Wydawało się, że Uncharted 4: Kres Złodzieja definitywnie zakończyło serię, pozwalając Nathanowi Drake’owi odejść na zasłużoną emeryturę. Jednak w grudniu ubiegłego roku podczas imprezy PlayStation Experience studio Naughty Dog ogłosiło, że pracuje nad kolejną grą w uniwersum.

Tym razem główną bohaterką została Chloe Frazer. Jak to tak Uncharted bez Drake’a? Kto to wymyślił? Okazało się, że studio z Kalifornii dokonało rzeczy niemożliwej. Zjadło ciastko i je zachowało – zakończyło historię Nathana i jednocześnie nie porzuciło wyrobionej przez lata marki.

Nie kojarzycie Chloe Frazer? Sprawdźcie nasze kompendium wiedzy o serii Uncharted


O dwóch takich, co skarbu szukały

Miłośnicy serii z pewnością kojarzą główną bohaterkę, Chloe Frazer. Podobnie jak to miało miejsce w drugiej oraz trzeciej części serii, głosu użyczyła jej Claudia Black, znana również z dubbingowania Morrigan z Dragon Age. Miło było ponownie spotkać Chloe w nie do końca sprzyjających okolicznościach przyrody. Brak jej postaci w Kresie Złodzieja został w pełni zrekompensowany. Chloe nie zmieniła się zbytnio od ostatniego spotkania. Nadal poszukuje skarbów, sypie świetnymi żartami i odważnie biegnie przez życie.

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli nowe szaty króla

Tym razem jednak wyprawa, której celem jest odnalezienie kła Ganeshy, ma podłoże osobiste. Zaginione Dziedzictwo rzuca nieco światła na przeszłość Chloe, dzięki czemu możemy poznać bohaterkę z innej strony. Akcja gry przenosi nas do Indii, które stały się dosyć niebezpiecznym miejscem, gdyż w kraju mają miejsce zamieszki spowodowane działaniami Asava, który również poszukuje skarbu. Z tego powodu Chloe postanawia nawiązać współpracę z Nadine Ross, najemniczką znaną z Uncharted 4. Obie panie bardzo się od siebie różnią, przez co ich wymiany zdań niejednokrotnie wywołują salwę śmiechu. Są to bardzo silne osobowości, co sprawia, że współpraca bywa naprawdę trudna.

By tradycji stało się zadość, Nadine jako towarzyszka głównej bohaterki pomaga jej w walce. Ponadto daje wskazówki podczas rozwiązywania łamigłówek czy ostrzega przed przeciwnikami w trybie ukrycia. Dziewczyny znają się na swojej robocie, więc z ogromną przyjemnością ogląda się ten duet w akcji. Scenarzyści ponownie wykonali kawał świetnej roboty, gdyż postacie i dialogi dają poczucie, że bohaterowie to ludzie z krwi i kości. Nikt nie potrafi tworzyć tak prawdziwych bohaterów, jak Naughty Dog.


Raz złodziej, zawsze złodziej

Fakt, iż Chloe Frazer to jedna z najlepszych złodziejek, jakie świat widział, ma swoje odzwierciedlenie w rozgrywce. Istnieje więcej sposobności na ciche podejście i bezszelestne pozbycie się przeciwników niż w części poprzedniej. Poza tym po raz pierwszy w serii pojawił się mechanizm otwierania zamków. Ponadto pewne elementy z trybu multiplayer zagościły na stałe w wersji dla pojedynczego gracza.

Oprócz tego twórcy dodali do arsenału broń z tłumikiem. Jeżeli uważacie, że znacznie ułatwi to pozbywanie się wrogów, to jesteście w błędzie. Po pierwsze w magazynku nigdy nie ma zbyt wielu naboi. Poza tym, gdy pozbędziemy się delikwenta, to i tak istnieje duże prawdopodobieństwo, że ktoś to zauważy. Tak przynajmniej działo się na miażdżącym poziomie trudności, który momentami sprawia sporo problemów.

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli nowe szaty króla

Zaginione Dziedzictwo korzysta z mechaniki Uncharted 4, nie ma w tym nic dziwnego, ale jest coś złego. To właśnie ona jest łyżką dziegciu w beczce miodu. Oprócz otwierania zamków nie ma tu nic przełomowego, czegoś, co mogłoby zaskoczyć. Twórcy podkreślali, że nie jest to DLC do Kresu Złodzieja, tylko pełnoprawna, chociaż krótka produkcja. Zdaję sobie sprawę, że rozgrywka w serii Uncharted od lat polega na tym samym – skacz, strzelaj, uciekaj. Mimo wszystko Kres Złodzieja wprowadził nowe elementy mechaniki, takie jak linę czy skradanie, dzięki czemu rozgrywka nabrała dodatkowego kolorytu. Z tego powodu po Zaginionym Dziedzictwie można by oczekiwać czegoś więcej.


Szukajcie, a znajdziecie

Uncharted 4 po raz pierwszy w historii serii zaoferowało (prawie) otwarty świat. Nie było tak klaustrofobicznie, jak w trzech pierwszych częściach. Na Madagaskarze mogliśmy odetchnąć pełną piersią. Podobnie jest w Zaginionym Dziedzictwie – gra oferuje największy w historii serii otwarty teren. Co więcej, na tym etapie przygody istnieje aktywność poboczna, której wypełnienie daje niezwykle przydatną nagrodę.

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli nowe szaty króla

Oprócz tradycyjnego szukania błyskotek oraz odbywania dodatkowych konwersacji, twórcy jako nadprogramowe działanie dołożyli robienie zdjęć. Ich wykonanie jest możliwe jedynie w specjalnych miejscach. Studio Naughty Dog lubi w swoich produkcjach umieszczać easter eggi nawiązujące do ich growego dobytku. Nie inaczej jest w przypadku Zaginionego Dziedzictwa.

Poszukiwanie skarbów wiąże się z rozwiązywaniem zagadek, które wieki temu stworzyli ci, którzy chcieli te cuda ukryć przed światem. Produkcja oferuje wiele takich łamigłówek, z których jeden typ powtarza się zbyt często. Uncharted to nie seria gier logicznych, więc poziom trudności tych zagwozdek nie sprawi, że poczujecie się jak przy łamaniu szyfru Enigmy. Aczkolwiek niektóre zagadki są dosyć wysublimowane, jeśli chodzi o sposób wykonania.

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli nowe szaty króla


Chloe, tu jest jakby luksusowo

Jak już wspomniałam, Zaginione Dziedzictwo nie różni się od Kresu Złodzieja pod względem mechaniki rozgrywki, ale w jednej kwestii przewyższa poprzednika. Tą kwestią jest grafika. Uncharted 4 to nadal jedna z najpiękniejszych gier na PlayStation 4, jednak w najnowszej opowieści twórcy wycisnęli z możliwości konsoli jeszcze więcej. Krajobrazy zapierają dech, a wnętrza prezentują wspaniałe kulturowe dziedzictwo Indii.

To, co uderzy fanów serii, to mnóstwo nawiązań do drugiej części Uncharted, którą większość graczy nadal uznaje za najlepszą. Przede wszystkim są to określone sekwencje gry, ale również rozmowy Chloe i Nadine. Takie drobne smaczki wywołują uśmiech na twarzy i przywołują wspomnienia. Zaginione Dziedzictwo to kwintesencja mocnych stron drugiej i czwartej części serii. Fani z pewnością będą się świetnie bawić, w końcu to stare, dobre, klasyczne Uncharted. Zmienił się jedynie główny bohater.

W Internecie spotkałam się z opiniami, iż fabuła Zaginionego Dziedzictwa wiele straci ze względu na wprowadzenie Nadine Ross jako wspólniczki Chloe. Według niektórych jest to najnudniejsza i najmniej ciekawa postać w całym uniwersum. Absolutnie się z tym nie zgadzam, a produkcja z pewnością sprawi, że sceptycy zmienią zdanie. Dziewczyny wiele uczą się od siebie nawzajem i nie mogę się doczekać, aż ponownie wspólnie wyruszą na poszukiwanie skarbów.

Recenzja: Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli nowe szaty króla


Zaginione Dziedzictwo z pewnością nie odcina się od korzeni serii. Zmiana głównego bohatera w żadnym stopniu nie ujęła produkcji humoru czy nieprzewidywalności, które wprowadzał Drake. Chyba nie ma postaci, która w lepszy sposób zastąpiłaby Nathana. Produkcja posiada charakterystyczne elementy serii Uncharted, jednak sama nie wprowadza wielu zmian, co jest jedynym minusem tytułu. Fabuła wciąga, z wypiekami na twarzy obserwuje się rozwój wypadków, głównie dzięki relacji Chloe i Nadine. Wspinaczki, strzelanie, ucieczki, wybuchy, poszukiwanie dodatkowych skarbów nadal sprawiają mnóstwo frajdy. Grafika stoi na wysokim poziomie, a ścieżka dźwiękowa przyprawia o gęsią skórkę. Jej kompozytorem jest (ponownie) genialny Henry Jackman. Jeżeli szukacie tytułu z dobrą fabułą, świetnymi bohaterami i przyjemną rozgrywką, Zaginione Dziedzictwo jest dla Was.

8.8 Niesamowita

PLUSY:
+ Chloe jako główna bohaterka
+ Duet Chloe i Nadine
+ Dialogi
+ Fabuła
+ Muzyka
+ Grafika
+ To nadal stare, dobre Uncharted...

MINUSY:
- ...i nic ponad to
- Krótka (chociaż przejście zajęło mi więcej niż większości)
- Powtarzalność łamigłówek

  • Grafika 9
  • Audio 9
  • Grywalność 9
  • Cena/Jakość 8
  • Ogólne wrażenia 9
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 0.6
Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.