Japońska sztuka tworzenia horroru od paru ładnych lat zdobywa serca Polaków. Nic więc dziwnego, że wydawnictwo JPF postanowiło to wykorzystać i wydać na naszym rynku dzieła klasyka tego gatunku – Junjiego Ito. Oto krótki przegląd kilku z nich.

Do recenzji otrzymaliśmy cztery tytuły – Black Paradox, Miłosne cierpienia umarłych, Souichi i jego głupie klątwy oraz Tomie (podzielony na dwa tomiki).

Japońska sztuka tworzenia horroru - recenzja mang Junjiego Ito


Black Paradox

Na pierwszy ogień poszedł Black Paradox. Jest to dosyć pogmatwana historia, w której śledzimy losy czwórki osób. Postanawiają one popełnić grupowe samobójstwo. Wkrótce okazuje się, że powód tego czynu jest dla kilku z nich podobny – posiadanie utrudniającego im życie sobowtóra. Ito powoli odkrywa przed nami kolejne karty opowieści serwując przy tym „spotkania trzeciego stopnia”, piekielne otchłanie i trochę graficznej obrzydliwości. Trudno cokolwiek więcej powiedzieć na temat historii tu przedstawionej, bo esencją Black Paradox jest samodzielne odkrywanie tego, co autor dla nas przygotował. Musicie jednak wiedzieć, że sama manga to fabularny roller coaster, w którym nic z początku nie jest tym, czym się wydaje.

Japońska sztuka tworzenia horroru - recenzja mang Junjiego Ito

Black Paradox zyskuje również na tym, że stara się (przynajmniej w pierwszych rozdziałach) być dziełem nieco bardziej realistycznym od tych, do których Ito nas już przyzwyczaił. Przedstawia też jedną historię, a nie dzieli jej na mniejsze opowiadania. Oczywiście ludzie, którzy poszukują w komiksach wyłącznie spójnej, logicznej treści, nie powinni sięgać po twórczość tego mangaki. Pełno w niej niedopowiedzeń, często irracjonalnych decyzji postaci czy wątków, które po rozłożeniu na czynniki pierwsze nie mają większego sensu. Z kolei czytelnicy oczekujący dobrej rozrywki, okraszonej duża dawką makabreski powinni być Black Paradox usatysfakcjonowani. Warto również wiedzieć, że klimat niepokoju unosi się przez całą opowieść, ale trudno poczuć się nią przerażonym (chociaż to pewnie kwestia indywidualna – sam naprawdę rzadko odczuwam strach czytając horrory). Black Paradox nie jest przesadnie długi, co również może być zaletą, zważywszy na to, że pozostałe tytuły Ito są znacznie obszerniejsze, a przez to miejscami zbytnio przeciągnięte.


Miłosne cierpienia umarłych

Miłosne cierpienia umarłych to zbiór kilku graficznych opowiadań, wśród których prym wiedzie to tytułowe. Zostało ono podzielone na kilka części i zajmuje ponad połowę całej publikacji. Ito wykorzystał tu interesujący motyw przepowiedni. Otóż w pewnym miasteczku krąży przesąd, że wróżby od losowo spotkanych osób, wypowiedziane w trakcie zalegającej mgły (co w mieścinie tej jest niemal codziennością) mogą się spełnić. Nietrudno więc znaleźć tu postacie zakochanych nastolatków proszących o przepowiednie dotyczące nieodwzajemnionej miłości czy starszych ludzi chcących dowiedzieć się czegoś na temat swojego zdrowia.

Japońska sztuka tworzenia horroru - recenzja mang Junjiego Ito

Szybko okazuje się, że wróżby faktycznie mają moc (często za sprawą sugestii) i nierzadko prowadzą do nieszczęścia. Na dodatek krąży legenda, że we mgle można spotkać pewnego tajemniczego jegomościa, którego okrywa tajemnicza aura. W Miłosnych cierpieniach umarłych Ito fajnie pokazał absurd samospełniających się przepowiedni i w umiejętny sposób wplótł wątki paranormalne. Drugim ważnym opowiadaniem ze zbioru jest Przedziwne rodzeństwo Hikizurich, gdzie mamy do czynienia z ferajną pokroju rodzinki Addamsów. Czarny humor pełną gębą. Szkoda tylko, że sama historia jest stosunkowo krótka. Pozostałe opowiadania trzymają wyrównany poziom, ale czytając je odnosi się wrażenie, że są jedynie małym dodatkiem do właściwej treści.


Tomie

Tomie należy do jednego z najbardziej znanych dzieł Junjiego Ito. Należy również do tych najbardziej obszernych. Całą opowieść wydano w Polsce w dwóch tomach. Dla mnie niestety była to najmniej ciekawa lektura ze wszystkich zaprezentowanych w tym tekście. O ile sam pomysł na historię jest interesujący, o tyle miałem wrażenie, że niektóre z rozdziałów były niepotrzebne. Tomie opowiada o niezwykle pięknej dziewczynie, która wywołuje obłęd u wszystkich swoich adoratorów. Wysysa z nich energię i upaja się ich żałosnych położeniem. Zazwyczaj też doprowadza ich do zbrodni, których… sama pada ofiarą. Musicie bowiem wiedzieć, że tytułowa Tomie ma zdolności regeneracyjne. Powstanie z martwych również nie stanowi dla niej problemu, o ile tylko zachowa się jakiś fragment jej ciała.

Japońska sztuka tworzenia horroru - recenzja mang Junjiego Ito

Ito przedstawia nam zatem wiele niezależnych historii, które łączy postać mordowanej na wiele sposobów Tomie. I w tym tkwi moim zdaniem główny szkopuł. Po prostu ciężko wczuć się w daną opowieść mając świadomość, że za dwadzieścia kilka stron otrzymamy nie dalszy jej ciąg, ale inną, zupełnie nową historię. Niektóre z nich trzymają jednak wysoki poziom, niestety są i takie, które należy traktować jako zwykłe wypełniacze. Fajne natomiast jest to, że opowiadania są naprawdę różnorodne. Mamy tu do czynienia zarówno z dramatami ludzkimi, jak i z pełną groteską (jak inaczej nazwać motyw wrzucenia resztek ciała do zacieru alkoholowego i obserwowania, jak wyłania się z niego tłum nagich dziewczyn?). Plusem jest też końcowa, dłuższa historia, w której ktoś w końcu próbuje się odgryźć na Tomie i poświęca temu całe swoje życie. Dużo tu również makabrycznych obrazów, do których autor nas już przyzwyczaił. Najbardziej obrzydliwie ukazano tu motywy regeneracji bohaterki, która często potrafi przyprawić o szybsze bicie… co bardziej wrażliwego żołądka.


Souichi i jego głupie klątwy

Mój faworyt tego zestawienia. Esencja czarnego humoru Junjiego Ito. Opowieść o chłopcu imieniem Souichi, który uwielbia robić innym psikusy. Niestety dla jego ofiar posiada też specjalne moce, dzięki którym obiekty jego drwin mogą przeżywać prawdziwe męki. Souichi potrafi bowiem rzucać klątwy, doskonale wie, jak stworzyć laleczkę voodoo i ma przy tym wiele pomysłów, jak uprzykrzyć życie innym. Cały czas pozostaje jednak dzieckiem i musi liczyć się z niezbyt przychylnie patrzącą na jego dziwactwa rodziną. No ale umówmy się – kto w pełni zaakceptowałby dzieciaka żującego gwoździe i potrafiącego nimi odpowiednio wycelować w nieświadomego człowieka? Sama historia jest z jednej strony zabawna, z drugiej daje odpowiedni zastrzyk emocji (szczególnie wtedy, gdy Souichi próbuje swoich sił wskrzeszając umarłych). Bardzo ciekawy komiks, który skłania do refleksji. No bo przecież co by było, gdybyśmy my sami mieli w dzieciństwie dostęp do podobnych umiejętności, jakie ma Souichi, i wykorzystali je chcąc wykręcić komuś numer?

Japońska sztuka tworzenia horroru - recenzja mang Junjiego Ito

Podziel się.

O autorze