Ambitne często oznacza trudne i skomplikowane. Warto jednak dać szansę dziełom próbującym przekazać coś więcej w niebanalny sposób. A tak właśnie czyni Abara.

Świat przyszłości, dystopia, ludzkość uwikłana w niebezpieczeństwo ze strony tajemniczych istot, o których tak naprawdę niewiele wiadomo. Jedyną nadzieją dla rasy ludzkiej jest wykreowane śmiercionośnej broni, która dorówna potworom. Bronią tą stają się odpowiednio zmodyfikowani przedstawiciele naszego gatunku. Zmodyfikowani tak, by przypominali swoich adwersarzy.

Recenzja: Abara. Ojciec BLAME! powraca w pełnej krasie

Owe mistyczne stworzenia zagrażające planecie to białe pustelniaki. Nie wiadomo, skąd przybyły, nie wiadomo, jak je powstrzymać. Wiadomo jedynie, że kolejne egzemplarze tworzą się z samych ludzi. Pustelniaki pochłaniają „nosiciela”, zostają otoczone kostnym egzoszkieletem (samo słowo „Abara” oznacza żebra) i ruszają na żer. Ich pożywienie stanowią nieświadomi niczego obywatele przedstawionego świata. Stwory są dla zwykłych ludzi niewidoczne.

Resztę historii zostawiam dla chętnych, którzy sięgną po Abarę, a naprawdę warto. Wizja przyszłości wykreowana przez Tsutomu Niheiego jest bowiem jedną z najbardziej mrocznych, dosadnych i unikatowych wizualnie. Ale też jedną z tych bardziej skomplikowanych. Autor nie podaje tu niczego wprost, trzeba naprawdę uważnie śledzić to, co dzieje się na kadrach, a wiele rzeczy po prostu sobie dopowiadać. Abara daje duże pole do interpretacji, zostawiając czytelnikowi tylko tropy. Dokąd dojdzie w swoim śledztwie? Zależy wyłącznie od niego samego.

Abara jest przy tym piękna wizualnie. Nihei wypracował swój specyficzny styl, który rozpozna każdy, kto choć raz zetknął się z jego publikacjami. Kreska jest dynamiczna, ostra, ale i – kiedy trzeba – pełna drobniutkich detali, które świetnie tworzą obraz brudnego świata. Mangaka nie tylko fabularnie pozostawia wiele pytań, również rysunki pełne są niedopowiedzeń i nie zawsze widać dokładnie przebieg akcji, której trzeba się częściowo domyślić samemu.

Świat Abary jest tak bogaty, że chętnie przeczytałbym inne historie w nim umieszczone. O tym, że treść mangi jest skomplikowana, wiedział oczywiście polski wydawca, czyli J.P.F. Aby nieco ułatwić czytelnikowi zadanie, na końcu tomiku umieszczono coś na kształt słowniczka opisującego najważniejsze terminy występujące w opowieści. Pomaga on lepiej poznać fabułę i bardzo się przydaje, bo po pierwszym przeczytaniu komiksu można się poczuć nieco wygłupionym.

Recenzja: Abara. Ojciec BLAME! powraca w pełnej krasie

Abara to jeden z lepszych przedstawicieli science fiction, który naprawdę trzeba przeczytać. Skomplikowana fabuła, świetnie wykreowany świat i bardzo dobre rysunki tworzą niepowtarzalny klimat, który każdy fan science fiction z pewnością doceni. Miejcie jednak świadomość, że nie jest to łatwa i relaksująca lektura, po którą można sięgnąć bez skupienia. Warto jednak się wysilić i poświęcić jej czas, a z pewnością ona sama Wam to wynagrodzi z nawiązką.

Dziękujemy wydawnictwu J.P.F. za udostępnienie mangi do recenzji.

Podziel się.

O autorze