Witaj, mój Przyjacielu! Miło, że wpadłeś. Słuchaj, mam dla Ciebie niesamowitą historię! Kojarzysz Daniela Lazarskiego? No, tego z krakowskiego wydziału policji, w którym pracuję… Observera… Powiem Ci, że jego osoba nie schodzi z ust moich przełożonych po tym, co się stało.

Nic nie wiesz?! No to posłuchaj…


„Nazywam się Daniel Lazarski”

Jak wiesz, Drogi Przyjacielu, pracuję w krakowskim wydziale policji jako „najniższy szczebel”. Pracy jest sporo, ale radzę sobie. Przeżyłem wiele – patrzyłem, jak mój kraj się zmienia. Widziałem, jak moi koledzy giną podczas Wielkiej Wojny. Patrzyłem wreszcie, jak tworzy się V Rzeczpospolita Polska, a wraz z nią, jak technologia wplata się w wizje naszego państwa, które ciągle jednak stoi w miejscu pod względem niektórych spraw. Mamy rok 2084, a patrząc na otaczające mnie przedmioty i meble ciągle mam wrażenie, że świat zatrzymał się 100 lat temu. Gdyby nie wszędobylskie ekrany i nanotechnologia w postaci mechanicznych kończyn i mikroprocesorów w mózgach – człowiek by różnicy nie dostrzegł.

Recenzja: Observer. Posłuchaj, mój Przyjacielu...

Podręczny dziennik naszego bohatera. Widać tutaj też tętno Lazarskiego. Jeżeli jest zbyt wysokie, trzeba zażyć pigułkę zmniejszającą nieprzyjemne objawy

No, ale wracając do tematu – pytałem się, czy kojarzysz Daniela Lazarskiego? Tego, co wygląda i brzmi jak ten aktor… jak mu było… Rutger Hauer! Pewnie nie znasz… No ale do rzeczy – Lazarski jest jednym z Observerów… Wiesz, tych gliniarzy, którzy potrafią podłączyć Ci się do chipa w głowie. Podobno niesamowite przeżycie! Możesz poznać wszystkie myśli takiego delikwenta. Lawirujesz w labiryncie jego wspomnień i odkrywasz całą przeszłość. Trzeba mieć łeb do tego, a Daniel jest w tym najlepszy. Zresztą nie dziwię mu się – połowa jego ciała to mechaniczne implanty. Podobno w jednym oku zamontowali mu nawet te nowe skanery! Jednym wykrywasz tkanki DNA, a drugim możesz badać wszystkie urządzenia mechaniczne i elektroniczne. Mówię Ci, cudo! Sam bym sobie takie założył, ale mi szkoda zdrowego oka poświęcać, huehue.

Dwa alternatywne ekrany wizji, dzięki którym badamy miejsce zbrodni

Lazarski udał się ostatnio do jednej z krakowskich kamienic. Okazało się, że podobno wpadł na trop swojej dawno zaginionej córki… czy syna… tak, syna! No i powiem Ci, mój Przyjacielu, że gdy tylko znalazł się na miejscu i wszedł do środka – BUM! Cały budynek pod kwarantanną zamknęli z powodu wykrycia nanofagii – czegoś w rodzaju zarazy atakującej osoby z augmentacjami. Więc co tu robić – nasz glina zaczął rutynowe śledztwo. Jak się okazało, kamienica była pełna trupów, ze trzy czy cztery sprawy zostały otwarte przez Lazarskiego! Wiem, bo sam je dokumentowałem. W jednej na przykład gość był lekarzem i hodował w ciele świni nowe organy ludzkie! Rozumiesz? W CIELE ŚWINI! Założył jej jeszcze zestaw VR, by świnka się nie stresowała! Chory skurczybyk… ale i geniusz zarazem…


„Wtedy mnie wzywają. By uzyskać do ciebie dostęp”

Same śledztwa szły dosyć gładko. Daniel to wysportowany chłop, chodzenie mu niestraszne. Wędrował więc od mieszkania do mieszkania, wypytując lokatorów, czy widzieli coś niepokojącego. Zresztą wiesz, jak to z ludźmi dzisiaj – nikt nikomu nie ufa. Stąd rozmowy z mieszkańcami odbywały się tylko za pomocą interkomów przy drzwiach. Nikt nie wyszedł z mieszkania! Zresztą trwała kwarantanna, to i strach wyjść. Podobno jedyną żywą duszą, jaką spotkał Lazarski, był tutejszy cieć, który opiekował się kamienicą. Janusz. Gość podobno o aparycji kłody drewna i podobnie ruchliwy. Nie wiem, czy powodem jest jego wojenna przeszłość, czy może nasz kochany Twórca go źle stworzył. Głos miał podobny do polskiego aktora – Arkadiusza Jakubika. Też nie znasz? No cóż…

Recenzja: Observer. Posłuchaj, mój Przyjacielu...

Jedna z podróży do czyjegoś umysłu przenosi nas w świat gier retro

Tak jak mówiłem, Lazarski szybko poradził sobie ze wszystkimi sprawami, które otworzył podczas wizyty w kamienicy. Napisał w notatkach, że podobno dzięki swojemu doświadczeniu szybko łączył wątki. Ja tam nie do końca bym w to wierzył. Wiesz, w dzisiejszych czasach, gdzie technika jest wszędzie, łatwo dowiedzieć się tego i owego o danych osobach. Ja wiem, że Lazarski przekopywał im mózgi, korzystając ze swojego statusu Observera – wszystko jest w aktach! Czytałem, że wizje te były mroczne, straszne i bardzo enigmatyczne. Otaczają Cię wtedy dziwne kształty, słyszysz niepokojące dźwięki. Trzeba mieć twardą dupę, aby grzebać w czyichś wspomnieniach!


„Wpierw było nanofagium”

Odchodząc trochę od tematu tego gliny, to Ci szczerze powiem, mój Przyjacielu, że lubię tę naszą V Rzeczpospolitą. Lubię te światła, te neony, te wszędobylskie ekrany… rozumiesz, o czym mówię? Słyszałem nawet, jak ktoś nazwał to wszystko cyberpunkiem. Śmieszna nazwa – gdzie ty tu punków masz? Same ćpuny, miasto podzielone na dystrykty i mechaniczne zamienniki części ciała… Ale jednak ładnie to wszystko wygląda… ma swój klimat. Co więcej, czasami, gdy tak przystanę i się wsłucham, słyszę muzykę… mroczną, głęboką. Ciary mnie przechodzą wtedy, mój Przyjacielu. Naprawdę to wszystko się fajnie łączy. Ten świat. Też tak masz?

Najbardziej lubię to połączenie skrajności. Wiesz, z jednej strony mamy superkomputery, mikro-chipy i czytniki tkanek ludzkich, a z drugiej, o taki na przykład odkurzacz, jak mój. Zobacz, moja praprababcia miała taki w latach 70. ubiegłego wieku. Ma to swój urok. Wyobraź sobie, że jesteś podróżnikiem w czasie i przybywasz do nas z roku 1984. No gdyby nie te ekrany na ścianach z informacjami i częściami kodu na każdym kroku, to byś nawet zapewne kamienice poznał. Po ulicach Polonezy jeżdżą, Lazarski miał nawet takiego! A w środku komputery i pełno elektroniki. Dobre, nie?

Gra potrafi być piękna, by po chwili przerazić widokiem flaków


„Jestem Observerem”

No tak, my tu gadu-gadu, a Ty czekasz na dokończenie historii, mój Przyjacielu. Powiem Ci, że nie wiem, co się stało z Lazarskim. Zniknął tuż po tym, jak zdjęto kwarantannę z tej kamienicy. Jedni mówią, że odnalazł syna i razem gdzieś się zaszyli. Inni sugerują, że Lazarski nie żyje – zginął podobno przy próbie ratowania dzieciaka. Dopadły go jakieś stwory czy coś… Ja w to nie wierzę! Czytałem akta. Wszystkie! To, co ten człowiek tam przeżył, mogło go tylko wzmocnić. Powiem Ci, mój Przyjacielu, że gdy tak wczytywałem się w te dokumenty, to tak bardzo chciałem tam być… zamiast niego… przeżyć to wszystko. Ja wiem, że to straszne rzeczy były i człowiek nie raz by na zawał padł, ale ja to lubię! Lubię czuć tę adrenalinę i strach, co mi zza zakrętu wyskoczy. Słyszeć w głowie tę dudniąca muzykę, nawet nie wiem skąd!

Ech, no nic, mój Przyjacielu. Może kiedyś będę miał taką możliwość i zostanę Observerem. Na razie muszę zadowolić się swoją pracą za biurkiem i skanami akt Lazarskiego. Będę je studiował każdego wieczora, aż zrozumiem, jak to jest być Observerem. Chcę być Observerem, mój Przyjacielu! Polskim Observerem! A Ty?

9.4 Rewelacyjna!

PLUSY:
+ Świetna fabuła
+ Połączenie cyberpunku i noire
+ Jako horror jest okej
+ Klimat, klimat, KLIMAT!
+ Dobry, polski produkt

MINUSY:
- Wędrówki do wspomnień nie trzymają równego poziomu
- Straszy głównie jump scare’ami
- Drewniana postać grana przez Jakubika

  • Grafika 9
  • Audio 9
  • Grywalność 10
  • Cena/Jakość 9
  • Ogólne wrażenia 10
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 9
Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.