Jak już wiecie z wywiadu, podczas tegorocznego Warsaw Games Week miałem okazję ograć My Memory of Us studia Juggler Games. Wraz z twórcami zapraszam w podróż do  wciąż dobitnie teraźniejszej przeszłości.


Lubisz opowieści?

W takim razie opowiem ci jedną. Ale nie taką zwykłą. Ta będzie inna, bo mówi o ludziach z krwi i kości, o wydarzeniach, które do dziś wstrząsają i poruszają. Cofnijmy się więc do nie tak dalekiej przeszłości, do spotkania dwójki dzieci z dwóch różnych światów. Przez pewien czas cieszyły się tym, że mają siebie i przeżywały beztroskie przygody. Ale niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy.

Tak twórcy My Memory of Us rozpoczynają interakcję z odbiorcą. I choć jest to opowieść osadzona w realiach, które wszyscy dobrze znamy, to i tak chce się jej wysłuchać. Jest to zasługa bezimiennych bohaterów (którzy zdobyli moją sympatię od pierwszego spotkania) oraz przekazu, jaki ze sobą niosą.

My Memory of Us: przyjaźń silniejsza niż śmierć


Zło (nie) jest uniwersalne

Za to język, którym przemawiają do nas postaci z My Memory of Us, jest. Nie posługują się żadnym konkretnym dialektem, wszystkie wypowiedzi podane są w formie ikonografik i zrozumiałych symboli. Zło jest zautomatyzowane: bezduszne roboty stanowią poważne zagrożenie dla bohaterów, choć z drugiej strony razem są w stanie okpić wroga z łatwością.

Każde z przyjaciół posiada umiejętność, którą to drugie nie dysponuje – razem działają więc sprawniej. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre zadania lepiej wykona dziewczynka, a niektóre chłopiec. Możemy kontrolować parę tak jako całość, jak i każde z osobna.

Przedzierając się przez naszpikowany niebezpieczeństwami wojenny świat, musimy rozwiązać szereg logicznych zagadek. Nie są może one zbyt wymagające (przynajmniej te, z którymi dane mi było się zmierzyć), ale pozwalają rozruszać szare komórki.

My Memory of Us: przyjaźń silniejsza niż śmierć


Czy nie jest tu trochę zbyt surowo?

Zachowana w trzech kolorach produkcja sprawia wrażenie surowej i dość monotonnej. Taki bowiem był świat, który oddaje; podobnie jak w Limbo czy Inside, kolory są ograniczone nie bez powodu. Przeciw monotonii w grze występują również minigry – jak choćby wymijanie przeszkód podczas ucieczki motocyklem.

Klimat produkcji tworzy również muzyka. Patryk Scelina jest autorem soundtracku do My Memory of Us i choć nie jest zbyt znany, to przeczuwam, iż premiera gry wiosną 2018 da mu rozgłos, na jaki zasługuje. Oto zapowiedź emocji, jakie czekają nas w przyszłym roku:

Zapowiada nam się bardzo ładna gra z piękną muzyką i ponadczasowym przesłaniem.

My Memory of Us to historia zadedykowana tym, którzy zostali rozdzieleni, ale znaleźli w sobie siłę, żeby się odnaleźć. 

Podziel się.

O autorze

Uwielbiam górskie wędrówki i leśne spacery. W chwilach tak wolnych, jak i bardzo szybkich czytam książki i zatapiam się w niezmierzone światy gier komputerowych. Jestem ciekawy świata i staram się go tak poznawać, jak i tworzyć.