inicjatyw wielu podchodzi sceptycznie, szczególnie że dopiero uczymy się animować ludzi z tak zwanego “Pierwszego Świata”. Drugi Świat to już bardziej zaangażowani odbiorcy, których nazywamy współtwórcami naszych projektów. Jest jeszcze Trzeci Świat, świat tworzenia wizji i zarządzania losami uniwersum. Jednak nawet my – twórcy, nie przebywamy w nim zbyt długo. Jest uzależniający 🙂 Często specjalnie zanurzamy się od nowa w Pierwszy Świat, żeby jak najlepiej zrozumieć potrzeby młodych stażem graczy. I tak się zatacza koło, a nasze losy się przeplatają.

Ignis: Zainteresowanie było chyba większe niż przypuszczaliśmy. Szczególnie na Polconie, gdzie organizatorzy dali nam możliwość stworzenia zamkniętej Osady na dużym, leśnym terenie w centrum kampusu akademickiego. Gdy ludzie widzieli bramy i strażnika, naturalnie chcieli się dowiedzieć, co się dzieje wewnątrz takiej Osady. Wchodząc do środka, każdy stawał się uczestnikiem gry i wraz z upływem czasu wielu z uczestników festiwalu zapominało o pozostałych polconowych atrakcjach i razem z nami uczestniczyło w życiu fabularnej wioski.

LARP: Wojownicy Mojry


Elita elit

Jak, waszym zdaniem, ma się LARP w Polsce? Daleko nam do zagranicy czy wysuwamy się na czoło rankingu?

Ermes: LARP-y pewnie nadal są kojarzone z czymś elitarnym, przeznaczonym dla wąskiej grupy odbiorców, trochę szalonych i odważnych. Co nas pozytywnie nastraja – wiele z osób spoza środowiska fantastów zauważa w tego rodzaju rozrywce potencjał edukacyjny. Dosyć często słyszy się o kolejnych wydarzeniach “LARP-owych”, tworzonych wspólnie z Urzędem Miasta czy szkołą policealną. Nie śledzimy jednak rankingów; mimo to bardzo nas inspirują zagraniczni twórcy.

Ignis: Z tego, co obserwujemy, kultura LARP-u w Polsce prężnie się rozwija. Coraz częściej zanika opinia, że LARP-y to coś niedostępnego dla laików, że zarezerwowane są tylko dla geeków. Ale przecież każdy będąc dzieckiem tworzył swojego LARP-a, budując miasto z klocków LEGO czy otwierając sklepik z zabawkami w przedszkolu. A jeśli chodzi o rankingi – sam jestem ciekaw, czy Polska w kontekście innych krajów jest gdzieś nieopodal “czoła tabeli”. Jeśli nie, to kwestia czasu – tak podpowiadają nam Mojry!


Dwa kroki w przód

Jakie więc plany na przyszłość? Jakie przyszłoroczne wydarzenia są dla was szczególnie ważne?

Ermes: Przede wszystkim skupiamy się teraz na budowaniu społeczności, która razem z nami będzie kierować losami uniwersum. W planach mamy również sesje fotograficzne, blog zawierający najważniejsze wątki fabularne dotyczące Wojowników oraz komiksy z udziałem postaci. Niedługo również chcemy wyjść w końcu z podziemia i założyć jakieś kanały i fanpage’a, poprzez które będziemy mogli sprawniej komunikować się z fanami. Ciekawym nadchodzącym wydarzeniem może być dla nich impreza fabularna z elementami LARP-u, rozgrywająca się w zapomnianym mieście – Uranis, skąd poniekąd wszyscy pochodzimy. Będzie to impreza muzyczna, gdzie chcemy postawić też na rozrywkę, oczywiście w oparciu o uniwersum. W dalszych planach również podróże po innych konwentach fantasy i ukazywanie potencjału Wojowników ludziom z całej Polski.

Ignis: Oprócz tego, o czym Ermes wspomniał – chcemy tworzyć kolejne dodatki do gry planszowej oraz budzimy niedługo działalność warsztatową, gdzie dzięki narzędziom wykorzystywanym w LARP-ach będziemy mogli przekazywać umiejętności kolejnym pokoleniom w mniej oficjalny, wyrachowany sposób. Mamy w głowie misje, aby wielu ludzi dzięki odnalezieniu postaci w ramach świata Wojowników zastanowiło się również nad swoim rzeczywistym losem i budowało swoją postać w oparciu o indywidualny potencjał. Poza tym, ostatnie wydarzenia uświadomiły nam, jak ważni są ci wszyscy ludzie uczestniczący w naszych inicjatywach i że wspólnie możemy tworzyć ciekawą rodzinkę pasjonatów. Zawsze przypominamy im również, że Wojownicy to tylko początek naszej wędrówki 😉

Życzę wam tego, by kolejni Wojownicy podążali za wami, gdyż „Mojry tak chciały”. Dziękuję za rozmowę.


Chcecie odkryć drugą twarz gier? Tutaj znajdziecie więcej wywiadów.

Podziel się.

O autorze

Uwielbiam górskie wędrówki i leśne spacery. W chwilach tak wolnych, jak i bardzo szybkich czytam książki i zatapiam się w niezmierzone światy gier komputerowych. Jestem ciekawy świata i staram się go tak poznawać, jak i tworzyć.