Może serii Just Dance również przydałaby się dwuletnia przerwa?

Przyznaję, bawiłam się przy tej grze przednio… tak samo jak przy Just Dance 2014, 2015 i tak dalej. Najnowsza odsłona dała mi jednak do zrozumienia, że Ubisoft po prostu nie czuje konkurencji i idzie po linii najmniejszego oporu. Tak, ta marka to wciąż najlepsza seria gier tanecznych na rynku i bez wątpienia polecam ją wypróbować każdemu – niestety, bardziej wymagający gracz może być zawiedziony.


Tańczyć każdy może

Paradoksalnie w Just Dance 2018 tańczyło się mi lepiej przy starszych choreografiach, z poprzednich części. Znane już kawałki ulepszono i są o wiele ładniejsze – szkoda tylko, że trzeba za nie płacić, bo to właśnie one oferują najwięcej. Nie chodzi nawet o różnorodność utworów, bo tej po prostu nie ma. Miałam jednak wrażenie, że nowe piosenki to typowe zapchajdziury. Najbardziej ucieszyłam się z Daddy Cool – Groove Century i Shape of You – Ed Sheeran, a poza nimi „znalazłam interesującymi” cztery inne. To zaledwie sześć kawałków spośród czterdziestu dostępnych, a wybredna nie jestem i muzyką nie gardzę.

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

Dobrych utworów jest stanowczo zbyt mało…

Dobrych piosenek w Just Dance 2018 jest jak na lekarstwo. Pozostałe to typowe radiowe utwory, o których zapomina się w pięć minut po przesłuchaniu i już nigdy się do nich nie wraca. Większość to niestety banał, bazujący na tanich licencjach.

Szkoda, że gra taneczna ma tak słaby repertuar, bo daje przecież mnóstwo frajdy i jest idealna na imprezy. Trofea wpadają praktycznie co kilka minut – Just Dance to po prostu świetna zabawa, niezależnie od tego, czy chcemy się zrelaksować, spalić kalorie (system wszystko Wam wyliczy!) czy rywalizować z przyjaciółmi i innymi graczami ze świata. Taniec wbrew pozorom nie wymaga szczególnych umiejętności, gracji i kocich ruchów. Choreografie zazwyczaj ograniczają się do trzech, czterech powtarzanych sekwencji.

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

…większość to bazowanie na tanich licencjach, a „teledyski” są obrzydliwe

Nie jest również problemem brak sprzętu w postaci kamer, Move’a, Kinecta i innych. Aplikacja w telefonie (iOS i Android) została niesamowicie usprawniona i działa niemal perfekcyjnie, a ze smartfonem tańczy się bardzo wygodnie – to dla mnie pozytywne zaskoczenie, bo pamiętam, jakie cuda działy się w poprzednich odsłonach.


Trochę lepiej lub trochę gorzej

Z trzech dostępnych trybów najbardziej spodobał się mi zwyczajny Just Dance, w którym można tańczyć samemu lub w grupie do czterech osób. Poza nim jest jeszcze tryb dla dzieci – mocno uproszczony, dla pociech w sam raz – oraz online, dla graczy szukających wyzwania i lubiących wspinać się w rankingu. Poza sferą dziecięcą praktycznie za każdą małą aktywność otrzymujemy monety Mojo i punkty doświadczenia. Za te pierwsze możemy losować nagrody – od głupotek w postaci awatarów i niepotrzebnych statuetek po legendarne karty odblokowujące nowe choreografie i piosenki.

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

Tryb dla dzieci jest bardzo przyjemny i dostosowany do umiejętności milusińskich

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

Co dziś wylosujemy? Może lepsze piosenki?

Mojo i doświadczenie można zyskać także przez wykonywanie zadań. Te również mogłyby być dużo ciekawsze, lecz większość z nich albo ogranicza się do banalnych aktywności, albo nie wypełnimy ich, dopóki nie wydamy na grę prawdziwych pieniędzy. Taki season pass daje dostęp do ponad trzystu utworów z poprzednich odsłon Just Dance, ale nie jest trwały i mija po miesiącu, trzech lub dwunastu, zależnie od wybranej oferty.

Biorąc pod uwagę licencje, trzysta utworów na rok za około sto dwadzieścia złotych nie wydaje się kwotą wygórowaną. Z drugiej strony postronnego użytkownika nie obchodzą licencje – chce się po prostu dobrze bawić, więc płacenie za to samo kilka razy potrafi odstraszyć.

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

Tańcz, głupia, tańcz! Recenzja: Just Dance 2018

Starsze utwory należy odblokować poprzez zakup season passa


Jednak trochę gorzej

W designie gry w zasadzie po staremu. Just Dance 2018 jest skierowane do niewymagających odbiorców, którzy odpalają konsolę od święta. Sprawdza się idealnie na wszelkiej maści imprezach. Niektóre „teledyski” sprawiają, że krwawią oczy, inne potrafią niezwykle pozytywnie zaskoczyć, jednak tych drugich jest zdecydowanie zbyt mało.

Co roku wałkujemy w zasadzie to samo. Zadajmy więc sobie pytanie: po co? Czy nie lepiej byłoby stworzyć jedną muzyczną platformę, którą od czasu do czasu Ubisoft uzupełniałby o nowe rozszerzenia? Dopóki machina się kręci, a pieniądze lecą, nic się w tym temacie nie zmieni. My tymczasem będziemy co roku raczeni praktycznie niezmienioną formą, która co prawda nadal w towarzystwie potrafi bawić, ale jakościowo leży i kwiczy. Za dużo tu tandety i plastiku, a za mało dobrej muzyki i szlifu.

Recenzja w oparciu o wersję na PS4. Kopię gry dostarczyła firma Ubisoft.

6.8 Mogło być lepiej

PLUSY:
+ Świetna zabawa
+ Rewelacyjna aplikacja w telefonie
+ Przeróżne tryby, w tym bardzo przyjemny - dla dzieci
+ Niektóre choreografie są prześliczne...

MINUSY:
- ...a niektóre paskudne
- By odblokować większość piosenek, potrzebny jest zakup tymczasowego season passa
- Zakwasy 🙂
- W zasadzie nic nowego

  • Grafika 7
  • Audio 7
  • Grywalność 8
  • Cena/Jakość 5
  • Ogólne wrażenia 7
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.