Nieważne, jak mówią, ważne, że mówią w ogóle – maksyma dobrze znana każdej gwiazdce medialnej i celebrytom (nienawidzę tego słowa), ale chyba i polskiemu studiu Destructive Creations, twórcom wyjątkowo brutalnej gry Hatred. Jeszcze dwa dni prawie nikt o niej nie słyszał, ale ktoś nagle postanowił o niej wspomnieć i rozpętał się ogólnointernetowy ból d**y – że jak to taka gra może powstać, że to nie na miejscu i że jeszcze z Polski i ludzie pomyślą, że tutaj sami psychopaci mieszkają.

Szczerze? Amerykanie i Kanadyjczycy często pytali mnie, jak to możliwe, że w drewnianych domkach mamy internet i czy to prawda, że pijemy wódkę, żeby łatwiej nam było naparzać niedźwiedzie gołymi rękami. Sądzę, że Hatred prędzej zachęci ich do sprawdzenia kilku informacji, niż pogorszy naszą opinię. Poza tym warto przypomnieć o czymś jeszcze.

Obejrzyjcie najpierw ten zwiastun:


Biegnąc z nożyczkami

Kto pamięta Postala? A dwójkę? No własnie, a dlaczego je pamiętacie? Może mi powiecie, że miały dobrą fabułę? Albo grafika powalała na kolana? Błagam, taka kaszana nie przebiłaby się nawet przez Greenlight. Ten „kaszan” miał za to coś innego – ogromną ilość krwi i chorego psychopatę za głównego bohatera. Ucinanie ludziom głowy za pomocą szpadla i granie nią później na ulicy, punkty za wybitne uśmiercenie kogo- lub czegokolwiek, tym lepszy wynik, im większa rozróba.

Cóż, Hatred zasłynie chyba z podobnych pobudek – kompletna destrukcja (nazwa studia pasuje, prawda?), masowe mordowanie przypadkowych ludzi i stróży prawa… Brutalna i bezkompromisowa gra, która w Niemczech i Australii zostanie pewnie wyklęta.

Pytanie na dziś: Hatred - czy kontrowersja się sprzeda?

Komentujący często zapominają, że tacy „bohaterzy” najczęściej  ukazani są jako chorzy psychicznie ludzie z problemami, a nie normalne osoby. Argumenty o tym, że zabawa z takimi tytułami wzbudza agresję, też są nietrafione. Według najnowszych badań takie gry wręcz uczulają na krzywdę innych, bo gracze czują się źle, choćby podświadomie.

Po pierwsze, badając wpływ gier na zachowanie, wyniki potrafią być zakłamane, ponieważ nie bierze się pod uwagę czynnika zewnętrznego (np. że ktoś był ofiarą przemocy rodzinnej, gwałtu), nie patrzy się na różnice w wychowaniu, czy na środowisko, w jakim dana osoba się obraca. Stąd często w starszych eksperymentach wyraźnie widać próby wykazania negatywnego wpływu gier, co przeczy zasadzie bezstronności badacza. Nowsze badania kompletnie temu przeczą.

Pytanie na dziś: Hatred - czy kontrowersja się sprzeda?

Przypomnę tylko, że podobne kontrowersje to nie nowość. Misja w GTAV, w której należy torturować człowieka (twórcy rzeczywiście realistycznie to przedstawili, ponieważ chcieli, jak sami mówią,  „pokazać, że jest to złe”), wspomniany wcześniej Postal, Manhunt, gdzie już sama nazwa budzi kontrowersje, czy choćby misja w CoD: Modern Warfare 2, w której atakujemy lotnisko i mordujemy setki cywilów. Lista byłaby długa, ale główne problemy z taką tematyką opinia publiczna posiada tylko wtedy, gdy człowiek zabija człowieka.

A co z horrorami, np. Left4Dead, czy nowość – Evil Within? Też leje się krew, też kończyny latają w powietrzu na przemian z głowami… Dodam na koniec, że niektóre potrafią skutecznie wprowadzić w bezsenność, a przed samym ich włączeniem należy zaopatrzyć się w zapas pampersów.

Pytanie na dziś: Hatred - czy kontrowersja się sprzeda?


Nikt Cię nie zmusi

Moim zdaniem twórcy stworzyli grę, na jaką mieli ochotę. Hatred znajdzie odbiorców, którzy będą mieli ochotę w to grać. A jeżeli nie będą – nie zagrają. Piękno wolnego rynku polega na tym, że możemy wybrać to, co kupujemy, więc nie ma zbytnio sensu bojkotować czegokolwiek niezgodnego z naszymi zasadami, o ile jest to zgodne z prawem. Nie chcesz – nie kupuj. Na pudełkach umieści się odpowiednie oznaczenia, więc nikt nie powie, że gimnazjaliści sięgając po tytuł nie wiedzieli.

Co myślicie o Hatred?

Podziel się.

O autorze

Parafrazując klasyka, „urodziłem się, aby żyć”, co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść – niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych.
Ulubiony cytat? „Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie” (~Abraham Lincoln). Znajdziecie go również na Gamezilli, gdzie od czasu do czasu spamuje suchymi tekstami.