Jako gamingowy dinozaur, bowiem gram już prawie trzydzieści lat, doskonale pamiętam wszystkich protoplastów i prekursorów, w tym zarówno twórców, jak i ich produkcje. Jednym z nich był Chris Sawyer, a stworzone przez niego Transport Tycoon jest dziś ikoną.

Wiele tytułów starało się czerpać garściami z jego dokonania, kilka próbowało zyskać miano remake’u, zaś nielicznym pozycjom udało się trochę tylko zbliżyć do tego praktycznie idealnego pierwowzoru. Produkcja niezależnego czeskiego twórcy Jana Zelenego, znajdująca się w fazie alfa Mashinky, już teraz pokonała swoistą barierę – mogę śmiało powiedzieć, że jest to „stary tycoon”, ale czy ma szansę stać się pełnoprawnym następcą tronu?

Nie owijając w bawełnę – duch jest, czuć go wyraźnie i odnajduję tu to, czego nie otrzymałem w Transport Fever, ba, jest nawet to, co uwielbiam w Cities: Skylines. Na ten moment, w wersji alfa, jest tego wszystkiego zwyczajnie za mało. Sam twórca postanowił skupić się tylko na pociągach, zatem nadzieja w twórcach dodatków, bowiem gra dystrybuowana jest na platformie Steam i wspiera Warsztat. Jednak myśląc o dodatkach i fanach je tworzących mam przed oczami „starego tycoona” w wersji otwartej (OpenTTD, który posiada swój wewnętrzny system dystrybucji rozszerzeń), tyle że z nową grafiką. Z drugiej strony właśnie tylko i aż o to chodzi. O tamtą grę dostosowaną do dzisiejszych standardów. Oddajmy jednak cześć sprawiedliwości – w „oryginalnym tycoonie” większość graczy i tak skupiała się na misternych czasami połączeniach kolejowych, a transport lądowy, powietrzny czy morski były tylko doń dodatkiem. Zanim opiszę swoje wrażenia dotyczące tej części gry, przybliżmy młodszym graczom…


…o czym jest ta gra?

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Wielbiciele „informacji okienkowej” będą czuli się jak w domu – dodatkowo zwraca uwagę możliwość rozszerzania obiektów

W Mashinky, podobnie jak w innych produkcjach z gatunku tycoon, gracz ma za zadanie rozwijać swoje imperium transportowe budując stacje i przystanki w miejscach strategicznych (miasta, fabryki, miejsca wydobywcze), kupować i upgrade’ować flotę pojazdów oraz, czasami, rozbudowywać wspomniane obiekty przemysłowe (aby dostarczały lub produkowały więcej surowców). Żeby nie było zbyt łatwo, początki naszej transportowej działalności finansujemy za pomocą pożyczki bankowej, której oprocentowanie może być różne, a którą musimy spłacić, aby wysokości rat nie odczuć we własnej kieszeni. Ponadto na bieżąco należy kontrolować zyski, bowiem może się zdarzyć, że dana linia zaczyna przynosić straty – musimy ją wtedy przeorganizować, zmodernizować tabor lub całkowicie zlikwidować. Dostępne miejsca wydobycia oraz obiekty przemysłowe tworzą sieć powiązań, nad którą musimy zapanować.

Transportować będziemy więc drewno z lasu do stolarni, skąd gotowe deski pojadą do fabryki narzędzi. Węgiel należy przewozić do huty, która z jego pomocą rozgrzeje piece do przetopu żelaza. W Mashinky otrzymujemy możliwość rozbudowywania nie tylko naszych stacji, ale wszystkich obiektów przemysłowych, dzięki czemu węgiel możemy pozyskiwać również z lasu – za sprawą stanowiska do wyrobu węgla drzewnego. Oprócz tego przewozić możemy oczywiście ludzi i pocztę pomiędzy miastami.

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Maksymalny poziom wszystkich ustawień grafiki – obecnie, z uwagi na wersję i prace nad optymalizacją, sprzęt o połowę mocniejszy niż rekomendowany oferuje zabawę przy 15 klatkach na sekundę

W tej chwili do dyspozycji oddanych zostało kilka lokomotyw różniących się możliwościami (prędkość, moc) i podstawowe wagony do przewozu surowców, materiałów, produktów, pasażerów i poczty. W grze dostępne są narzędzia do budowy dróg, jednak nie mają one w tej chwili żadnego zastosowania. Najprawdopodobniej kwestia transportu samochodowego pozostanie w gestii twórców dodatków, bowiem deweloper wyraźnie zaznaczył, że skupia się na pociągach.


Ciekawe rozwiązania

Jednym z najciekawszych rozwiązań są misje. Nie angażują na tyle, aby trzeba je było wykonywać specjalnie, a często pomagają w rozwoju transportowego imperium. Dla przykładu, jednym z zadań, za które otrzymujemy wynagrodzenie w postaci pieniędzy, jest zbudowanie połączenia między miastami. Ponieważ mapy mogą być naprawdę duże – co jest kolejną mocną stroną produkcji – okazało się, że w okolicy mam okazję stworzyć prawdziwe zagłębie przemysłowe. Oczywiście trafiają się questy ograniczone czasowo lub przez inne parametry, ale naprawdę warto je wykonywać, sukces zaś daje naprawdę dużo satysfakcji i radości. Praktycznie za każde zadanie, oprócz pozytywnych emocji, otrzymujemy również twardą walutę lub surowce.

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Tak wyglądają niskie ustawienia z minimalną ilością detali. Stałe 30 klatek na sekundę

W kwestii tych ostatnich to… również służą za walutę. Produkcja, transport i przetwarzanie faktycznie sprawiają, że sterty skrzyń na stacjach puchną, więc niektóre z nich będą wymagać rozbudowy o dodatkowy magazyn, ale tym, co wytworzymy bądź przetworzymy, możemy też płacić. Podstawowa lokomotywa to koszt w postaci pieniądza, który otrzymujemy za transport, ale już na przykład za wagon do przewozu rudy żelaza „płacimy” deskami – te otrzymujemy za przetransportowanie drewnianych bali z lasu do tartaku, przy czym im lepiej rozbudowany tartak, tym więcej desek otrzymamy.

W pełni skalowalna i trójwymiarowa grafika nie brzmiałaby dzisiaj wyjątkowo, gdyby nie sposób jej zastosowania. W trybie budowania naszym oczom ukazuje się klasyczny izometryczny tycoon ze szczegółową, acz uproszczoną grafiką, choć oczywiście możemy obracać kamerą w każdej płaszczyźnie oraz ją przybliżać i oddalać. Natomiast po wyjściu z trybu budowania świat nabiera dużo więcej detali i efektów, zaś poziom zbliżenia pozwala dosłownie zajrzeć do wagonu. Jest to zapewne związane z obietnicą autora, że dowolnym składem kolejowym będziemy mogli sterować sami. Być może jakiś uproszczony symulator. Przyznam szczerze – w Trainz! zagrywałem się trochę i chociaż jest to rasowy symulator maszynisty, brakowało w nim aspektu transportowego. Czyżby dwie pieczenie na jednym ogniu?

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Wydaje się, że jest co robić, ale dla wyjadaczy to dopiero czubek góry lodowej


Obecne bolączki

Algorytm wytyczania tras nie działa zbyt dobrze. Czasami nie znajduje dobrego ułożenia szyn, mimo że robiąc to „ręcznie” okazuje się, że wystarczyło przesunąć linię dosłownie jedno pole w bok. Zdarza się również nagminnie, że kwestia wsadzenia jednego odcinka trakcji pomiędzy dwie doprowadzone nitki przerasta program i trasa wytyczona zostaje na około, pomimo że wstawiając ten odcinek ręcznie gra nie ma z jego przeliczeniem żadnego problemu.

Mało zasobów, mało przemysłu. W tej chwili do dyspozycji mamy tylko: miasta, kopalnię węgla, kopalnię żelaza, las, tartak, fabrykę narzędzi oraz hutę. Mimo że oprócz miast możemy rozbudować każdy z tych obiektów i uzyskać nowe, ciekawe kombinacje – jest to zdecydowanie niewystarczające, aby siedzieć przy ekranie przez długie godziny.

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Tryb budowania przypomina lata 90. Tutaj to jest komplement

W kwestii sygnalizacji kolejowej i rozbudowanych tras jest praktycznie brak zmian w stosunku do starego, oryginalnego Transport Tycoon. Starając się zachować bardziej uniwersalną infrastrukturę, czyli nie oznaczając niektórych przejazdów jako jednokierunkowe, zdarzyło się parę razy, że pociąg się zgubił – i to mimo że wyraźnie przypisałem do niego cele. Tutaj również bez zmian: możemy dodawać stacje, usuwać je z listy, oznaczać, czy skład może ruszyć w pełni załadowany, czy też niepełny, oraz czy ma zawrócić. Brakuje na przykład opcji „via” i nie mam na myśli składowania dóbr na stacji, która tych konkretnych nie przyjmuje – bowiem to się dzieje z automatu. Zresztą bramek, czyli punktów kontrolnych dla składów, też nie ma.

W tej chwili brak edytora. Nie da się zaprojektować mapy w pełni z rozmieszczeniem miast i obiektów przemysłowych. Możemy jedynie formować powierzchnię terenu. Bardzo duży minus, bowiem w tej wersji już przynajmniej jakiś zalążek narzędzia edycji powinien istnieć. Jeśli zaś chodzi o wspomniane formowanie terenu to jest gorzej niż w TTD ze względu na to, iż do dyspozycji mamy tylko trzy opcje – obniż, podwyższ, wyrównaj. Zdecydowany nie jest to dla mnie do zaakceptowania. Poza tym większych bolączek czy wad nie odnotowałem lub uznałem za nieistotne. Oprócz fatalnej optymalizacji.

Pełnoprawny następca tronu? Mashinky – wrażenia z testów alfa

Okno dialogowe z questami. Ukończyłem grę 😉


Pierwsze wrażenia

Jest dobrze, rzekłbym, że nawet bardzo dobrze, ale niestety wszystko wskazuje na to, że będzie to gra inspirowana „starym tycoonem”, ale nie produkcja kultywująca znane i dobre. Być może rozszerzalność będzie na tyle rozwinięta, że twórcy niezależni szybko stworzą brakujące treści i głęboko na to liczę. Może faktycznie robienie dosłownego klona nie jest najlepszym pomysłem, ale marzy mi się produkt pełny, kompletny, który wchłonie mnie na dosłownie miesiące, a będzie pozbawiony wad, niedoróbek czy braków „ojca wszystkich tycoonów”. Ciężko stwierdzić, co otrzymam i jaki będzie faktycznie ostateczny kształt tej gry. Mnie się podoba, zresztą wersja alfa Mashinky zaangażowała mnie całkowicie przez ostatni tydzień. Budowanie wciąż nowych połączeń, usprawnianie istniejących i przyglądanie się tabelce, w której przychody robią się coraz większe, wciąga bardzo. Ale czuję niedosyt. Piekielnie dużo niedosytu. Ponadto brak optymalizacji daje się mocno we znaki.

Zapowiedź na podstawie wersji PC. Grę udostępnił producent – Jan Zeleny.

Podziel się.

O autorze

Osman Waroński

Gram odkąd przestałem raczkować. Jestem samoukiem i lubię eksperymentować ze wszystkim. Nie trawię ignorancji, a nieśmiertelność spożytkowałbym na rozwój osobisty i przyswajanie całej wiedzy Wszechświata. Zawodowo zajmuję się programowaniem i doradztwem technicznym, w ramach pasji piszę i rozmawiam, czego efektem jest między innymi marka HELL Gaming, pod której szyldem organizuję turnieje, konkursy i inne wydarzenia e-sportowe i okołogrowe. Odkąd rozmawiam z komputerami Cthulhu to mój najmniejszy problem.