W Dark Arcana: Carnival miałam już okazję zagrać kilka lat temu, za czasów mojej młodości. Łaskawej młodości, kiedy to świetne gry HOPA od polskiego Artifex Mundi potrafiły mnie jeszcze zaskoczyć i nie powtarzały w kółko tych samych schematów.

Od niespełna roku studio zaczęło przenosić swoje stare produkcje na konsole najnowszej generacji – taki los spotkał również Mroczną Arkanę z 2012 roku, która zdecydowanie nie należała do moich ulubionych gier Artifexu. Ja po prostu nie lubię klimatów wesołego miasteczka. Okazało się, że wersja na PlayStation 4 bardzo umiliła mi rozgrywkę, jednak popełniła inne błędy – albo raczej nie naprawiła ich.


Po drugiej stronie lustra

Recenzja: Dark Arcana: Carnival (PS4). Cztery razy po dwa razy...

Powracamy do Dark Arcany, by odnaleźć… sobowtórkę… Po pięciu latach brak korekty dalej doskwiera

Dark Arcana: Carnival to typowa już dla Mundich historia: wcielamy się w panią detektyw, by odnaleźć zaginioną osobę, a za wszystkim stoi tragiczna miłość i fantastyczne rytuały. Wszystko to okraszone przepiękną, ręcznie rysowaną grafiką i przyjemnymi zagadkami, puzzlami oraz sekwencjami z hidden objects. Fabularny chaos niekoniecznie ma sens, a zagadki stanowią nielogiczne zapchajdziury. Mimo to gra się naprawdę dobrze.

Produkcja jest na tyle krótka (przejście w 2-3 godziny, spokojnie za jednym posiedzeniem), że zdradzenie jakiegokolwiek fabularnego szczegółu odebrałoby Wam radość z zabawy. Napiszę zatem, jakie są moje wrażenia: całość długo się rozkręca i początkowo nuży, warto jednak przemęczyć się przez warstwę „typowej już dla Mundich historii”, gdyż w drugiej połowie akcja nabiera tempa, intryguje i ciekawie zawiązuje wątki. Ostateczne rozwiązanie wypada jednak zbyt bajkowo i rozczarowuje, a szkoda, bo przecież porusza niebanalną problematykę i garściami czerpie inspiracje z dobrej literatury romantycznej i przeróżnych kultur, od amerykańskiej po azjatycką.

Nasz cel polega na tym, by za pomocą przemieszczania się między dwoma wymiarami rozwiązać główną zagadkę. Aby tego dokonać, musimy po drodze rozwiązać multum pomniejszych zagadek, które to nazwałam przed chwilą zapchajdziurami. Poniżej moja ulubiona:

Recenzja: Dark Arcana: Carnival (PS4). Cztery razy po dwa razy...

Zagadki logiczne wcale nie takie logiczne

Bo przecież nie można wziąć leżącego obok koca i owinąć nim ostrzy. Trzeba szukać rękojeści w innym wymiarze, przenieść je do tego, zamontować na ostrzach, a dopiero później wyciągnąć. Takich głupotek jest w tej produkcji pełno i to one bolą najbardziej. Lepiej nie wyglądają też dialogi ani relacje między postaciami.


Jak zarobić, żeby się nie narobić?

Bardzo zmartwiła mnie natomiast jakość portu na PS4. O ile poprzednim razem narzekałam na spadki płynności, o tyle Dark Arcana je naprawiła… kosztem wyglądu produkcji. Obraz jest bowiem przeskalowany i nie pozwala się cieszyć przepięknymi grafikami, a jakość obiektów 3D i cutscenek woła o pomstę do nieba. Nieco lepiej wyglądało to w przypadku plansz z ukrytymi obiektami:

Recenzja: Dark Arcana: Carnival (PS4). Cztery razy po dwa razy...

Przerywniki w trójwymiarze są brzydkie!

Na minimalizm postawiono również w przypadku dodatkowej przygody, w której kilka razy powtarzają się zagadki rozwiązane przez nas godzinę, dwie wcześniej. Nie inaczej ma się sprawa z warstwą audio – przez znaczą część rozgrywki w tle gra nieustannie ten sam, doskonale znany wszystkim utwór, a właściwie jego mroczniejsza wersja. To ta muzyczka słyszana na występach w cyrkach.


Pozdrowienia znad morza

Podsumowując, Dark Arcana: Carnival na PS4 to gra bardzo miła i lekka, jednak zważywszy na wszystkie wymienione powyżej (i poniżej!) elementy, królem i królową dalej pozostają dla mnie Enigmatis oraz Wyspa Czaszki. Jeśli tęsknicie za produkcjami Artifexu, Arcana zdecydowanie nie jest tytułem, dla którego powinniście do nich wrócić. Owszem, idzie szybko i płynnie, gdyż na konsoli palce nie męczą się jak podczas stukania w smartfon czy kręcenia myszką, mimo tego katowickie studio ma na swoim koncie o wiele ciekawsze produkcje, niekoniecznie na konsoli od Sony.

Dark Arcana: Carnival na PlayStation 4 zostało wykonane po prostu niedbale.

6.4 Kotlet odgrzany

Plusy:
+ intrygujące wątki i niebanalna fabuła
+ dobrze zbalansowane łamigłówki
+ przyjemna mechanika rozgrywki i mapowanie przycisków na padzie
+ przepiękna grafika...

Minusy:
- ...gdyby nie była taka przeskalowana!
- 42 złote za 3 godziny gry!
- irytująca, powtarzająca się ścieżka dźwiękowa
- zagadki wciskane na siłę
- rozczarowujące rozwiązanie fabuły i schematy powtarzające się w grach Artifex Mundi

  • grafika 8
  • audio 5
  • grywalność 8
  • cena/jakość 5
  • ogólne wrażenia 6
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.