Zawsze powtarzam, że najlepsze dopiero przed nami. Powinienem to zdanie wklejać w każde zestawienie, bo wbrew opinii, jakoby działo się coraz gorzej z roku na rok, dla graczy jest tylko lepiej.

Nie mamy w co grać, a każdy miesiąc niesie ze sobą nową premierę. Generacja odgrzewanych kotletów, które nagle, jak w przypadku Final Fantasy XII, smakują najlepiej. Jest to dobry czas dla graczy i ogólnie świetny rok pod względem gier. Wyszło sporo rewelacyjnych tytułów i naprawdę ciężko wybrać ten jeden „właściwy”. Przed nami kolejny dobry rok, kolejne gry, bo przecież o nie właśnie chodzi. Nieważne, na jakiej platformie, po prostu grajcie i cieszcie się grami. A teraz do rzeczy…


Gra roku: PERSONA 5

Bez większego zaskoczenia. W momencie, gdy Persona 5 zagościła w mojej konsoli, nominacja była pewna. Jestem spełniony, przynajmniej do czasu pojawienia się części szóstej. Już poprzednie odsłony w swoich czasach wręcz ocierały się o perfekcję, ale to, co Atlus zdołał osiągnąć w „piątce”, przechodzi najśmielsze wyobrażenia. DOSKONAŁY design, cudowny soundtrack skomponowany przez niezastąpionego Shojiego Meguro, pięknie rozpisani, realistyczni bohaterowie i wciągająca historia. Czego chcieć więcej? Może masy aktywności, które również w grze występują. Szczerze mówiąc, jestem kolosalnie zaskoczony, że Persona 5 w zestawieniach zdobywa tak mało statuetek, bo większość wieśków czy marianów może jej czyścić buty.


Zaskoczenie roku: BRAK

Przyznaję, że w tym roku bez większych zaskoczeń. Ale to niekoniecznie oznacza coś złego. Raczej wszystko w normie i tak, jak się spodziewałem. Wiele razy mój growy sprzęt zawojowały mniejsze tytuły, takie jak Masquerada: Songs and Shadows czy Battle Chasers: Nightwar. Świetne produkcje i wielkie brawa dla twórców. Nadal nie było to jednak coś, co zrywa kapcie z nóg. Myślę, że pod tym względem przyszły rok będzie ciekawszy.


Rozczarowanie roku: DESTINY 2

Podsumowanie roku 2017 według Pawła: to był rok dobrych gier, niekoniecznie dobrych graczy

Z bólem serca, ale muszę przyznać, że było to Destiny 2. Kibicowałem Bungie od pierwszej części, której zresztą, pomimo licznych przywar, byłem wielkim fanem. Po kontynuacji spodziewałem się jednak, iż nie będzie powielała potknięć poprzedniczki. Bungie oszukało jednak przeznaczenie graczy po raz drugi, dostarczając tytuł, który ma szansę być zaledwie wielkim rozszerzeniem, a nie pełnoprawną drugą częścią. Pierwsze wrażenie płynące z gry jest niesamowite, ale pociąg wykoleja się już przy drugim większym zakręcie. Po dwóch tygodniach zrezygnowałem z grania i nie dam oszukać się po raz trzeci.


Najbardziej oczekiwane produkcje: SPIDER-MAN i GHOST OF TSUSHIMA

Podsumowanie roku 2017 według Pawła: to był rok dobrych gier, niekoniecznie dobrych graczy

Będą dwa tytuły. Czekam w zasadzie na jeszcze kilka gier, ale te najbardziej przeze mnie oczekiwane to zdecydowanie Spider-Man od Insomniac Games i Ghost of Tsushima od Sucker Punch. Obie firmy zwykle nie zawodzą, a tematyka owych tytułów jest mi wyjątkowo bliska. Co prawda zaskoczeniem było dla mnie tymczasowe porzucenie marki inFamous, ale nowe, samurajskie klimaty jarają mnie niesłychanie. Darzę wielkim zaufaniem i sympatią devów z obu studiów i wiem, że będzie dobrze. Po prostu wiem. Zacieram ręce.


Podsumowanie

Podsumowanie roku 2017 według Pawła: to był rok dobrych gier, niekoniecznie dobrych graczyRecenzja: Śródziemie: Cień Wojny - Nemezis moim bądź

Ten rok był… męczący. Zapamiętam go głównie przez liczne skandale i burdy. Często nieuzasadnione. To nagonka na animatorkę z BioWare i słynne już twarze z Andromedy, to lootboxy w Shadow of War i mikropłatności w Assassin’s Creed: Origins, do zakupu których twórcy nawet nie nakłaniali. Ba, były one tak subtelnie wplecione w grę, że nawet się ich nie zauważało. To narzekanie na remastery… Ogólnie narzekanie na wszystko. Gracze stali się marudni i z pozoru bardziej wymagający. Z pozoru, bo często jest to plebiscyt kto głośniej krzyknie. Bez jakiejkolwiek próby zrozumienia branży, ot, bo im się po prostu z definicji wszystko należy i tyle. Jasne, nie mówię, że często nie mają racji. Nie twierdzę, że developerzy nie lecą w kulki. Ale mam wrażenie, że malkontenctwo sięga ostatnio zenitu. Dobrze, że wspaniałe gry potrafią zniwelować powstały w ten sposób niesmak.

Mam nadzieję, że przyszły rok będzie pod względem społeczności znacznie lepszy. Że będzie pod znakiem szanowania siebie, innych graczy, dziennikarzy i twórców. Tego sobie i Wam wszystkim życzę.

Podziel się.

O autorze

Paweł Matyjewicz

Dumny tata, pasjonat życia i gier wszelakich. Miłośnik fantastyki. Nazywany geekiem, choć sam uważa, że do tego miana bardzo mu daleko. Wielbiciel przemyślanych światów, również tych papierowych.