Święto Dziękczynienia zamiast Halloween? Prezentujemy listopadową ofertę PS Plus i Xbox Live Gold

0

Listopad – czas zadumy, egzystencjalnych refleksji, szerzącego się kataru i przede wszystkim: nowych gier w usługach Xbox Live Gold i PlayStation Plus. Co prawda w obecnym okresie wielkich premier gracze nie mogą narzekać na nudę, jednakże zawsze miło jest powiększyć sobie osobistą „kupkę wstydu” o dodatkowe tytuły.

Entuzjastów „złota” czekają nie lada przygody w ostatniej połowie bieżącego miesiąca. W jednej z nich wybiorą się z bohaterami Tales from the Borderlands w poszukiwaniu legendarnego skarbca Pandory, druga natomiast – jak to na listopad przystało – to narodowy „grobing” w postaci Deadfall Adventures od rodaków z The Farm 51. Dzisiejszy dzień wolny mogą zaś przeznaczyć na szalone wyścigi w zręcznościowej grze Trackmania Turbo albo powrócić do odświeżonego klasyka Nights into Dreams – dobrze znanego starym wyjadaczom Segi Saturn.

Cóż, nie ukrywam, że niniejszym zestawieniem jestem trochę zawiedziony. Nie zrozumcie mnie źle, Tales from the Borderlands to jeden z topowych tytułów Telltale Games, jednakże z uwagi na przyszłotygodniową premierę Xboksa One X spodziewałem się większego pocisku.

Święto Dziękczynienia zamiast Halloween? Prezentujemy listopadową ofertę PS Plus i Xbox Live Gold

Na „plus” nie wyszli również posiadacze konsol Sony. Po podniesieniu kosztów samej usługi oczekiwania rosły wraz z ofertą październikową, tymczasem powracamy do menu indyków. Nadchodzący tydzień rozpoczniemy tanecznym krokiem przy udziale Bound, po czym przedrzemy się przez lochy w Dungeon Punks, skąd też przesiądziemy się na kolejkę strachu w Until Dawn: Rush Blood z hełmem VR na głowie. Na koniec będziemy mogli poznęcać się nad robalami za pośrednictwem Worms Battleground.

  • Dungeon Punks (PS4, PSV)
  • Bound (PS4)
  • Until Dawn: Rush Blood (PS4)
  • Worms Battlegrounds (PS4)
  • R-Type Dimensions (PS3)
  • Rag Doll Kung Fu: Fists of Plastic (PS3)
  • Broken Sword 5: The Serpents Curse Ep.1 & 2 (PSV)
Podziel się.

O autorze

Tadeusz Kubica

Moja przygoda z branżą zaczęła się dosyć niewinnie, bo od zasłużonego „Komandora 64”, żółtego śrubokręta leżącego obok i kasety obracającej się w magnetofonie. A później to już była bezgraniczna miłość, przez lata przeplatana na przemian fascynacją, rozczarowaniem i nadzieją. Idąc dalej przed siebie, w oczekiwaniu na kolejne doświadczenia, a zostawiając za sobą dozę nostalgii, bardzo często lubię zaliczyć „skok w bok”, kuszony licznymi doznaniami kina i muzyki.