Zbliżają się Święta, zbieramy więc w redakcji pomysły na podarunki dla najbliższych. Każdy chyba kojarzy i lubi miesięczne boxy gadżetów z gier, anime i ogólnie szeroko pojętej popkultury. Niedawno wpadliśmy na japońską firmę TokyoTreat, która zamiast figurek, ubrań, kubków i breloczków wysyła… słodycze. Masę słodyczy.

Otrzymaliśmy takie pudełko do degustacji i chcemy podzielić się z Wami naszymi wrażeniami.

Zacznijmy zatem od kwestii technicznych, które pewnie interesują Was równie mocno, co sama zawartość pudełka; paczka jest śliczna, solidnie zabezpieczona i, co najważniejsze, prosto z Japonii przyleciała do nas w mniej niż tydzień od złożenia zamówienia.

Słodycze wprost wysypują się z pudełka

Pierwszym, co rzuca się w oczy po otworzeniu pomarańczowego kartonu, jest ilość słodyczy. Taki Premium Box kosztuje sporo, bo ponad trzydzieści dolarów, jednak bez wątpienia jest wart swojej ceny. Dostępny jest również mniejszy, klasyczny zestaw w cenie ponad dwudziestu dolarów.

Pomimo japońskich opakowań do pudełka dorzucona została całkiem obszerna broszura w języku angielskim, z której dowiedzieć się można nieco więcej o danych słodyczach. Nie ma więc możliwości, by ktoś zjadł coś nieodpowiedniego dla siebie – no, chyba że zrobi to z czystej ciekawości. Z książeczki dowiecie się, co zawiera dany produkt, i czy jest odpowiedni dla alergików.

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Od lewej: Umaibo Cheese, Morinaga Strawberry Ramune, Twisted Marshmallow, Cola Gummy; od dołu: Baked Sweet Potato Yokan, Yakisoba Sauce Snack

Paczka wypchana jest przekąskami dosłownie po same brzegi i tak naprawdę trudno zdecydować, od czego zacząć degustację. TokyoTreat myśli jednak o wszystkich i przygotowuje paczki w taki sposób, by każdy odnalazł smak dla siebie. Kolorowe opakowania wołały do nas z każdej strony i tylko zdrowy rozsądek powstrzymywał przed zjedzeniem zawartości za jednym zamachem. Inna sprawa, że rozbieżność smaków jest rzeczywiście tak olbrzymia, że mieszanie ich nie jest nawet wskazane. My postanowiliśmy rozłożyć sobie degustacje na kilka dni, a i tak nie byliśmy w stanie zjeść sami wszystkiego. Bez wahania więc polecamy część słodkości przeznaczyć na prezenty dla najbliższych.

Prócz tradycyjnych na pierwszy rzut oka czekolad, wafelków i chrupek w kartonie znajdywały się również przysmaki, które należy zrobić samemu. Je zostawiliśmy sobie na inne okazje lub, jak w przypadku DIY Pokemon Sun and Moon Soft Candy Kit, niektóre z nich przeszły w mniejsze dłonie naszych milusińskich. Z oczywistych przyczyn nie zasmakuje Wam jednak wszystko, w naszym przypadku skrajności smakowych było całkiem sporo, zatem bez większego problemu po spróbowaniu dane słodycze trafiały w odpowiednie usta.

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Od lewej: DIY Pokemon Sun and Moon Soft Candy Kit, Vending Machine Cola Gummies, Gudetama Rubber Magnet, Kirin Chocolate Mint Milk Tea

Zawartość paczki postanowiliśmy podzielić na kilka kategorii, by totalnie nie popsuć sobie smaku. W zasadzie w każdej z nich bywały zaskoczenia, a towarzysząca przy otwieraniu opakowań ekscytacja był równie silna, co przy rozpakowywaniu paczek pod choinką. Chociaż często wyraźnie daje się odczuć, jak bardzo słowo „słodycze” ma inne znaczenie u Japończyków, którzy wręcz uwielbiają eksperymentować i bawić się smakami, tak w wielu przypadkach nie sposób nie odnieść wrażenia, że pewne przysmaki są po prostu uniwersalne dla każdej nacji. Wiele ze słodyczy wygrywało swoją prostotą i właśnie one paradoksalnie przy tej całej karuzeli smaków stanowiły największe zaskoczenie. Przykładowo Giant Chocolate Snack był czystym powrotem do dzieciństwa, zamkniętym w banalnym przepisie chrupki kukurydzianej polanej mleczną czekoladą.

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Od lewej: Squid Crackers, Sapporo Multi-veggie Sticks, Calbee Osatsu Snack

Obecną edycję TokyoTreat bez wątpienia wygrywają jednak Pocky Double Fromage, które smakują tak samo wybornie, jak brzmi ich nazwa. Polane gęstą białą czekoladą o serowym posmaku ciemne paluszki zrobiły w naszym przypadku prawdziwą furorę i tylko żałujemy, że było ich w opakowaniu tak niewiele. Gdyby były one dostępne w rodzimych marketach, prawdopodobnie gościłyby systematycznie w naszym domu jako jeden z ulubionych przysmaków. W natłoku różnych chrupek bardzo korzystnie wypadły również Sapporo Multi-veggie Stick, czyli chipsy o kształcie frytek nafaszerowane siedmioma różnymi warzywami. Były wręcz przepyszne!

Każdy produkt był bardzo interesujący i specyficzny, świetnie bawiliśmy się podczas odgadywania poszczególnych składników. Przykładowo, słodkie Super Light Rice Crackers, podobne do naszych prażynek, miały w sobie nutę imbiru i sosu sojowego, a batonik Baked Sweet Potato Yokan pachniał jak budyń, wyglądał jak galaretka, a smakował jak… serek.

Przy otwieraniu każdego przysmaku ekscytacja wzrastała, nawet jeśli ostatecznie okazywało się, że dla jednej osoby dany produkt był niezjadliwy. W większości przekąski były bardzo lekkie, wystarczająco słodkie, ale i intensywne w smaku. Co ważne, nie wszystkie z nich były nieznajome i dziwne, niektóre kojarzyły się ze smakiem dzieciństwa, a inne przypominały popularne polskie słodycze. Były nawet smakołyki dla wegetarian!

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Pocky Double Fromage

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Od lewej: Choco Flakes Crisp Balls – Kinako, Giant Chocolate Snack, Yakisona Sauce Snack po raz drugi, Super Light Rice Crackers

To powiedziawszy, również starsze pokolenie, wychowane na tradycyjnej polskiej kuchni, stwierdziło, że słodycze z TokyoTreat są bardzo smaczne i ciekawe. Wymieniać można w nieskończoność, ale tak naprawdę liczy się fakt, że prawdopodobnie (bo zawsze dobrze zostawić sobie margines błędu) nie znajdzie się osoba, która nie będzie TokyoTreat zachwycona. Pokaźny kartonik stanowi nie tylko wybuchową mieszankę smaków, ale przede wszystkim poszerza naszą wiedzę o japońskiej kulturze. Jest to również doskonały prezent, który na pewno zaskoczy całą rodzinę. Warto też zaznaczyć, że w przeciwieństwie do niektórych boxów ten jest naprawdę wart swojej ceny. Słodycze wylewają się z kartonu i tylko po degustacji pozostaje smutek, że już się skończyły.

Jeżeli zainteresował Was nasz tekst i chcielibyście zakupić takie pudełko TokyoTreat, możecie zrobić to w tym miejscu.

Wybuchowa mieszanka smaków prosto z Japonii – Unboxing listopadowego TokyoTreat

Podziel się.

O autorze

Paweł Matyjewicz

Dumny tata, pasjonat życia i gier wszelakich. Miłośnik fantastyki. Nazywany geekiem, choć sam uważa, że do tego miana bardzo mu daleko. Wielbiciel przemyślanych światów, również tych papierowych.