We Are The Dwarves to RPG w rzucie izometrycznym, w którym jak nazwa wskazuje, kierujemy poczynaniami krasnoludów. Jak szybko przyjdzie graczowi zauważyć, są to (nie)zwykłe krasnoludy, bowiem oprócz górnictwa zajmują się… podróżami w kosmosie. Produkcja od Whale Rock Games do najłatwiejszych nie należy, dlatego jej ukończenie da Wam naprawdę sporo satysfakcji.

Podczas przygody kontrolujemy zmagania trzech krasnoludów o specyficznych i dobitnie brzmiących imionach – Forcer, Smashfist i Shadow. Jak można się domyśleć te dźwięczne nazwy nie zostały nadane przypadkowo, gdyż sygnalizują specjalizację i charakterystyczne umiejętności każdego z bohaterów. Forcer posiada coś w rodzaju kuszy, Smashfist jak łupnie, to odłupnie, a Shadow korzysta z łuku (Gimli doesn’t approve ;-)).


We are the Dwarves, hopsa sa, hopsa sa

Na samym początku sterujemy każdym z krasnoludów osobno. Uważam to za bardzo dobry pomysł twórców, gdyż znacząco ułatwia to przyswojenie mechaniki gry. A uwierzcie, w pierwszych etapach rozgrywki może ona przytłoczyć. Normalnym jest fakt, iż na wstępie raczeni jesteśmy samouczkami, jednak w We Are The Dwarves ilość nowych informacji wydawała mi się lekko przytłaczająca. Z czasem oczywiście wszystko się rozjaśniło i zaliczanie kolejnych etapów następowało znacznie szybciej.

Każdą z umiejętności krasnoludów można ulepszać, tak samo jak pancerz. Odbywa się to przez wykorzystanie specjalnych kamieni rozsianych po całym świecie, który przyjdzie nam zwiedzić. Większość z nich pilnują potwory, zdobycie ich wymaga nie lada wysiłku, ale z pewnością zostanie on wynagrodzony z nawiązką.

we are the dwarves


Trzech krasnoludków i… gwiazda

W przedstawionym w grze świecie krasnoludy są kolejną rasą bliską wymarciu. Dzieje się tak z powodu tajemniczego wygasania gwiazd. Podczas rozgrywki sterujemy trzema przedstawicielami tego gatunku, których zadaniem jest znalezienie nowej gwiazdy dla swoich pobratymców. Jak to zwykle w grach bywa, ekspedycja nie poszła zgodnie z planem i w tym momencie z pomocą przychodzi gracz ze swoją klawiaturą i myszką.

Na wstępie zaznaczyłam, iż gra nie należy do najłatwiejszych. Owszem, twórcy nie prowadzą nas za rączkę, pomimo tego, że raczeni jesteśmy samouczkiem, do którego cały czas mamy dostęp w dzienniku. Produkcja wymaga strategicznego myślenia, rozplanowania ataku przeciwników. Ułatwia nam to w pewnym stopniu aktywna pauza przywodząca na myśl chociażby gry z serii Dragon Age.

we are the dwarves

Pamiętajcie, by często zaglądać do dziennika, gdyż bez niego naprawdę ciężko będzie Wam przejść We Are The Dwarves. W każdej zakładce znajdziecie przydatne informacje, bez których wielu z Was może utknąć. Oglądając zmagania graczy na youtube, sami możecie sprawdzić, że nie przesadzam z poziomem trudności rozgrywki. Ostatnimi czasy jesteśmy przyzwyczajeni do produkcji, których twórcy idą na kompromisy i ułatwienia, byle przeciętny Kowalski mógł zakupić taki produkt i zagrać w dany tytuł. Taka polityka ma swoje wady i zalety, ale to dyskusja na inną porę.

We Are The Dwarves oferuje trudną, ale dającą sporo satysfakcji rozgrywkę. Twórcy ze studia Whale Rock Games pokazują, iż w kwestii izometrycznych RPG-ów jeszcze nie wszystko zostało powiedziane. Tytuł ten to na swój sposób świeża powiew w tego rodzaju produkcjach. Jeżeli lubicie wyzwania, nie boicie się nowych doświadczeń, to wyruszajcie z krasnoludami na poszukiwania nowej gwiazdy. Kto wie, może ocalicie rasę brodaczy.

7.2 Bardzo dobra
  • Grafika 7
  • Audio 6
  • Grywalność 8
  • Cena/jakoś 8
  • Ogólne wrażenia 7
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 10
Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.