Świat biegnie naprzód, a wraz z nim trendy. Tyczy się to również gier wideo, które obecnie stawiają na wartką akcję, przepięknie wyrenderowaną grafikę oraz płacenie za niedokończone tytuły w postaci wczesnego dostępu. Nic więc dziwnego, że niektóre gatunki gier zostały zepchnięte w głęboką niszę, do której zaglądają tylko najwięksi fani oraz wszelkiej maści romantycy.

Taki los spotkał przygotówki typu point’n’click, które swoje najświetniejsze lata mają już daleko za sobą. Na szczęście nie wszystek umarł, gdyż na świecie wciąż działają studia, które widzą potencjał w tym gatunku gier. Przykładem jest Daedalic Entertainment, którego przygodowe tytuły od zawsze zbierają wokół siebie wielkie grupy fanów – warto tutaj wymienić chociażby serie Deponia czy The Chronicles of Shakespeare. Każda z tych gier to cudowna opowieść z elementami logicznymi i nie inaczej jest w przypadku The Pillars of the Earth, które powstało na bazie powieści Kena Folletta o tym samym tytule.

Recenzja: Ken Follett's The Pillars of the Earth - księga pierwsza

Ręczna grafika ma swój urok nawet w mrocznej wersji


W jak wspaniała historia

Najnowszy tytuł od Daedalic Entertainment, będący przy okazji egranizacją pierwszego z trzech tomów, to przede wszystkim wspaniała opowieść o losach trzech postaci (budowlańcu Tomie, mnichu Philipie oraz buntowniczym podrostku – Jacku). Akcja gry dzieje się w XII wieku w Anglii, w fikcyjnym mieście Kingsbridge. Mamy rok 1135, po śmierci króla Henryka I kraj pogrąża się w biedzie i anarchii, gdyż ewentualny następca tronu – Wilhelm Adelin – ginie w katastrofie morskiej. W tym burzliwym czasie opat Kingsbridge usiłuje wybudować imponujących rozmiarów katedrę, mającą być przypomnieniem, aby nad konflikty przełożyć wiarę w Boga Jedynego.

Dla tego klimatu warto zagrać. Świat przedstawiony jest niesamowity, a atmosfera w nim panująca po prostu przelewa się z ekranu do pokoju gracza. Podobnej produkcji na rynku nie ma. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie motywy religijne i historyczne, przez większość gry wgapiałam się w ekran i słuchałam dialogów postaci niczym zaczarowana.

Również protagoniści zasługują na pochwałę, ale tylko oni – reszta bohaterów to papierowe klisze. Jeśli jakaś postać wydaje się Wam podejrzana, to zapewne okaże się antagonistą. Na próżno doszukiwać się w nich głębi, a każdy plot twist jest przewidywalny do bólu. Niestety takie mam odczucia po pierwszej księdze.

~Ola

To właśnie w tym okresie poznajemy protagonistów pierwszej księgi, których losy bardzo szybko się łączą w jedną myśl – każdy z nich w istotny sposób zamierza wpłynąć na rozwój miasta. Z czasem okazuje się, że budowa katedry ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Sprawę utrudniają dodatkowo wybuchające co chwilę konflikty domowe, które niosą za sobą tylko rozpacz i śmierć niewinnych.

Recenzja: Ken Follett's The Pillars of the Earth - księga pierwsza

Historia Philipa jest najbardziej złożona spośród wszystkich w pierwszej księdze

Historię obserwujemy z różnych perspektyw, kierując każdą postacią z osobna. Księga została podzielona na rozdziały, zaś każdy rozdział to osobny aspekt historii. Zabieg ten pozwala nam lepiej skupić się na całej fabule zamiast na perypetiach jednego bohatera. Jest to na pewno jeden z większych plusów Filarów Ziemi, gdyż zrozumienie całej historii jest podstawą do wyciągnięcia z gry jak najwięcej pozytywnych doznań.


O jak oldschool

Poznawanie świata i sterowanie odbywa się, jak w to w takich produkcjach, za pomocą myszy oraz klawiatury. Lewym przyciskiem myszki wykonujemy wszystkie czynności w grze – podnosimy przedmioty, wchodzimy w interakcje z otoczeniem czy wybieramy ścieżki dialogowe. Prawym guzikiem gryzonia możemy przyjrzeć się wszystkim przedmiotom i postaciom. W ten sposób nasz bohater w kilku zdaniach opisze nam wskazaną rzecz, a czasami i swoje odczucia wobec niej, na przykład po zobaczeniu zwłok mały Jack nie będzie myślał o niczym innym, jak o ucieczce do domu. Dodatkowo mamy do dyspozycji jeszcze spację, która podświetla nam wszystkie możliwe interakcje w danej lokacji. Jest to wygodny system, pozwalający często zaoszczędzić sporo czasu, który zamiast spożytkować na poznawanie przygody marnujemy na klikanie po ekranie za „aktywnym” obiektem.

Chętnie sprawdziłabym wersję konsolową. Na komputerze gra się bardzo przyjemnie, choć, nie ukrywam, nie raz moje palce wędrowały ku bezskutecznym strzałkom czy klawiszom WASD. Poza tym mapowanie na „maszynie do pisania” jak najbardziej na plus 🙂 Jestem również pozytywnie zaskoczona mnogością interakcji, zwłaszcza w przypadku Philipa, który nosi przy sobie Pismo Święte. Możemy użyć go na dosłownie każdym przedmiocie w grze, a mężczyzna zawsze skomentuje go swoimi przemyśleniami lub użyje cytatu z Biblii.

~Ola

Nasza interakcja z postaciami będzie głównie ograniczała się do dialogów, których system polega na wyborze odpowiedniej sentencji. Często będziemy mieć ograniczony czas, aby wybrać zdanie, co może prowadzić do zupełnie różnych konsekwencji. Warto zaznaczyć, że gra daje nam możliwość również przemilczenia danej rozmowy, co często okazuje się najodpowiedniejszym wyjściem z sytuacji.

Recenzja: Ken Follett's The Pillars of the Earth - księga pierwsza

Jack to krnąbrny młodzieniec. Nawet nie wie, ile od niego zależy

Same zagadki są bardzo proste, bo w sumie nie na tym polega czar The Pillars of the Earth. Zazwyczaj ograniczamy się do prostych czynności, których wykonanie jest tak naprawdę drugorzędne. Naszym głównym przyjacielem (a czasami wrogiem) jest ponownie wybór, czy aby taka akcja będzie dla nas najbardziej odpowiednia i jakie za sobą przyniesie skutki. Przykładowo już na samym początku jako brat Philip spotykamy na moście mnicha z pobliskiego klasztoru. W rozmowie wywiązuje się temat, że mnich jest głodny i ciężko mu zachować czujność przy przepuszczaniu ludzi przez wspomniany most. Philip posiada ser, który miał ze sobą przywieść jako uzupełnienie klasztornej kuchni w Kingsbridge. Stajemy więc przed wyborem – czy okazać współczucie mnichowi i podzielić się z nim serem, czy dostarczyć nabiał według prośby przeora. Takich dylematów w grze spotkamy więcej, a czy wpływają one na historię?


W jak wcale nie tak słodko?

Otóż nie, a przynajmniej nie zmieniło to zbytnio fabuły w księdze pierwszej. Niestety, ale większość wyborów jest tutaj raczej pozorna. Oczywiście mają one niewielki wpływ na to, co może stać się później, ale zazwyczaj historia zawsze kieruje się po tym samym torze. Objawia się to głównie przez podsumowanie danego rozdziału, które oglądamy w postaci prostej listy naszych poczynań. Gra w kilku równoważnikach zdań przedstawia nasze wybory i co one ze sobą przyniosły, na przykład zdanie, które powiedziałeś, a mogłeś nie mówić, czy czynność, którą wykonałeś, a nie powinieneś. Sprawia to wrażenie pewnej ingerencji w historię, ale na podstawie pierwszej księgi jest ona po prostu marginalna. Bardzo możliwe, że po ukazaniu się całej trylogii nasze wybory odegrają większą rolę, dlatego nie skreślam tego systemu na tym etapie.

Mimo że wybory są iluzoryczne (za co oczywiście należą się twórcom baty), to jak dobrze iluzoryczne! Podczas grania cały czas miałam wyrzuty i zastanawiałam się, co by było, gdybym postąpiła inaczej. Czy to była słuszna decyzja? A jeśli teraz historia potoczy się negatywnie? Na ten moment niestety jest to gra na jedno przejście, różne decyzje prowadzą do jednej ścieżki – mówimy oczywiście o pierwszej księdze.

~Ola

Recenzja: Ken Follett's The Pillars of the Earth - księga pierwsza

Po ciemnej nocy zawsze wstaje świt

Graficznie Filary Ziemi są naprawdę unikatową produkcją na tle obecnych tytułów. Dzisiejsze przygodówki (głownie indie) zatracają swoje korzenie przez pogoń za aspektem wizualnym. Producenci albo wciskają nam pixel art, który ma zatuszować ich nikłe ambicje i brak zdolności, albo wręcz przeciwnie – inwestują w przeróżne silniki graficzne pokroju Unreal Engine, tworząc tytuł mający konkurować z grami klasy AAA, oczywiście przegrywając tę walkę z powodu miałkiej fabuły. Panie i panowie z Daedalic Entertainment tworząc The Pillars of the Earth trzymali się tego, w czym są najlepsi – ręcznie rysowanej grafiki 2D. Wszystko jest tutaj dopieszczone, zarówno pod względem kreski, jak i kolorystyki. Animacja postaci jest spójna, ale widać, że zabrakło w niej kilku dodatkowych klatek. Z drugiej strony ten „wycinankowy” styl ma swój urok i puszcza oko do weteranów produkcji, dla których bardziej liczy się ogólne wrażenie niż szczegóły.

Rysunkową grafikę bardzo dobrze wspiera ścieżka dźwiękowa, która jeszcze bardziej podkreśla mroczne korzenie oryginalnej powieści. Słyszane tony przyjemnie nadają charakter narracji – w pięknych widokach panoramicznych raczą nas instrumentalną symfonią, zaś przy nagłych zwrotach akcji dudnią mocnymi basami i szarpanymi dźwiękami. Całość świetnie odwzorowuje ducha tamtej epoki, głównie przez wykorzystanie cudownych dźwięków harf, skrzypiec i lutni.

Tu się nie zgodzę. Fakt, muzyka dopełnia klimatu i wywołuje ciarki na ciele. Nie jest dobra do tego stopnia, bym z pamięci coś zanuciła, ale nigdy nie zapomnę uczuć towarzyszących mi podczas grania. Ale graficznie to jest jedna z najmniej dopracowanych produkcji, z jakimi kiedykolwiek miałam styczność! Ja bym powiedziała, że twórcy poszli w tym aspekcie po linii najmniejszego oporu. Postacie praktycznie się od siebie nie różnią, nie gustuję w takim stylu. Irytuje również płynność animacji na wyjątkowo niskim poziomie.

~Ola


WOW

Recenzja: Ken Follett's The Pillars of the Earth - księga pierwsza

Biskup Kingsbridge – wbrew pozorom bardzo negatywna postać

Pierwsza część The Pillars of the Earth to wspaniała przygoda. Piękna oprawa graficzna, niesamowita i wierna oryginalnej powieści fabuła oraz dobrze zbudowany klimat sprawiają, że tytuł wybija się ponad inne w swoim gatunku. Daedalic Entertainment po raz kolejny udowodniło, że ich gry są jak żywe istoty – mają duszę. I mimo że ta dusza może zawierać kilka niewielkich skaz, nadal jest to byt, który uniesie Was wysoko do nieba. Ode mnie mocne 8 z dużym plusem – czekam na kolejne księgi!

8.6 Niezwykła

PLUSY:
+ Wspaniała historia
+ Oprawa wizualna i muzyczna
+ Wierność oryginalnej powieści Folletta
+ Wybory moralne…

MINUSY:
- …które niekoniecznie mają wpływ na rozgrywkę
- Czasami nieczytelny rozkład lokacji

  • Grafika 9
  • Audio 8
  • Grywalność 9
  • Cena/Jakość 8
  • Ogólne wrażenia 9
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 8
Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.