W This War of Mine ostatnim razem grałam ponad rok temu, gdy przygotowywałam felieton o zachowaniu dzieci w świecie postapokalipsy. Okazja do powrotu nadarzyła się przy premierze Stories, najnowszego dodatku do dzieła polskiego 11 bit studios.

Rozszerzenie składa się z trzech krótkich scenariuszy – na razie udostępniono pierwszy, Father’s Promise, kolejne natomiast zadebiutują w przyszłym roku. Dodanie postaci z konkretnymi osobowościami i historiami to świetny pomysł, pomyślałam. Wreszcie śmierć bohatera mnie poruszy, poczuję stratę. I na początku zapowiadało się całkiem nieźle. Ten powrót przede wszystkim pokazał mi, jak rewelacyjnie zaprojektowaną grą jest This War of Mine – wskoczyłam do niej i w ciągu kilku minut przypomniałam sobie wszystkie mechaniki, jakbym grała wczoraj. Stories zmotywowało mnie do ponownego sięgnięcia po tę rewelacyjną produkcję, ale niestety – jeśli zechcę spędzić w niej czas, to zrobię to w klasycznym trybie.

Recenzja: This War of Mine: Stories – Father's Promise. Historia, w której umrzecie... z nudów

Historia naprawdę nie porywa, a płytkie postacie nie pomagają…


Nigdy się nie zmienia?

Nie ma co nawet streszczać fabuły dodatku, który jest tak krótki, że każde moje słowo mogłoby być spoilerem. Pokrótce: wcielamy się w rolę ojca, który za wszelką cenę chce uchronić swoją chorą córeczkę od okrucieństw wojny. Spokojnie, długość gry nie oznacza nic negatywnego – szesnaście złotych za season pass ze wszystkimi trzema historiami to świetna cena, zwłaszcza, że na ukończenie pierwszej potrzebowałam około dwóch godzin. Tak niewielki koszt musiał jednak zebrać swoje żniwo.

Będę marudzić – i zacznę od braku zawartości. Tryb Stories skupia się na fabule, która sprawia, że absolutnie każdy element „podstawki” traci sens. Przejście Father’s Promise zajęło mi jakieś czternaście „growych” dni, a to i tak dużo, bo kilka razy pomyliłam lokacje i zmarnowałam noc. W kwestii mechanik dodano kilka usprawnień, ale te stare, w zasadzie definiujące istotę This War of Mine, paskudnie ograniczono. Przykładowo, kompletnie nie ma sensu rozwijać schronienia. W odwiedzanych fabularnie lokacjach (które narzuca scenariusz, gracz nie ma opcji wyboru) od czasu do czasu pojawiają się questy typu: „Przynieś mi jedzenie, to powiem ci, gdzie widziałem twoją córkę”, ale do przejścia nie potrzeba lekarstw, kuchenki, grzejnika, rozwiniętego warsztatu i całej reszty rzeczy, które uprzednio były niezbędne. Nie potrzeba również broni, bo postać zginąć nie może, nawet po zaatakowaniu wrogiego żołnierza, a jeśli ktoś chce ją zagłodzić na śmierć, to musi się naprawdę postarać.

Recenzja: This War of Mine: Stories – Father's Promise. Historia, w której umrzecie... z nudów

Recenzja: This War of Mine: Stories – Father's Promise. Historia, w której umrzecie... z nudów

W dodatku pojawiają się nowe ciekawe aktywności oraz lokacje


Nudy wojny

Ogrywanie Obietnicy Ojca było dla mnie dość dziwnym doświadczeniem. Nowy tryb dodaje z pozoru głęboką historię, która przecież mocno ogranicza gameplay. Nie byłoby to aż tak frustrujące, gdyby nie tragiczne, sztuczne dialogi, niczym w grach RPG sprzed piętnastu lat. Już w „podstawce” nie były one najlepszej jakości, ale tam też nie chodziło o porywający scenariusz i charakterystyczne postacie. W trybie historii jednak przydałoby się coś zmienić. Przez momentami śmieszne wręcz rozmowy nie przywiązałam się ani trochę do bohaterów, a rozwój wątków przewidziałam w połowie gry.

Recenzja: This War of Mine: Stories – Father's Promise. Historia, w której umrzecie... z nudów

Recenzja: This War of Mine: Stories – Father's Promise. Historia, w której umrzecie... z nudów

Całość zaprzepaszczają marne dialogi i uproszczenie podstawowych mechanik do granic możliwości

Szkoda, bo motyw rodzica poszukującego zagubionego dziecka jest często w wirtualnym świecie poruszany i można było czerpać inspiracje chociażby z Heavy Rain. Jasne, że to kompletnie inny segment gier, ale skoro This War of Mine: Stories miało skupiać się na narracji, to powinna ona zachwycać. Tymczasem dostajemy miszmasz z uproszczoną historią i równie niezachęcającą rozgrywką. Dlaczego? Słuchowisko Łukasza Orbitowskiego, na którym oparto scenariusz Father’s Promise, to solidna i przyjemna robota. Dlaczego nie udało się tego pokazać w grze?

Recenzja w oparciu o wersję na PC. Kopię gry dostarczył producent – 11 bit studios.

6.5 Mogło być lepiej

PLUSY:
+ To nadal świetne This War of Mine
+ Cena
+ Interesująca tematyka

MINUSY:
- Nieumiejętnie prowadzona historia
- Mało wyraziste postacie
- Ograniczenie podstawowych mechanik gry praktycznie do zera

  • Grafika 7
  • Audio 7
  • Grywalność 6
  • Cena/jakość 6.5
  • Ogólne wrażenia 6
  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.