Kiedy zestawiasz ze sobą elementy survivalu, horroru oraz RPG-a, a dodatkowo wprowadzasz gracza w świat psychozy, mroku i wszechobecnego zagrożenia, wydawać by się mogło, że do osiągnięcia sukcesu zostało bardzo niewiele. Czy aby na pewno?

Za grę, którą zaraz przedstawię, odpowiada małe warszawskie studio Acid Wizard, które składa się z zaledwie trzech osób. Gra została zapowiedziana już w marcu 2013 roku, a trzy miesiące później twórcy ogłosili, że została sfinansowana na kwotę 40 tysięcy dolarów. Po wielu latach prac w dniu 17 sierpnia 2017 roku w końcu doczekała się premiery.


Złe złego początki

Darkwood, bo o nim mowa, robi fatalne pierwsze wrażenie. Po uruchomieniu gry i zobaczeniu menu głównego zacząłem mieć przeczucia, że nie będę zadowolony. Zastrzeżenia pojawiły się po spojrzeniu na prezencję graficzną opcji do wyboru. Biło od nich pikselozą, co jest po prostu dziwne, ponieważ tło przedstawiające las wydaje się dużo bardziej dopracowane. Dlaczego zatem napisy w menu są tak złe?

Kiedy już otrząsnąłem się z pierwszego wrażenia i kliknąłem opcję GRA, miałem do wyboru trzy poziomy trudności: normalny, trudny i koszmarny. Na pierwszym z nich po śmierci tracimy część uzbieranego ekwipunku, na drugim mamy ograniczoną liczbę żyć, a na ostatnim po śmierci nasz zapis przepada, zatem jak napisali twórcy w opisie tego poziomu, śmierć jest ostateczna. Jest to bardzo ciekawy zabieg dla osób, które lubią o wiele bardziej emocjonującą rozgrywkę i w tym momencie przypisałem producentom małego plusika, ponieważ takich gier jest mało.

Zadowolenie trwało jednak tylko chwilę. Po wyborze poziomu trudności mogłem w końcu obejrzeć intro, które opowiada o szaleństwie, o mrocznym lesie, który zamknął wszystkie drogi ucieczki, i o tajemniczych ich, którzy mają oskarżać głównego bohatera o wszystkie tragedie świata i z którymi należy nauczyć się żyć. Wprowadzenie pod względem graficznym nie wygląda źle, ale jego klimat burzy fatalna muzyka. Zostajemy zaznajamiani ze światem, który ma budzić w nas obawy, ma bić od niego tajemniczością i złowrogością, dlatego spodziewałem się typowej muzyki rodem z horrorów, która sprawiłaby, że wczuję się w ten specyficzny klimat i zacznę nim żyć. Zamiast tego soundtrack jest po prostu nijaki i nie wzbudził u mnie absolutnie żadnych emocji, może poza rozczarowaniem.

Tworzony przez 4 lata indyk wreszcie zadebiutował. Recenzja: Darkwood

Psy to idealni przeciwnicy dla niedoświadczonego gracza, aczkolwiek inteligencją nie grzeszą

W końcu rozpoczął się prolog, który, muszę przyznać, jest zrobiony bardzo interesująco. Wcielamy się w nim w postać pewnego lekarza, który poszukuje wyjścia z tytułowego lasu. Można wydedukować, że jest on uwięziony w nim od dawna, oraz że zaczyna popadać w chorobę psychiczną. W jego domu, po którym się poruszamy, znajdujemy wiele porozrzucanych notatek czy zakrwawionych narzędzi chirurgicznych. Gra, która uczy nas mechaniki, zmusza nas do wyjścia na zewnątrz w środku nocy w poszukiwaniu benzyny. Mimo szalejącej burzy i opadów deszczu nie mamy wyboru i rozpoczynamy przeczesywanie lasu. Jest on w nocy bardzo groźny i instynktownie chciałoby się rozglądać dookoła siebie, ponieważ cały czas ma się wrażenie, że coś może nas zaatakować. W pewnym momencie spotykamy nieprzytomnego człowieka, którego lekarz postanawia zabrać do domu i poddać torturom w celu wyciągnięcia informacji, jak się z wydostać z mrocznego lasu. Po kilku kolejnych wydarzeniach wcielamy się w rolę owego zbłąkanego człowieka, o którym nie wiemy absolutnie nic, i rozpoczyna się właściwa rozgrywka.

Ta wyglądem nie powala. Jest po prostu brzydka. Widać to przede wszystkim podczas eksploracji za dnia, ponieważ kiedy w grze mamy porę nocną, nie jest to tak widoczne. Niestety sposób grania polega na tym, żeby w dzień eksplorować, a w nocy się ukrywać, więc nie jest to duże pocieszenie. Rozumiem, że to niskobudżetowy indyk, ale uważam, że w drugim dziesięcioleciu XXI wieku można zrobić dużo lepszą grafikę niż bazującą na wszechobecnej pikselizacji.


Las jest dziki, las jest zły

Tytułowy Darkwood to tak naprawdę bardzo niebezpieczne miejsce. Na początku budzimy się w pustym domu, po którym rozprowadzana jest tajemnicza substancja, której zadaniem jest ochrona przed złem. Pierwszego dnia musimy rozeznać się w sytuacji – zebrać drewno i benzynę, żeby zaryglować okna i napełnić agregat. Grając w Darkwood trzeba uzbroić się w anielską cierpliwość, ponieważ jest to survival z prawdziwego zdarzenia. Ekwipunek głównego bohatera jest dość mocno ograniczony, więc nie raz będziemy musieli odwiedzać te same lokacje w celu zebrania pozostawionych w nich wcześniej przedmiotów. Na początku zabawy będzie potrzebna duża ilość drewna, benzyny oraz gwoździ i szmat. Z drewna i gwoździ można zrobić bardzo łatwo pierwszą broń, czyli deskę nabijaną gwoźdźmi. Warto zrobić to czym prędzej, nie radzę zapuszczać się głęboko w las bez żadnego zabezpieczenia. Dzięki szmatom zrobimy niezbędne do przetrwania w terenie bandaże.

Tworzony przez 4 lata indyk wreszcie zadebiutował. Recenzja: Darkwood

Z jeleniem natomiast problem mogą mieć nawet ci doświadczeni. Nie radzę go denerwować

Oprócz wszelkiego rodzaju zbieractwa, w grze dominuje crafting. Warto zbierać wszystko, ponieważ nigdy nie wiadomo, co nam się przyda w danym momencie. W swojej kryjówce mamy warsztat, w którym można tworzyć przedmioty, naprawiać (dlatego warto mieć ze sobą kilka broni, ponieważ te zużywają się dość szybko w walce) oraz ulepszać. Mamy możliwość udoskonalenia także samego warsztatu, dzięki czemu zwiększa się liczba przedmiotów możliwych do wytworzenia.

We wstępie wspomniałem, że mroczny las posiada elementy RPG. Jednym z nich jest możliwość ulepszania naszego bohatera. Jeśli chcemy tego dokonać, musimy zbierać dziwne grzyby oraz przeróżne przedmioty nadające się do spożycia, a następnie przetworzyć je w piecu. Gdy wytworzymy wywar, możemy wybrać sobie nową umiejętność. Wszystko brzmi pięknie, prawda? Nie do końca tak jednak jest, ponieważ za każdym razem, kiedy wybieramy udoskonalenie, musimy także wybrać efekt negatywny. Tak więc przy wyborze na przykład większego pola widzenia czy leczenia się za pomocą światła elektrycznego musimy liczyć się z tym, że nasza postać w nocy będzie mieć omamy lub przy niskim poziomie żywotności będzie zadawać mniejsze obrażenia. Tak że z tworzeniem wywarów należy bardzo uważać. Dodam jeszcze, że grzyby i żywność trzeba czym prędzej przetworzyć w piecu, ponieważ z upływającym czasem po prostu się psują.

Tworzony przez 4 lata indyk wreszcie zadebiutował. Recenzja: Darkwood

Prowadząc tę maszynę z pewnością nie bałbym się o przetrwanie

Darkwood został podzielony na trzy główne lokacje: Suchą Polanę, Głuchy Las i Starą Knieję, a w każdej z nich można natknąć się na interesujące miejsca, takie jak: spalone domy, silosy, świniarnię, wrak czołgu czy opuszczoną salę, w której odbywało się wesele. Umiejscowienie wszystkich lokacji, jak i główna mapa, zmienia się za każdym razem, gdy rozpoczynamy grę od nowa. Naszymi wrogami na początku są dzikusi, wieśniacy, jelenie i psy. Te ostatnie potrafią być strasznie głupie. Jedną z taktyk dla początkującego gracza jest rzucanie mięsa, które odciąga psy od celu lub po prostu wabi je do gracza. Kiedy dochodzi do konfrontacji, nie wszystkie dochodzą do wniosku, że po otrzymaniu solidnego ciosu w łeb powinny nas zaatakować, tylko beztrosko dalej zajmują się jedzeniem mięsa.

Podczas przemierzania lokacji natkniemy się również na kilku NPC-ów. Spotkamy między innymi tajemniczego wilka (który przypomina ukraińskiego separatystę), zwariowanego Piotra czy kupca w masce przeciwgazowej. Spotkane postacie popychają fabułę do przodu poprzez zlecanie nam questów, które są jednak dziwne jak na mój gust, ale trzeba powiedzieć, że oryginalne. Dla Piotra musimy odnaleźć kilka części, żeby mógł naprawić rakietę, a wilk poprosi nas o zabicie maciory.


Od świtu do świtu

Tak w skrócie można opisać plan na przetrwanie. W dzień eksplorujemy, tworzymy pułapki, zabezpieczamy kryjówkę, a w nocy chowamy się w domu, modląc o jak najszybszy brzask słońca. Pierwsze noce są spokojne i nie dzieje się nic specjalnego. Z czasem jednak do domu włamują się psy i dzikusi żądni naszej głowy. Nie jest więc łatwo ogarnąć wszystko w ciągu dnia i zanim wyruszymy w podróż, warto zrobić sobie plan działania. Oprócz odkrywania nowych lokacji, posuwania do przodu fabuły, zawsze trzeba pamiętać, żeby zostało trochę czasu do przygotowania się do nocy. Z początku wiemy, że nadchodzi, kiedy obszar robi się pomarańczowy. Każdego ranka odwiedza nas jednak kupiec, u którego możemy zaopatrzyć się w chociażby zegarek, dzięki któremu poznamy godzinę. Walutą w grze jest reputacja. Tę zyskujemy poprzez sprzedaż przedmiotów oraz przetrwanie nocy, za którą otrzymujemy 150 punktów.

Tworzony przez 4 lata indyk wreszcie zadebiutował. Recenzja: Darkwood

Czy to na pewno jedyna droga ucieczki?

Podczas zabawy można natknąć się na kilka ciekawych znajdziek. Mnie udało się znaleźć porzuconą sukienkę dziecka, stary magazyn czy też zdjęcie drogi, która przypomniała mi scenę z Silent Hilla, a podczas przeczesywania lasu odnalazłem wrak Fiata 126p. Wszystko to pozwala wysnuć wniosek, że rozgrywka ma miejsce w latach 80. XX wieku.


Czy nie pożałujcie wchodząc do lasu?

Jeśli jesteście fanami survivali i motywu szerzącego się obłędu, to na pewno nie, reszta jednak może się w nim nie odnaleźć. Jeśli chodzi o strach, obecny jest na początku zabawy. Kiedy mamy już wystarczająco dużo ekwipunku i spędziliśmy w lesie kilka nocy, przetrwanie robi się najzwyczajniej w świecie schematyczne i nie robi większego wrażenia. Do tego dochodzą dziwne w moim przekonaniu questy, kompletny brak klimatycznej muzyki i słaba grafika. Darkwood mógł być grą zdecydowanie lepszą.

6.0 Mogło być lepiej

PLUSY:
- Survival w prawdziwym tego słowa znaczeniu
- Olbrzymie możliwości craftingu
- Rozwój postaci niesie ze sobą konieczność pozyskania także negatywnego efektu
- Interesujące miejsca i znajdźki
- Wymagająca

MINUSY:
- Słaba grafika
- Brak dobrego soundtracku
- Niezbyt ciekawe questy
- Z biegiem czasu schematyczna
- Głupota niektórych przeciwników

  • Grafika 6
  • Audio 5
  • Grywalność 7
  • Cena/Jakość 6
  • Ogólne wrażenia 6
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 10
Podziel się.

O autorze

Adrian Czech

Bardzo lubię ratować świat, dlatego jestem wielkim fanem wszelkiej maści RPG-ów (choć nigdy nie tknąłem serii The Elder Scrolls), Mass Effecta i twórczości Blizzarda, ale serie Grand Theft Auto i Max Payne również nie są mi obce. Od dziecka kibic Realu Madryt. Nadmiar czasu lubię spożytkować na podróżach, książkach, serialach i filmach. No i w ciemno łykam kolejne odcinki Dragon Balla oraz ekranizacje ze stajni Marvela.