Od premiery Horizon Zero Dawn minęło już sporo czasu, a gra wciąż zajmuje wysokie pozycje w rankingach sprzedażowych. Skąd wzięła się taka popularność tej zupełnie nowej marki, ekskluzywnej dla konsol Sony?

Sukces, jak zawsze, ma wielu ojców, jednak nie należą do nich osoby odpowiedzialne za początek gry. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że początek można pomylić z jakąś inną produkcją, gdy porówna się go z tym, co dostajemy w późniejszych etapach. Z tego też powodu uważam, że wstęp w Horizon Zero Dawn należy przejść i jak najszybciej o nim zapomnieć. Prawdziwa historia zaczyna się w chwili, gdy poznajemy dawny świat i powody, przez które przestał istnieć.

Fabuła zresztą jest bardzo ciekawie poprowadzona, bo łączy jednocześnie historię dotyczącą całego świata z osobistymi poszukiwaniami głównej bohaterki. Takie poprowadzenie fabuły jest bardzo interesujące, bo dzięki niemu możemy jednocześnie zrozumieć motywy, jakimi kieruje się Aloy, jak i świat, w jakim się znalazła. Sam świat poznajemy zresztą również razem z nią, co dodatkowo wpływa korzystnie na nasz odbiór gry.


Kluczem do dobrej rozgrywki jest różnorodność

Cała ta przemyślana fabuła byłaby jednak niczym, jeśli rozgrywka byłaby nudna i mało satysfakcjonująca. Co więc zrobiono, aby zachęcić gracza nie tylko do poznawania głównego wątku fabularnego, ale także do aktywności pobocznych? Zadbano o ogromną ilość elementów wypełniających świat, które nie są tylko „skrzyniami z Assassin’s Creed”. Oczywiście istnieje ogrom zapożyczeń z innych gier, ale są one dawkowane w odpowiednich ilościach, a ich różnorodność jest wystarczająca, by rozgrywka nie przerodziła się w czyszczenie mapy ze znaczników i wykonywanie takich samych aktywności. Całość zawartości pobocznej jest więc bardzo przemyślana, dzięki czemu zapewnia miłą rozgrywkę jednocześnie nie odrywając gracza nadto od głównej ścieżki fabularnej. Widać, że twórcy wyciągnęli lekcję z innych tytułów, w których często zadania poboczne wybijają się nad główny wątek, co zniechęca do dalszej gry.

Gdy mamy już fabułę i questy poboczne, to pora nadać grze dynamizmu i charakteru. Za to odpowiada genialny system walki. Jest to bardzo złożona, rozbudowana i dopracowana część gry. Walczyć możemy wręcz, przy pomocy specjalnej dzidy, dystansowo, różnymi rodzajami łuków i proc, oraz możemy wykorzystywać bardziej zaawansowane narzędzia, takie jak potykacze, pułapki czy linki przytwierdzające nasz cel do ziemi. Każda z broni dysponuje dodatkowo kilkoma rodzajami dostępnych ataków, a nasze umiejętności możemy dodatkowo rozwijać poprzez kupowanie perków za punkty zdobywane wraz z kolejnymi poziomami postaci. Tak rozbudowany system walki jest konieczny, jeśli spojrzy się na wrogów, z jakimi musimy się zmierzyć.

Uzupełnianie się różnych elementów w grze sprawia, że jest ona bardzo spójna i nie występują w niej chwile, gdy zamiast wykorzystywać pełny arsenał broni, jaki oddali do naszej dyspozycji twórcy, korzystamy tylko z jednej, tej z najlepszymi statystykami zadawanych obrażeń. Na nic bowiem nie zdadzą nam się mocne strzały z ogniem, podczas gdy wroga maszyna będzie na nie odporna. Wykorzystywanie tylko jednej broni było ogromną bolączką trzeciego Assassin’s Creed, gdzie mimo pokaźnej liczby dostępnej broni białej, każdy i tak korzystał tylko z tomahawka, bo był on najlepiej sprawującym się orężem. Warto również zaznaczyć, że system walki uczy nas, jak postępować z każdą maszyną z osobna. Wiele razy miałem sytuację, że pierwsze walki były dla mnie piekielnie trudne, jednak gdy odkryłem słabe punkty przeciwników oraz nauczyłem się unikać ich ataków, to nie sprawiali oni większych problemów.


Jedna rzecz nie jest prosta: odbić świat w oczach bohatera

Na koniec zostawiłem prawdziwą perełkę, czyli oprawę graficzną Horizon Zero Dawn. Po grze twórców serii Killzone można było się spodziewać małego dzieła sztuki wizualnej, ale jakość oprawy przeszła wszelkie moje oczekiwania. I nie mówię tutaj tylko o jakości tekstur czy dynamicznie generowanych chmurach. Ta gra we wspaniały sposób potrafi tworzyć klimat poprzez oświetlenie, kolorystykę i elementy terenu. Obszary są naprawdę kolosalne, a jednocześnie zadbano o takie szczegóły, jak mrówki wspinające się po pniu drzewa. Dawno nie widziałem tak wspaniale wykonanej gry z otwartym światem. Widać, że wyciśnięto ostatnie poty z PS4 i dało to świetne rezultaty. Warto zaznaczyć, że płynność obrazu to solidne 30 klatek na sekundę, które ani myśli zejść poniżej tego poziomu. Tylko pogratulować optymalizacji!

O co chodzi z tym Horizon Zero Dawn?

Podsumowując krótko, na czym polega sukces Horizon Zero Dawn? Jest to cholernie dobra gra, która czerpie garściami z innych produkcji, ale robi to w sposób mądry i zachowuje złoty środek pomiędzy ilością a jakością zawartości. Jest to w końcu kolejny tytuł, dla którego warto kupić konsolę Japończyków. Kolejny bardzo udany exclusive Sony, który przedłuża znakomitą passę, jaką ma PlayStation 4.

A co dalej na horyzoncie? W niedalekim czasie ukaże się samodzielny dodatek do świetnego Uncharted 4, a w dalszej perspektywie jest nowe Gran Turismo czy Spiderman, tak więc posiadacze PS4 nie będą mogli przez najbliższy czas narzekać na brak gier ekskluzywnych.

Podziel się.

O autorze

Można powiedzieć, że jestem skrajnym racjonalistą, który do myślenia używa mózgu, a sercu zostawia pompowanie krwi. Z tego powodu najbardziej cenię sobie czyste myśli wyrażone w jak najprostszej formie i wszelki minimalizm. Cały czas przyswajam nowe i poszerzam swoje horyzonty o kolejne dziedziny. Jestem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen, filmów Christophera Nolana i książek Dmitrija Glukhovskiego.