Czyli powracamy do naszego galaktycznego uniwersum, do którego myślę, że regularnie będziemy wracać, a przynajmniej ja, dwa razy w tygodniu. Oto kolejny let’s play z Mass Effect 2!

Oto gra, w której nie musi być stałej akcja i wybuchów, aby coś się działo. Tak, dobrze przeczytaliście, chociaż daję głowę, że nie każdy się ze mną zgodzi. Do czego zmierzam? Już tłumaczę.

Pewien… spokój, jakiego możemy doświadczyć podczas gry, czy to w ramach rozmów z naszymi towarzyszami, nawiązywaniu z nimi relacji od czystej znajomości aż po przyjaźń, czy romans lub samo bieganie po sklepach Cytadeli, jest dodatkowym „czymś” za co tę grę kocham. Wszystko oczywiście w przerwie od kopania tyłków wszystkiemu, co tylko stanie nam na drodze 😉

Andromeda? My stawiamy na klasykę – let's play z Mass Effect 2!Oglądaliście poprzedni let’s play z Mass Effect 2?

Dlatego też, być może ku niezadowoleniu niektórych, zdarzają się odcinki „mocno przegadane”, jednak jeśli chcemy przejść grę w miarę możliwości od deski do deski, maksymalnie zżywając się przy tym z naszą załogą, to, no cóż… jest to nieuniknione.

Nawiązując jeszcze do tego tematu pokusiłbym się nawet o nazwę „Symulator Życia Codziennego” – oczywiście z lekkim przymrużeniem oka. Pamiętacie może sytuację z pierwszej części Mass Effect, gdzie zwiedzając wspólną stolicę wszystkich ras mieliśmy okazję pomóc pewnej zrozpaczonej kobiecie w podjęciu decyzji o rozpoczęciu mocno inwazyjnego leczenia jej małego syna, który był jej jedynym skarbem, a być może i jedyną pamiątką po stracie męża? Właśnie o tego typu smaczki mi chodzi. Bez takich sytuacji ta gra byłaby… zwykła. Po prostu.


Let’s play z Mass Effect 2 – co nowego?

Przed Wami 55 odcinek z Mass Effect 2. Rozwiązujemy sprawę Thane’a w chyba możliwie najrozsądniejszy sposób, czym zaskarbiamy sobie jego wdzięczność i lojalność. Ponadto, jeśli przyjrzycie się temu bliżej, to zobaczycie nawiązanie do tego, o czym pisałem wcześniej. Nie mieliśmy do czynienia z nie wiadomo jaką akcją, oddaliśmy tylko jeden strzał (i to nawet nie własnoręcznie), a mimo wszystko cała misja trzymała w napięciu.

Oprócz tego czekają nas rozmowy z towarzyszami (których z tego co często widziałem i słyszałem ludzie nie lubią), które jeszcze bardziej wzmacniają ich więź z Shepardem. Więc właśnie – mniej wybuchów wcale nie oznacza, że odcinek będzie nieciekawy. Zapraszam do oglądania!

Podziel się.

O autorze

Kamil „Sieciech” Lesiczko

Nietrafiony grafik, malarz figurkowy, hobbysta-rekonstruktor. Zwolennik broni białej, zapalony gracz komputerowy. Miłośnik krogan i Legionu Ciemności Algerotha. Wyznawca dobrej książki, strategii lub RPG-a. Wściekły pochłaniacz kawy, herbaty i bredni. Sympatyk gier z szafy i nabijania czasu na przechodniach w Carmageddonie.