Horizon Zero Dawn, o tej grze słyszał chyba każdy. Ten bardzo ambitny tytuł, ekskluzywny dla konsol PlayStation 4, stał się obowiązkową pozycją dla każdego posiadacza sprzętu Japończyków. Poprzeczka, którą zawiesiła „podstawka”, była dość wysoka, przez co developerzy z pewnością odczuwali presję przy tworzeniu rozszerzenia The Frozen Wilds. Czy twórcom udało się znów wspiąć na wyżyny swoich możliwości i stworzyć historię i świat, które na długo zapadną nam w pamięć?

Podczas podróży po lodowych obszarach północnej części świata Aloy trafia na ścieżkę prowadzącą do krainy, którą zamieszkuje plemię Banuków. Po dotarciu do głównej osady okazuje się, że rzeczonej krainie zagraża ogromne niebezpieczeństwo, które można powiązać z technologią przedwiecznych. Tutaj do akcji wkracza nasza protagonistka; Aloy oferuje swoją pomoc i rusza szukać odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że maszyny stają się szalenie groźne, a z wnętrza góry wydobywa się ogromny słup dymu. W taki oto sposób zostajemy wrzuceni w środek walki o przetrwanie całej społeczności żyjącej w górach. Fabuła jest bardzo ważnym aspektem w całej grze, a historia Banuków doskonale pasuje do pozostałych wątków. Otrzymujemy sporo informacji o krainie, w jakiej przyszło nam się znaleźć, dowiadujemy się nowych rzeczy o świecie sprzed zagłady i poznajemy osobiste tragedie naszych towarzyszy.

Recenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszyRecenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszy

Można nawet powiedzieć, że rozszerzenie jest bardziej satysfakcjonujące fabularnie od podstawowej zawartości, bo dużo lepiej łączy wszystkie wątki, skrywa przed nami wiele tajemnic i nie daje odpowiedzi na samym początku. Plemię Banuk ma swoją historię, tradycje, wierzenia i przekonania, dzięki czemu tworzy bardzo charakterystyczną społeczność. O autentyczność świata nie ma się więc co martwić, tym bardziej, że Banukowie nie są jedynymi rozumnymi istotami, z którymi możemy nawiązywać kontakt. Jednak by nie ujawniać zbyt wiele i nie psuć radości z odkrywania tej historii, postawię w tym miejscu kropkę.

Kolejnym elementem, który buduje klimat, jest konstrukcja świata, i tutaj również nie ma na co narzekać, bo teren jest sporych rozmiarów, dobrze zagospodarowany, a do tego zwyczajnie ładny. Dostajemy nowe elementy, jak zniszczoną tamę, ruiny instalacji z czasów, kiedy istniała stara cywilizacja, czy wieże kontrolujące okoliczne maszyny. Początkowo sądziłem też, że zawartości pobocznej jest jakby za mało, później okazało się, że większość zawartości pobocznej była przydatna w posuwaniu do przodu głównego wątku, dzięki czemu nie miałem wrażenia, że tylko czyszczę mapę ze znaczników. Okazało się to bardzo dobrym rozwiązaniem, bo po zakończeniu głównego wątku nie miałem większej motywacji, by zaliczać jeszcze jakieś wyzwania łowieckie czy innego rodzaju zapchajdziury.

Recenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszyRecenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszy

Bardzo dobrze, że twórcy wykazali się kreatywnością również w tak prozaicznych czynnościach, jak dominacja żyrafów, bo po „podstawce”, w której wszystkie aktywowało się dokładnie tak samo, miło było doświadczyć nieco większego wyzwania przy ponownym uruchamianiu gigantycznej maszyny. I takich przykładów jest więcej, gra oferuje nowe zagadki logiczne, nowe rodzaje maszyn, nowe drzewko umiejętności oraz nowe typy uzbrojenia i pancerzy. Dzięki temu wszystkiemu gra się wciąż przyjemnie i nie odczuwa efektu kopiuj-wklej.

Mechaniki walki, rozwoju czy ekwipunku omawiać nie ma sensu, bo absolutnie nic się pod tym względem nie zmieniło. Zmiany zaszły jednak w oprawie, bo nie dość, że kraina nowa, to jeszcze stare elementy dało się najwyraźniej ulepszyć. Co rzuca się bardzo szybko w oczy, to na pewno poprawiona woda w całej grze, która od teraz reaguje na każdy krok naszej bohaterki i wygląda dzięki temu dużo bardziej naturalnie. Dostaliśmy również nowy śnieg, który jest jednym z najlepszych, jakie widziałem w grach. To, że biały puch ugina się nam pod nogami, to nie jest żadna nowość, jednak śnieg reaguje również na każdy inny fizyczny obiekt, jaki się na nim znajduje, i zachowuje się dokładnie tak, jak w rzeczywistości. Niby to tylko detal, ale w obecnej erze fotorealistycznych gier to właśnie takie drobnostki sprawiają, że zapamiętamy tytuł na dłużej i będziemy chętniej sięgać po kontynuacje.

Recenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszyRecenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszy

Imponujące są również warunki pogodowe, czyli występujące często śnieżyce. Ogromne ilości cząsteczek na ekranie, Aloy po kolana w śniegu, noc całkowicie ciemna i ogromny mechaniczny niedźwiedź do ubicia – takich atrakcji próżno szukać w innych tytułach. Cała reszta grafiki to poziom znany z podstawki: ostre jak żyleta tekstury, generowane dynamicznie chmury i świetne oświetlenie. Na pochwałę zasługuje również warstwa audio, a więc zupełnie nowe motywy muzyczne i dubbing, który, o dziwo, nawet w polskiej wersji nie powoduje usychania uszu.

Optymalizacja pozostała na znanym już poziomie stabilnych trzydziestu klatek na sekundę, a konsola będzie pracowała z taką samą głośnością, jak dotychczas, co akurat nie jest dobrą wieścią. Dobrze natomiast, że całość waży niecałe dziesięć gigabajtów, a więc nie zajmuje niepotrzebnie dużo miejsca na dysku.

Recenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszyRecenzja: Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – przygód Aloy ciąg dalszy

I tak prezentuje się Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds, dodatek w żadnym stopniu rewolucyjny, jednak bardzo przemyślany, dobrze wykonany i przede wszystkim dający sporo (około dziesięciu, piętnastu godzin) zabawy. W tym czasie poznamy historię Banuków, dowiemy się, co działo się w dawnych czasach na terenie Yellowstone, i uratujemy plemię przed zagładą. Wycieczka na daleką północ to świetna okazja, by ponownie wcielić się w Aloy i przypomnieć sobie jedną z najlepszych gier tego roku.

Recenzja w oparciu o wersję na PS4 Pro. Kopię gry dostarczył wydawca – Sony Polska.

8.9 Rewelacyjna

PLUSY:
+ Świetna historia
+ Dobrze zaprojektowany świat
+ Nowe maszyny stanowią spore wyzwanie
+ Nowe, bardzo przydatne drzewko umiejętności
+ Oszałamiająca grafika

MINUSY:
- Odrobinę za mało miejsc szybkiej podróży
- Wciąż uciążliwie głośna praca konsoli podczas rozgrywki

  • Grafika 10
  • Audio 9
  • Grywalność 8.5
  • Cena/Jakość 8
  • Ogólne wrażenia 9
  • Ocena użytkowników (2 głosów) 10
Podziel się.

O autorze

Można powiedzieć, że jestem skrajnym racjonalistą, który do myślenia używa mózgu, a sercu zostawia pompowanie krwi. Z tego powodu najbardziej cenię sobie czyste myśli wyrażone w jak najprostszej formie i wszelki minimalizm. Cały czas przyswajam nowe i poszerzam swoje horyzonty o kolejne dziedziny. Jestem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen, filmów Christophera Nolana i książek Dmitrija Glukhovskiego.