Trzeba przyznać, że ostatnio cyberpunk jest silny w polskich produkcjach. W sierpniu Bloober Team zaproponował tytuł osadzony w Krakowie w roku 2084, a pod koniec września premierę miał Ruiner od Reikon Games. Obie produkcje są najlepszym dowodem na to, że Polacy świetnie czują ten klimat i potrafią odnaleźć się w dystopijnym świecie.

Ruiner jest jak drogi samochód – dobrze się prowadzi, a na dodatek fantastycznie brzmi i wygląda. Produkcja jest świetnym rozchodniaczkiem przed premierą filmu Blade Runner 2049. Trzeba przyznać, że twórcy z Reikon Games bardzo sprytnie zaplanowali datę premiery.

Tutaj znajdziecie recenzję gry Observer autorstwa Łukasza


Would you kindly

Tytuł należy do gatunku top–down shooter, a dla niewtajemniczonych i po polsku jest to shooter w perspektywie rzutu izometrycznego. Akcja gry osadzona jest w 2091 roku w cyberpunkowej metropolii Regnok, która być może jak na obecne standardy gier wielkością nie grzeszy, ale spokojnie nadrabia designem i klimatem. O głównym bohaterze w zasadzie nic nie wiadomo, gracz poznaje go w momencie, gdy tajemnicza postać każe mu zabić Bossa. Jest to jednocześnie samouczek, który należy przejść z uwagą i skupieniem, ponieważ Ruiner do łatwych gier nie należy. Wręcz przeciwnie, recenzent portalu IGN obniżył ocenę produkcji z powodu częstych zgonów.

Recenzja: Ruiner – trup ściele się gęsto w cyberpunkowym świecie

W grze nie uświadczymy niezwykle rozbudowanych, zdubbingowanych dialogów. Wymiana zdań to w większości przypadków raczej monologi drugoplanowych postaci. Gracz czasem może reagować na wypowiedzi, jednak ogranicza się do pokiwania głową czy zaciśnięcia pięści. Obojętność i do pewnego stopnia uległość głównego bohatera przywodziła na myśl Jacka z Bioshocka. Kwestie wyświetlane są na tle klimatycznych portretów, awatarów rozmówców.

W dzienniku znajdziemy mnóstwo wpisów ułatwiających zrozumienie otaczającej rzeczywistości. Widać, że na kreację świata twórcy przeznaczyli mnóstwo czasu, czyta się to z ogromnym zainteresowaniem. Niestety niemożliwe jest doświadczenie tego bogactwa uniwersum na własnej skórze, ponieważ Ruiner to gra zbyt krótka. Niewykorzystany potencjał jest największym i chyba jedynym minusem produkcji.


Na prawo trup, na lewo trup i wszędzie jucha płynie

Mechanika rozgrywki przypomina tę wykorzystaną w Hotline Miami. Jednak w tytule od Reikon Games mamy więcej przeciwników, bogatszy arsenał broni i dodatkowe umiejętności. W wyposażeniu głównego bohatera znajdziemy broń białą, której pewne egzemplarze posiadają ograniczoną wytrzymałość, oraz broń palną. Domyślnie jest to pistolet o nazwie Ruiner, który posiada nieskończony zapas amunicji. Co do reszty zbrojowni – można ją zbierać z pokonanych przeciwników, z pomocą przychodzą również schowki na broń. W jej skład wchodzą pistolety, karabiny maszynowe, plazmowe, strzelby, miotacze ognia, gazrurki, katany… Jak widać, spustoszenie można siać na wiele sposobów.

Recenzja: Ruiner – trup ściele się gęsto w cyberpunkowym świecie

Najciekawszym aspektem jest jednak drzewko umiejętności, które odblokowuje się dzięki zbieranej karmie. Awansując na kolejne poziomy, gracz otrzymuje punkty, które może przeznaczyć na zdolności. Jest w czym wybierać. Od zwykłego zwiększenia paska zdrowia czy pojemności magazynka, przez błyskawiczny sprint, po coś w stylu znaku Aksji – przeciągnięcie oponentów na swoją stronę. Oprócz tego, że umiejętności te świetnie sprawdzają się podczas walki, to jeszcze dobrze wyglądają. Jest to dosyć istotny aspekt, ponieważ najmocniejszą stroną produkcji jest właśnie walka.

Potyczki z przeciwnikami odbywają się w zamkniętych obszarach – tworzy się wówczas coś w rodzaju areny. Identyczny mechanizm zastosowany jest w przypadku walk z bossami, bo i takie pojawiają się dosyć często. Bardziej zaprawieni w boju mogą tworzyć przepiękne, krwawe combosy, które wpływają na jakość walki. Po zakończeniu starcia jest ono oceniane. Walka to kompletny chaos, dynamika oraz rozbryzgująca się we wszystkich kierunkach krew. Podłoga po wygranym starciu wygląda jak współczesne dzieło sztuki.

Recenzja: Ruiner – trup ściele się gęsto w cyberpunkowym świecie

Słów kilka należałoby również napisać o oprawie audiowizualnej i stwierdzić trzeba, że grzechem byłoby tego nie zrobić. Ruiner robi wrażenie własnym, wyjątkowym stylem. Dzięki niespotykanej stylistyce wyróżnia się na tle innych produkcji. Koniecznie trzeba wspomnieć o fantastycznym oświetleniu lokacji, które spełnia swoją rolę i jest istotne w cyberpunkowym świecie. Muzyka również robi wrażenie i jest charakterystyczna dla gatunku. Podsumowując, jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, jest tak, jak być powinno, a nawet odrobinę lepiej.


Bez bicia przyznam, że nie miałam ogromnych oczekiwań co do tej produkcji. Obejrzałam zwiastun, byłam akurat w trakcie lektury Neuormancera i chciałam sprawdzić, jak twórcy poradzili sobie z tematyką cyberpunku w swojej grze. Ruiner okazał się pozytywnym zaskoczeniem i, przynajmniej jak do tej pory, największą niespodzianką tego roku. Czuć inspiracje filmami czy literaturą o tematyce cyberpunkowej, ale studio Reikon Games wykreowało własny, bogaty świat, który szkoda, by się zmarnował. Z ogromnym zainteresowaniem przeglądałam dziennik, w którym wyjaśnione są elementy tworzące otaczającą bohatera rzeczywistość. Mam nadzieję, że twórcy wrócą za jakiś czas do tego uniwersum i zaproponują kolejną przygodę w tej niepokojąco fascynującej i na swój sposób pięknej dystopii. Oby kolejnym razem lepiej wykorzystali wykreowany świat. Za studio Reikon Games trzymam kciuki, ponieważ Ruiner pokazał, że pracują tam niezwykle utalentowani i pomysłowi ludzie.

Recenzja napisana w oparciu o wersję na PlayStation 4.

7.6 Bardzo dobra

PLUSY:
+ Grafika
+ Muzyka
+ Gameplay
+ Klimat

MINUSY:
- Krótka
- Niewykorzystany potencjał

  • Grafika 8
  • Audio 8
  • Grywalność 8
  • Cena/Jakość 7
  • Ogólne wrażenia 7
  • Ocena użytkowników (2 głosów) 8.5
Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.