Through the Woods rozpalało we mnie wielkie nadzieje. Las, tajemnicze zniknięcie, noc, strach… Po obejrzeniu pierwszego trailera i przejścia wersji demo odliczałem dni do premiery gry. Teraz, gdy rozgrywkę mam już za sobą, pora odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto było czekać?

Through the Woods rozpoczynamy jako Espen, norweski chłopczyk o aryjskiej urodzie. Jego matka, trzydziestoletnia Karen, jest wiecznie zmęczona i wykorzystuje każdą wolną chwilę, by spać. Daje nam to możliwość eksploracji okolicy i podziwiania norweskich krajobrazów, dopóki rodzicielka nie ocknie się i zawoła nas na obiad.


Nie oceniaj książki po okładce

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dopracowana i w miarę ładna przyroda. Tuż po zaznajomieniu się z widokiem uderza w nas pozornie otwarty świat, który zamknięty jest ścieżkami, drzewami i skałami nie do przeskoczenia, przez co trąci liniowością.

W dodatku nie da się skakać i walczyć, co znacząco wpływa na mechanikę rozgrywki – skupiamy się na eksploracji, a do dyspozycji mamy tylko latarkę. Tego można się było spodziewać, ale na razie klimat demówki bije pełną wersję na głowę. Po chwili akcja zagęszcza się i Espen zostaje porwany przez tajemniczego Starego Eryka, a nam, jako matce, nie pozostaje nic innego jak wziąć się w garść, rzucić wszystko i biec za synem. W tym momencie Through The Woods dopiero się zaczyna.

Through the woods

Tę czapeczkę będziemy widzieć niemal cały czas. No, chyba że w nocy zgasimy latarkę


Nie wszystko złoto…

W pogoni za porywaczem trafiamy na obcą, tajemniczą wyspę, zupełnie nie z tego świata – księżyc jest poszarpany, w ciemnościach czają się nieznane istoty, większość napotkanych domostw jest albo pusta, albo pełna trupów… Mamy nadzieję, że Espen żyje – przecież żyć musi! Zostawia nam swoje ukochane odblaski, dzięki czemu niemal zawsze wiadomo, w którą stronę należy iść, by go odnaleźć. Postaram się nie zagłębiać zbytnio w fabułę, by nie spoilerować; skupię się na klimacie. Już od pierwszego włączenia dzieła Antagonist nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że coś jest nie tak. I nie było to spowodowane atmosferą gry, lecz jakimś fizycznym brakiem całości, czymś w rodzaju przeoczenia, niedopracowania. Uczucie to nie znikało przez całą opowieść, a po jej zakończeniu, niestety, pozostało.

through-the-woods-003

Widać wyraźnie, że głód doskwiera kosmitom


Gdzie jest Nem… Espen?

Szukając syna odwiedzamy kilka norweskich chat, kojarzących się mimowolnie ze Skyrimem (który, nawiasem mówiąc, doczekał się remasterki przed chwilą), a przy okazji znajdujemy w nich wiele informacji o wyspie, na której przyszło nam przebywać. Wszystkie notatki przepełnione są mitologiczną niejasnością i muszę przyznać, że sporo w nich było chaosu. Fanów przeszukiwania każdego pomieszczenia i zaglądania pod każdy kamień na pewno ucieszy fakt, że jest co zbierać. Odnalezione przedmioty nie są w żaden sposób punktowane, więc szukanie nie sprawia takiej frajdy, jaką sprawiać powinno.

Espena nadal nie ma, z pergaminów dowiadujemy się, że Stary Eryk poświęca dzieci w ofierze, a mnie powoli zaczyna irytować wieczne, przepełnione obojętnością gadanie matki o tym, jaki to jej syn jest ważny, i jak ona go kocha, i jaka to jest silna. Jeśli przyjdzie Wam grać w Through the Woods, polecam norweski dubbing z angielskimi napisami – bo choć w niektórych przypadkach można tę beznamiętność usprawiedliwić, to angielskojęzyczne kwestie bohaterów brzmią jak czytane z kartki i psują atmosferę.

Through the woods

Czasem lepiej jest jednak nie wiedzieć, co czai się w ciemnościach


Nie boję się, gdy ciemno jest!

Nastawiałem się na horror, a tymczasem nie było się czego bać. I choć, podobnie jak Ola, nie jestem fanem jumpscare’ów (poczytajcie o demo Outlast 2), to martwe domostwa z martwymi mieszkańcami aż się prosiły o nagłe zatrzaśnięcie okiennic, drzwi, dziwne skrzypienia czy ostatnie, niespodziewane oddechy konających… Nic takiego się jednak nie stało, mimo że muzyka sugerowała co innego. I tu wielki ukłon dla Daniela Wakefielda, kompozytora w Antagonist, za soundtrack – klimatyczny, dopasowany do ciemnego lasu na tajemniczej wyspie. W grę warto zagrać choćby dla samej ścieżki dźwiękowej.

Pełna wersja gry nie utrzymuje do końca klimatu, jaki panuje w wersji demo  – to niestety zostało już usunięte ze strony Antagonist i można się nim delektować jedynie na YouTube.

through-the-woods-005

Ładnie? Ładnie. Słońce w Through the Woods to rzadkość


10,000 $ za godzinę gry w Through the Woods – i płacili gracze!

Choć Through the Woods zostało ufundowane na Kickstarterze za 40 tysięcy dolarów, a rozgrywka trwa niecałe 4 godziny, to gra zostanie w pamięci na dłużej. Nie jest to może zasługa lotnych dialogów i licznych zawałów serca, ale atmosfera tajemniczości połączona z odpowiednią muzyką robi swoje. Podoba mi się też idea odtwarzania przeszłości w teraźniejszości – często w trakcie gry włączał się nagrany na dyktafonie głos Karen, opowiadającej swoje odczucia z chwil, które właśnie przeżywaliśmy.

Oparta na norweskiej mitologii produkcja Antagonist to mieszanka, w której za dużo jest składników. Nadal nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ktoś miał dużo dobrych pomysłów, ale zamiast wybrać trzy-cztery, to wziął wszystkie i wrzucił je do jednego wora. Dlatego też każdy znajdzie w Through the Woods coś dla siebie, co jest zarówno plusem, jak i minusem.

Through the woods

Chwila, chwila, chwila… Góra na mnie patrzy?


Bunkrów nie ma, ale…

Mimo wielu niedociągnięć, o których pisałem powyżej, Through the Woods ma klimat. Przyjdzie nam się zmierzyć z dziwnym lasem i jego mieszkańcami, a także z własnym strachem i tęsknotą. Światło latarki będzie nam rozjaśniać drogę, ale też sprawiać, że las nas zobaczy. Trzeba będzie oglądać cierpienie innych osób, którym też porwano dzieci. Trzeba będzie odnaleźć syna. Zmierzyć się z przeszłością i przyszłością. Czy Karen da sobie z tym radę? Czy Wy dacie sobie z tym radę?

8.0 Całkiem niezła
  • Grafika 8
  • Audio 10
  • Grywalność 8
  • Jakość 7
  • Ogólne wrażenia 7
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 8
Podziel się.

O autorze

Uwielbiam górskie wędrówki i leśne spacery. W chwilach tak wolnych, jak i bardzo szybkich czytam książki i zatapiam się w niezmierzone światy gier komputerowych. Jestem ciekawy świata i staram się go tak poznawać, jak i tworzyć.