Dużo mówi się o rozbudowywaniu komputerów, o customizowanych laptopach, o chłodzeniu wodnym do swojego riga. Jednak zbyt często w tematach sprzętowych unika się pewnej sprawy – własnego zdrowia i wygody. Co dla gracza i pracownika biurowego jest najważniejsze? Komfortowe, ergonomiczne fotele komputerowe.

Wbrew pozorom nie wystarczy przejść się do sklepu i wziąć pierwszy lepszy model z brzegu. Trzeba dokładnie przeczytać jego dane techniczne, bo i mnie zdarzyło się kupić niedopasowany, co było okropnie frustrujące (ale udało mi się go zwrócić). I chociaż na oko większość foteli dla graczy jest identyczna, przy bliższym przyjrzeniu różni się od siebie wieloma (często drobnymi, ale ważnymi) elementami.

Dziękujemy fotelebiurowe24.pl za udostępnienie fotela do testów!

Test: fotel DXRacer Areo


Fotel DXRacer Areo: „komu on potrzebny?”

Kolejne targi za nami, najpierw PGA, potem WGW. Jeżeli mieliście okazję odwiedzić przynajmniej jedne z nich, to prawdopodobnie rzuciły Wam się w oczy właśnie te wypasione fotele. Może nawet udało Wam się na nich usiąść. I co? Mieliście ochotę wrócić do domu i wywalić stare krzesło przez okno, prawda?

To akurat prawda – sadowiąc szanowne cztery litery w DXRacer Areo, czuć tę wygodę. Ale nie płaci się tylko za samo siedzisko. Fotel ma wiele usprawnień i ulepszeń, których próżno szukać w marketowych, budżetowych odpowiednikach. I nie dajcie się zwieść reklamom, że „ultra-mega-hiper wygodne krzesło biurowe” będzie tak samo dobre. Nie będzie.

To nie jest tylko kwestia ceny, ponieważ fotele dla graczy zostały właśnie dla nich zaprojektowane i wyprofilowane. A że często poszczególne modele różnią się od siebie pod tym względem, dlatego też najlepiej najpierw zmacać taki fotelik, albo chociaż obejrzeć jakiś test na YouTubie, czy choćby przeczytać tę recenzję. Na pierwszy rzut oka, DXRacer Areo jest prawie identyczny, co recenzowany wcześniej AKRacing BM-1281, ale szybko okazuje się, że rozbieżności są. I to spore, chociaż obydwa fotele prezentują bardzo wysoką klasę.

Test: fotel DXRacer Areo


Fotel DXRacer Areo: pierwsze wrażenia

Paczka ważyła ładnych 30 kilogramów. Ale nie mam co narzekać, bo to, co zobaczyłem po otwarciu, było warte targania jej po schodach. Przede wszystkim, elementy były bardzo dobrze ułożone. Chyba wszyscy, którzy kiedykolwiek robili zakupy w Internecie, spotkali się kiedyś z sytuacją, że zawartość pudła była potłuczona czy pognieciona, ogólnie: uszkodzona. Nie tym razem. Poszczególne fragmenty zostały w boxie tak umieszczone, by żaden z nich nie latał luzem, a te mniejsze zostały wpakowane do osobnego kartonika, który był przymocowany klejem do wewnętrznej ściany paczki.

I ponownie uderzył mnie ten zapach świeżości – wiecie, o czym mówię. O tym specyficznym „aromacie”, dla którego fani słowa pisanego często kupują nowe książki. W każdym razie, zaraz po rozpakowaniu zająłem się montażem. Właściwie wszystko, czego potrzeba do złożenia fotela DXRacer Areo, znajduje się w pudle, jednak nie chciało mi się kręcić dołączonym kluczem ręcznie, więc wziąłem wkrętarkę. Całość zajęła mi nie więcej, niż 30 minut (i to jeszcze z przerwą na drinka).

Złożony, fotel DXRacer Areo wygląda niesamowicie. Już nie mówię nawet o kolorystyce, ale o całokształcie. Widać, że jest masywny, chociaż może to być wrażenie spowodowane wysokim oparciem. Waży też ładnych parę kilogramów, około 28, żeby być precyzyjnym. Mimo to, nie szpeci pokoju i, co najśmieszniejsze, wcale nie zabiera więcej miejsca, niż inne, „normalne” fotele. Jest odwrotnie. Akurat pokój jest podobny kolorystycznie, więc tym lepiej wblendował się w tło i być może dlatego też tak bardzo mi się spodobał. Ale ozdobienie pomieszczenia, w jakim się znajduje, to tylko dodatek. Najważniejsze zagadnienia recenzji dopiero przed nami.


Fotel DXRacer Areo: jakość wykonania

Podobnie, jak w przypadku większości siedzisk dla graczy, zastosowano obszycie z eko-skóry. Nie jestem jej wielkim fanem, bo według mnie ma dość niską wytrzymałość na rozcięcia i parę mniejszych wad, ale ogólnie jest to chyba najlepszy wybór dla sprzętu tego przeznaczenia. Łatwo się czyści, jest elegancki. Oczywiście fotel DXRacer Areo posiada również elementy wykonane z innych materiałów, jak choćby mocne oploty z syntetycznej tkaniny, umieszczone w newralgicznych miejscach.

Konstrukcja jest wykonana na metalowym stelażu, za to wierzch pokryty został głównie wspomnianą eko-skórą oraz plastikiem i przyjemnym, lekko plastycznym obszyciem (na podłokietnikach). Wszystko zostało zaprojektowane tak, by fotel DXRacer Areo był wytrzymały i porządnie wykonany, a jednocześnie żeby właściciel zyskiwał też wygodny i ładnie prezentujący się elementy wyposażenia swojej „jaskini gracza”.

Pod siedziskiem i oparciem, a także wewnątrz dodatkowych poduszek, umieszczona jest miękka, elastyczna pianka, która odkształca się pod ciężarem ciała, nie pozwalając jednocześnie zapaść się w fotel – to jego ogromna zaleta. Do gustu przypadły mi także uniwersalne kółka, które zarówno nie rysują parkietu, jak i nie niszczą dywanów, a także małe, plastikowe osłonki na ramiona podstawy, które chronią je przed zarysowaniem od butów lub innego obuwia.

Dużo do dodania nie ma – fotel DXRacer Areo w pod względem użytych materiałów dostaje maksymalną ilość punktów.


Fotel DXRacer Areo: jak z wygodą?

W dużej mierze powiedziałem o niej już w poprzednich akapitach. Powtórzę więc jedynie, że zastosowane materiały idealnie pasują do charakteru fotela. Został on zaprojektowany w sposób przemyślany, zapewniając użytkownikowi komfort pracy przy biurku nawet na długie godziny. Może to zabrzmi dziwnie, ale w porównaniu do wielogodzinnej nasiadówki przed monitorem na zwykłym krześle, ten mebelek sprawia, że jestem mniej zmęczony: nie wiercę się ciągle, mogę się porządnie odchylić i odpocząć.

Średnio miękkie siedzisko jest bardzo dobrze wyprofilowane, a jego boczne elementy nie wymuszają trzymania nóg w jednej pozycji. Oparcie jest natomiast tak wysokie, że i bez poduszek można na luzie oprzeć głowę w sposób, który znacznie odciąży szyjny odcinek kręgosłupa (który razem z krzyżowym należy do najmocniej narażonych na uszkodzenia i deformację w przypadku codziennego, długotrwałego siedzenia).

Możliwość odchylenia się niemal do poziomu, w połączeniu z idealnym zbalansowaniem siedziska (stąd tak duża waga!) sprawia dodatkowo, że fotel DXRacer Areo sprawdza się nie tylko do siedzenia, ale i do praktycznie leżenia (czyt. „wygodnego oglądania filmów”, czy „rozwalenia się przed telewizorem na seansik z konsolą, jeżeli kanapę zajęli już na przykład znajomi”).

Podoba Ci się ten fotel? Tutaj znajdziesz ten i inne ergonomiczne fotele komputerowe!


Fotel DXRacer Areo: dodatki

Ważną rzeczą są właśnie wspomniane wcześniej poduszki, które można wedle woli zdjąć lub założyć – nie wymaga to demontowania całego fotela. Większa, lędźwiowa, regulowana jest przy pomocy pasów (góra-dół), natomiast mniejsza ma elastyczny pasek, który blokuje się specjalnym plastikowym elementem za zagłówkiem. Można go oczywiście używać i bez montażu, jako luźno leżącą poduszkę.

Mniejsza jest bardziej wygodna, niż w testowanym wcześniej AKRacing BM-1281, z prostego powodu – można umieścić ją o wiele niżej na fotelu dzięki plastikowemu motylkowi. Przez „okienka” w oparciu przeciąga się gumowy, obszyty dodatkowym materiałem pasek, a następnie zaczepia go o element, który przytrzymuje go w miejscu.

Również większa poduszka jest bardziej poręczna, chociaż opiera się na dokładnie tej samej zasadzie – paski przeciąga się pomiędzy siedziskiem a oparciem, a następnie reguluje góra-dół. Wydaje mi się jednak, że właśnie oparcie może być inne, niż w przypadku AKRacing BM-1281, ponieważ poducha nie ma denerwującej tendencji do uciekania pod tyłek. Owszem, zsuwa się nieco niżej, ale nie aż tak bardzo, że trzeba ją co chwilę poprawiać.


Fotel DXRacer Areo: dobry dla każdego?

Powiem tak – uniwersalne rzeczy nigdy nie są dobre, bo co jest dla każdego, tak naprawdę nie jest dla nikogo. Fotel DXRacer Areo jest genialny pod wieloma względami, ale jeżeli ktoś go nie potrzebuje, czy nie lubi tego rodzaju wyglądu mebli, nadal będzie uważał go za zbędny zakup.

Sprawa jest niezwykle prosta – jesteś graczem? Czujesz zmęczenie mięśni po długiej posiadówce przy kompie? Siedzisz krzywo, bo twoje krzesło jest niewygodne? To możesz na poważnie rozważyć zakup fotela DXRacer Areo. Fakt, wydatek pewien jest, ale pomyśl inaczej: będziesz mógł porządnie się oprzeć, dzięki czemu mięśnie nie będą wciąż spięte. Szczególnie odcinek szyjny kręgosłupa będzie Ci wdzięczny, bo ten najczęściej ulega zwyrodnieniom przez niewłaściwe siedzenie. A to przełoży się na ogólne samopoczucie i na pewno pomoże uniknąć sporych problemów ze zdrowiem.

Jakość wykonania, zapewnione dodatki (oczekujcie na test uchwytu na laptopa/tableta!), możliwość położenia się na nim praktycznie na płasko bez ryzyka zaliczenia wywrotki, wygodne siedzisko, regulowane, miękkie podłokietniki. To wszystko sprawia, że fotel DXRacer Areo wart jest wydanych na niego pieniędzy.

Ten konkretny model oraz inne ergonomiczne fotele komputerowe znajdziesz na stronie fotelekomputerowe24.pl!

 

Podziel się.

O autorze

Parafrazując klasyka, „urodziłem się, aby żyć”, co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść – niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych.
Ulubiony cytat? „Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie” (~Abraham Lincoln). Znajdziecie go również na Gamezilli, gdzie od czasu do czasu spamuje suchymi tekstami.