Branża gier wideo w mijającym 2017 roku była niezwykle aktywna. Pojawiło się kilkanaście głośnych premier, powroty do znanych i lubianych uniwersów, a także znalazło się miejsce dla paru kontrowersji. Nie było czasu na nudę. Oto moje wyróżnienia.


Gra roku: MASS EFFECT: ANDROMEDA

Zdaję sobie sprawę z fali krytyki, jaka dotknęła ten tytuł, oraz że może być bardzo niewiele osób podzielających moje zdanie, ale Andromeda pochłonęła mnie w całości i w dużej mierze spełniła oczekiwania. Z uwagą śledziłem każdą wiadomość dotyczącą misji Inicjatywy i oczekiwanie przedłużało się dla mnie niemiłosiernie. Smaczku dodawał fakt, że trylogię o komandorze Shepardzie ukończyłem trochę ponad rok temu, więc można powiedzieć, że z uniwersum stworzonym przez BioWare łączyły mnie wciąż świeże uczucia.

Po ograniu udostępnionego dziesięciogodzinnego dema byłem już pewny, że 23 marca kupię produkcję w dniu premiery. Nie obchodziły mnie nagłaśniane błędy w animacjach. Owszem, postacie mogły być ładniejsze, ale dla mnie liczyła się historia, drużyna, walka, otoczenie i cała reszta, która mnie nie zawiodła. Nowa galaktyka swoją grozą i tajemniczością mnie urzekła, a eksploracja i podróżowanie po planetach były ekscytujące (jest to element, za który należą się duże brawa dla ekipy BW, ponieważ strasznie mnie to nużyło w Inkwizycji). Oprócz tego została przedstawiona mająca olbrzymi potencjał historia z interesującymi elementami pobocznymi. Walka dawała mi wielką frajdę, a nowa załoga sprawiła, że czułem się jak w starej dobrej Drodze Mlecznej. Dla mnie to zdecydowany numer jeden.


Zaskoczenie roku: TORMENT: TIDES OF NUMENERA

Jako wielki fan izometrycznych RPG-ów nie mogłem doczekać się ogrania duchowego spadkobiercy Planscape: Torment. Z drugiej jednak strony spodziewałem się częstej, nieuniknionej sieczki na ekranie i po prostu znośnego tytułu, którego mimo wszystko nie sposób porównywać do legendy. Zamiast tego deweloperzy z inXile Entertainment przygotowali coś niezwykłego. Trafiłem do niezwykle rozbudowanego i pokręconego uniwersum Numenery, w którym fabuła, choć ciężka i zagmatwana, była po prostu piękna.

Przedstawiony świat tętnił życiem i opisami, więc aby wynieść coś z dzieła, nie należało tylko ślepo klikać myszką. Rzucanie bohatera po różnorakich lokacjach, takich jak statek kosmiczny, labirynt znajdujący się w jego umyśle czy Wykwit – miasto we wnętrzu olbrzymiego potwora, bardzo nawiązujące do Sigil, wyszło fenomenalnie. Bardzo duży nacisk został położony na rozwój bohatera i dialogi, dzięki czemu podczas przygody po broń sięgnąłem tylko jakieś cztery razy. Później trochę żałowałem, ponieważ walki były toczone w ciekawym systemie turowym. Wisienką na torcie był dubbing Piotra Fronczewskiego, którego przyjemnie było znów usłyszeć, mimo że pojawiał się rzadko. Grając w Tides of Numenera, z pewnością można poczuć się jak w Wieloświecie przedstawionym przez Black Isle.


Rozczarowanie roku: ELEX

Podsumowanie roku 2017 według Adriana: wzloty i upadki RPG-ów

Mieszanie fantastyki z science-fiction zawsze jest ryzykowne i bardzo niewielu wychodzi to na dobre. Nie wyszło ferajnie pasjonatów z Piranha Bytes. Może niekoniecznie pogrążyła ich sama mieszanka, ale wszystkie inne pomniejsze składniki dodane z półek Gothica i Risena, które po latach były po prostu mocno przeterminowane. Otwarty świat wraz z masą bugów, drewnianymi dialogami, z których wychodzą prześmieszne sklejki, i powtarzalny oraz nudny system walki i rozwoju bohatera przestały wywoływać „efekt WOW” jakoś w 2005 roku. Pasjonaci się tym jednak nie przejęli i do garnka z Eleksem wrzucili to wszystko, doprawiając trochę ładniejszą grafiką, która i tak furory nie zrobiła. Szkoda, ponieważ potencjał najnowszego świata jest bardzo duży i szkoda go marnować. Jest nadzieja, że Piranha poprawi się w sequelu, ale nikła, skoro oczekuje się tego już od 16 lat.


Najbardziej oczekiwana produkcja: PILLARS OF ETERNITY II: DEADFIRE

Podsumowanie roku 2017 według Adriana: wzloty i upadki RPG-ów

Obsidian po powrocie do korzeni przed dwoma laty i wydaniu świetnego Pillars of Eternity, a następnie jeszcze lepszego Tyranny, odrodzi się ponownie w 2018 roku. Na półki sklepowe i cyfrowe trafi bowiem bezpośrednia kontynuacja Filarów o podtytule Deadfire. Bohater, który posiadł umiejętność zaglądania w dusze i widzenia wszystkich wcieleń, w jakich się znajdowały, znów będzie musiał zebrać drużynę, tym razem po tym, jak jeden z bogów zniszczy jego twierdzę w Caed Nua. Powrót do brutalnego świata rządzonego przez wiele bóstw będzie nie lada gratką.

Mam nadzieję, że najnowsza produkcja będzie jeszcze lepsza od dwóch wymienionych wcześniej. Wierzą w to również fani, którzy po ogłoszeniu zbiórki na 1,1 miliona dolarów przez Obsidian wpłacili je niecałą dobę od rozpoczęcia akcji. Znaczenie będą miały decyzje podjęte w pierwszej odsłonie, dlatego jeśli jakiś fan izometrycznych RPG-ów jeszcze nie zapoznał się z produkcją, to nadszedł właśnie odpowiedni moment. Tym bardziej, że premiera kontynuacji planowana jest na pierwszy kwartał 2018 roku.


Podsumowanie

Co natomiast głośnego wartego zapamiętania wydarzyło się w branży? Nie będę chyba oryginalny, jeśli powiem, że słynna afera z lootboxami od EA, o której pisałem i która otarła się aż o problem hazardu. Jej skutki wciąż będą odczuwalne w najbliższych tygodniach, a może nawet miesiącach. Jakie jednak będzie miała konsekwencje? Czy EA zmieni nastawienie? Czy czeka ich niewyobrażalnie odczuwalny krach? A może inni producenci obiorą podobną strategię? Być może na te pytania odpowie zbliżający się rok 2018, który zapowiada się interesująco.

Podziel się.

O autorze

Adrian Czech

Bardzo lubię ratować świat, dlatego jestem wielkim fanem wszelkiej maści RPG-ów (choć nigdy nie tknąłem serii The Elder Scrolls), Mass Effecta i twórczości Blizzarda, ale serie Grand Theft Auto i Max Payne również nie są mi obce. Od dziecka kibic Realu Madryt. Nadmiar czasu lubię spożytkować na podróżach, książkach, serialach i filmach. No i w ciemno łykam kolejne odcinki Dragon Balla oraz ekranizacje ze stajni Marvela.