Pełna wersja Serial Cleaner jest przykładem na to, jak dobrze wykorzystać wczesny dostęp do gry. Niektóre produkcje bardzo późno wychodzą z early access, a znamy przypadki, w których w ogóle to nie następuje. iFun4all jednak odrobiło pracę domową, dzięki czemu mamy do czynienia z jeszcze lepszym tytułem niż pół roku temu. Tak powinno się robić gry.

Fakt, że Serial Cleaner jest polskim produktem, to dodatkowy powód do dumy. Produkcja świata nie podbije, ale czy zawsze musi o to chodzić? Ważne, że Polacy umacniają swoją pozycję w branży gier wideo. Jest to już czwarty tytuł w tym roku wychodzący z naszego podwórka, w który dane mi było zagrać. Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia.

Jak Serial Cleaner wypadł w wersji wczesnego dostępu?


Serial Cleaner – wczesny dostęp a pełna wersja gry

Zmianom nie uległa mechanika tytułu. Na każdym poziomie musimy wykonać co najwyżej trzy czynności – pozbyć się ciał, krwi i narzędzi zbrodni. Należy tego dokonać nie dając się przy tym złapać policjantom, którzy patrolują miejsce masakry. Aby urozmaicić zabawę, twórcy dodali znajdźki w postaci szpul filmowych i strojów.

Pierwsza z nich pozwala na rozegranie misji na poziomach inspirowanych filmami z lat siedemdziesiątych. Szpule nie są oznaczone na mapie i nie wiadomo, podczas których misji ich szukać. Przez to trzeba rozgrywać etapy ponownie, co nie jest dobrym rozwiązaniem, lecz żmudnym i powolnym procesem. Najlepszym lekarstwem byłoby oznaczenie przy poziomach obecności szpul, tak jak ma to miejsce chociażby w serii Uncharted. Drugi rodzaj znajdziek to stroje, które może przywdziać główny bohater. One również inspirowane są filmami, a do moich ulubionych należy ten z filmu „Taksówkarz” w reżyserii Martina Scorsese.

Serial Cleaner – wczesny dostęp, a pełna wersja

You talking to me?

Największą nowością wprowadzoną w pełnej wersji Serial Cleaner jest tryb fabularny. Wczesny dostęp oferował jedynie luźną rozgrywkę na kilkunastu poziomach. Teraz główny bohater, Bobby, przyjmuje zlecenia od mafii w domowym zaciszu. Schemat przypomina ten z Hotline Miami – misje przekazywane są przez rozmowy telefoniczne w mieszkaniu. Trzeba przyznać, że otoczka fabularna dodała motywacji do sprzątania, której poprzednio trochę brakowało.


Biegnij, Bobby, biegnij!

Największym zarzutem wobec Serial Cleanera jest pisana przez duże I inteligencja policjantów. Każdy ze nich ma określone trasy na mapie i zakres widzenia. Trasy na chwilę mogą się zmienić, gdy strażnik zauważy zniknięcie ciała lub narzędzia zbrodni. Poza tym mogą one ulegać lekkim modyfikacjom, gdy gracz odwróci uwagę przeciwników, na przykład dźwiękiem. Gdy jednak Bobby już zostanie zauważony, może się schować w specjalnie oznaczonych do tego miejscach.

Najgorsze jest to, że jeśli zrobi to na oczach policjantów, wówczas dzieje się… absolutnie nic. Nie nastąpi przeszukanie szafy czy gąszcza trawy. Strażnik po prostu postoi chwilę przy schronieniu i wróci na swoją trasę patrolu. Ucieczka przed wrogami byłaby bardziej ekscytująca, ale obecnie nie do końca jest możliwa. Pomimo zjadanych pączków, policjanci nadal są w stanie dogonić Bobby’ego.


Czerwone lata siedemdziesiąte

Profesja głównego bohatera jest oryginalna i jak dotąd w grach niespotykana. W dzisiejszych czasach coraz ciężej stworzyć produkcję, która wyróżnia się na tle pozostałych. iFun4all pokazało, że jednak jest to możliwe. Pomysł na mechanikę również odbiega od tego, co znamy. Pomimo faktu, iż Serial Cleaner przypomina takie tytuły, jak wspomniane wcześniej Hotline Miami, Paper’s Please czy Party Hard, to nadal oferuje coś odświeżającego.

Serial Cleaner – wczesny dostęp, a pełna wersja

Dzień z życia czyściciela

Na uznanie zasługuje również oprawa audiowizualna. Styl graficzny jest unikatowy i nadaje wyrazu poziomom. Sprzątanie czerwieni z podłogi nigdy nie dawało takiej satysfakcji. Ponadto muzyka oferuje klimat lat siedemdziesiątych, dzięki czemu jeszcze przyjemniej jest wcielić się w rolę czyściciela.

Produkcja nie stanie się światowym hitem, nie o to tu chodzi. Z pewnością jest warta sprawdzenia dla tych, którzy lubią klimat lat 70., kochają wyzwania lub po prostu chcą zapomnieć o ciężkim dniu. W sezonie ogórkowym, jakim są wakacje, iFun4all przychodzi z pomocą i proponuje zabawę w czyściciela.

 

7.6 Warto

Plusy:
+ klimatyczna muzyka
+ oryginalna grafika
+ dodatkowe poziomy

Minusy:
- inteligencja przeciwników
- brak oznaczenia znajdziek

  • Grafika 8
  • Audio 8
  • Grywalność 8
  • Cena/Jakość 7
  • Ogólne wrażenia 7
  • Ocena użytkowników (2 głosów) 7.7
Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.

  • Joanna Piórkowska

    Być może źle się wyraziłam w kwestii tych znajdziek – nie chodzi mi o to, żeby je oznaczyć wielką, czerwoną strzałką na poziomie. Nie ma to najmniejszego sensu, zgadzam się. Ale w menu przy każdym etapie powinna widnieć informacja, czy strój / szpula filmowa została już przez nas zebrana, czy nie. Dzięki za komentarz. 🙂

  • Łukasz J

    Przeszedłem grę na ps4. Jeśli chodzi o znajdzki to jest ich 20 ( po 1 na każdym poziomie ). Brak oznaczenia znajdziek jako minus trochę mnie rozśmiesza bo to w końcu znajdzki. Może faktycznie powinna być informacja dla mniej domyślnych osób 🙂 Jeśli chodzi o mechanikę/inteligencje to myśle ze jest to specjalnie tak zrobione bo inaczej gra by się kończyła po zauważeniu gdyż policjanci są szybsi od Boba. Z tego co pamietam jest coś takiego w wyzwaniach dodatkowych. Ale ogólnie recenzja całkiem spoko. Pozdrawiam