Historia kołem się toczy, a moda regularnie powraca. Strzelaniny z widokiem z pierwszej osoby w złotym okresie swojego rozwoju bardzo często przenosiły nas na różne fronty II wojny światowej. Ostatnimi czasy daje się zaobserwować renesans tej tematyki w nowoczesnych grach wieloosobowych. Tamże zabierze nas najnowsza, niezależna produkcja Hell Let Loose.

Zanim jednak opowiemy sobie o tym tytule, zapraszam na zapowiedź.

Autorzy odgrażają się, że będzie to przede wszystkim symulator – realistycznie przedstawiony i zaprogramowany teatr zmagań wojennych dla maksymalnie stu graczy (tak, 100), z mapami o wielkości 4km2 podzielonymi na duże sektory, których zdobycie i utrzymanie odpowiadać ma klasycznym trybom Capture the flag. Na mapach znajdziemy pola, mosty, lasy, miasta, czyli krajobraz typowy dla wojskowych potyczek w tamtych czasach, a który ma zmieniać się w trakcie walki i przesuwania linii frontu. Ponadto mapy mają stanowić kombinację zdjęć satelitarnych, archiwalnych fotografii lotniczych oraz odwzorowania terenu na podstawie między innymi materiałów dostępnych w usłudze Google Street View. Ma to zapewnić maksymalny realizm geograficzny.

Piekło wojny na poważnie w Hell Let Loose

Obszar działań jest bardzo zróżnicowany i stanowi scenerię typową dla potyczek II wojny światowej

Wśród dostępnych jednostek do wyboru oczywiście piechota, ale także czołgi, artyleria i pojazdy pomocnicze – to esencja tej nastawionej na zarządzanie zasobami strategicznej meta-gry (opis dewelopera). Na liście pojazdów znalazły się między innymi: czołgi Sherman, pojazdy opancerzone Puma SdKfz 234, czołgi ciężkie Tygrys II oraz wiele, wiele innych. Wszystko ma być bardzo dokładnie odwzorowane, a fizyka, uszkodzenia i posiadane zasoby mają dodatkowo wpływać na kontrolowane przez nas wehikuły. Całość uzupełni minimalistyczny HUD, co jeszcze bardziej podkreśli realizm rozgrywki.

Gra ma być nastawiona na współpracę i taktykę. Tym samym – działając zespołowo i zajmując skład paliwa będziemy obniżać zdolność przeciwnika do zaopatrywania swoich pojazdów, a bombardując działami okrętowymi składy amunicji dalej pozbywać go zdolności operacyjnej. Każda decyzja i przyjęta strategia ma więc znaczenie, a w całości pomaga mapa taktyczna. Otrzymamy możliwość budowania i stawiania obiektów, podobnie jak ma to miejsce w DayZ, a cały mechanizm zarządzania uzupełniać ma system ról. W praktyce wyglądać ma to tak (dla przykładu), że podczas gdy inżynier okopuje stanowisko artyleryjskie i okłada workami z piaskiem działo przeciwpancerne Pak 40, Obserwator zakłada punkt obserwacyjny, a kierowca przywozi zaopatrzenie. Każda jednostka ma posiadać wyposażenie, umiejętności i limity operacyjne zgodne ze swoim historycznym pierwowzorem.

Piekło wojny na poważnie w Hell Let Loose

Grafika prezentuje się wyśmienicie, praca światłocienia i faktura powierzchni robią niesamowite wrażenie

Gra osadzona została na silniku Unreal Engine 4 i przygotowywana jest dla systemu Windows. Jako platformę dystrybucji autorzy wybrali Steam. Na Kickstarterze aktualnie trwa ostatni etap zbiórki, większa część sumy została już zebrana. Pozostało niespełna 26.000 dolarów i 27 dni do końca zbiórki, mamy więc nadzieję, że tę kwotę uda się zebrać w wymaganym terminie, ponieważ w tej chwili, przynajmniej na papierze, tytuł prezentuje się wyśmienicie. Sami twórcy dumnie twierdzą, że ich celem jest uchwycenie grozy wojennej z przewidywanymi uszkodzeniami współczesnej walki na ludzkim ciele – w tym rozczłonkowanie i trafienia kulą. Co znamienne w dzisiejszych ciekawych czasach – autorzy nie zamierzają cenzurować gry, za wyjątkiem krajów, w których są do tego zobligowani przez lokalne prawo. Rys historyczny ma być więc mocną stroną produkcji. A jak prezentuje się ten tytuł w praktyce? Zobaczcie sami, poniżej prawie dziesięć minut z rozgrywki.

Podziel się.

O autorze

Osman Waroński

Gram odkąd przestałem raczkować. Jestem samoukiem i lubię eksperymentować ze wszystkim. Nie trawię ignorancji, a nieśmiertelność spożytkowałbym na rozwój osobisty i przyswajanie całej wiedzy Wszechświata. Zawodowo zajmuję się programowaniem i doradztwem technicznym, w ramach pasji piszę i rozmawiam, czego efektem jest między innymi marka HELL Gaming, pod której szyldem organizuję turnieje, konkursy i inne wydarzenia e-sportowe i okołogrowe. Odkąd rozmawiam z komputerami Cthulhu to mój najmniejszy problem.

  • Łukasz Kuliberda

    Ciekawe to jest, trzeba będzie poobserwować.