Rozpoczynając przygodę z Vaporum nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań. Podczas pozyskania kodu do gry od moich przełożonych usłyszałem tylko: „taki dandżon krołler”. Pomyślałem wtedy – kto jeszcze robi taki rodzaj gier?

I wiecie co – całe szczęście, że takie studio się znalazło!


Para buch!

Vaporum to debiutancki tytuł od słowackiego studia Fatbot Games. Trzeba przyznać, że chłopaki wiedzę o dungeon crawlerach mają w małym palcu, bo w grze aż kipi od inspiracji takimi tytułami, jak seria Dungeon Master czy Legend of Grimrock. Sam gatunek lekko trąci myszką i nieczęsto spotyka się gry tego typu, prócz wszelkiej maści indyczków. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś zna się na swoim fachu, to i w umierającą rozgrywkę potrafi tchnąć drugie życie, a w tym przypadku parę.

Vaporum - recenzja. Dungeon crawlery wskrzeszone

„Para” to zresztą słowo klucz w całym tytule, ponieważ Vaporum reprezentuje bardzo miodny gatunek steampunk. Dlatego też wszelkiej maści miłośnicy walenia z różdżek, przywoływania mitycznych stworzeń czy ogólnie pojętej magii nie mają tutaj czego szukać. Tytuł od Fatbot Games to klasyczny przedstawiciel gatunku, gdzie główną rolę pełni technika. Tyczy się to zarówno samego otoczenia gry, jak i naszych przeciwników. Wszystko ma tutaj mniejsze lub większe wytłumaczenie w nauce. I ja to kupuję.


Koła w ruch!

Historia w grze Vaporum nie jest raczej dziełem wybitnym, ale ma kilka ciekawszych smaczków. Wcielamy się w Marcusa, który, w jakże wygodny sposób dla fabuły, cierpi na amnezję. Budzimy się na brzegu morza z pustką w głowie – nie pamiętamy, kim jesteśmy, ani jak się znaleźliśmy w danym miejscu. Jedyną podpowiedzią, która rozpala wątły kaganek wspomnień w naszej głowie, jest ogromna budowla, którą Marcus dostrzega tuż po przebudzeniu. Oczywiście jak każdy człowiek zrobiłby na jego miejscu, nasz bohater postanawia zwiedzić wspomniany przybytek, dzięki czemu możemy zacząć przygodę z grą.

Vaporum - recenzja. Dungeon crawlery wskrzeszone

Twórcy przygotowali nam około dwunastu poziomów, które najeżone są zagadkami, przeciwnikami, pułapkami, ekwipunkiem oraz informacjami na temat fabuły w postaci notatek i nagrań audio. To właśnie z tych ostatnich dowiadujemy się, o co chodzi w grze, jaką rolę odgrywa Marcus i czemu dzieje się to, co się dzieje. Jako fan szukania, gromadzenia, a przede wszystkim czytania wszelkiej maści książek i dokumentów w grze (Skyrim!) bez bicia przyznaję, że poznawanie wspomnianej historii jest bardzo przyjemne i daje sporo satysfakcji. Niestety ci, którym czytanie długich linijek tekstu nie leży, mogą mieć niewielkie problemy z ukończeniem gry – wiele notatek zawiera podpowiedzi, a czasami wręcz odpowiedzi na wiele kluczowych dla fabuły zagadek. Bez wertowania znalezionych dokumentów po prostu się tutaj nie obejdzie, na szczęście ich treść nie jest przesadnie długa – umysły ścisłe mogą spać (grać) spokojnie.

Skoro przy ścisłych umysłach jesteśmy, nie mogę nie unieść kciuka do góry przy temacie zagadek, jakie przygotowali dla nas twórcy Vaporum. Każdy poziom to osobna łamigłówka, której rozwiązanie pozwoli przejść na kolejne piętro wieży. Zazwyczaj są one bardzo złożone, więc kręcenie się po lokacji, częste odwiedzanie tych samych pomieszczeń czy uganianie się za konkretnym kluczem do drzwi będzie dla Was chlebem powszednim. Na szczęście wszystko da się tutaj zrobić bez konieczności większego dumania, gdyż zagadki są po prostu logiczne (jak to w świecie techniki). Nie musicie się więc obawiać, że staniecie z jakimś przedmiotem w ręku, z którym nie będziecie kompletnie wiedzieć, co robić. Gra umiejętnie, ale nie prostacko, nakierowuje na właściwe tory w celu rozwiązania łamigłówek.

Same zagadki również nie nalezą do takich, przy których człowiek spędzi nieprzespane noce. Zazwyczaj ograniczają się do przesunięcia skrzynek w celu odblokowania przejścia, pociągnięcia dźwigni w odpowiedniej kolejności czy skorzystania z platform w odpowiedni sposób. Poziom ten należy zaliczyć jak najbardziej na plus, gdyż w ten sposób każdy może podjąć wyzwanie, a gra nie staje się tytułem tylko dla wytrwałych wyjadaczy.

Prócz wytężenia mózgownicy na graczy czeka również dobry trening palców i spostrzegawczości. Vaporum wypełnione jest wszelkiej maści wyzwaniami zręcznościowymi, które doskonale uzupełniają się wzajemnie. Dlatego też, prócz tęgiego umysłu, warto mieć wyostrzony wzrok – w każdej lokacji można znaleźć pełno sekretów, których odkrycie daje po prostu sporo satysfakcji. I lepszego sprzętu!

Vaporum - recenzja. Dungeon crawlery wskrzeszone


We wroga puff!

W osobnym akapicie warto wspomnieć o ostatnim aspekcie gry, który uzupełnia jakże ten piękny mechanizm parowy – walce. Zanim jednak do niej przejdziemy, należy zatrzymać się na samym bohaterze, a dokładnie na drzewku rozwoju. Marcusa możemy rozwijać w kilku umiejętnościach, które wzbogacają nasze statystyki. Wszystko dzięki zaimplementowaniu prostego systemu levelowania naszego protagonisty. Podczas walki Marcus zdobywa punkty doświadczenia za pokonanych przeciwników, które to punkty możemy przekazać na rozwój konkretnej umiejętności.

Nasz bohater, prócz standardowych pasków z życiem oraz energią, jest opisany kilkoma cechami: umiejętnościami walki, technicznymi oraz wytrzymałością. Statystyki te rosną wraz z naszym poziomem oraz razem z przywdzianym ekwipunkiem, którego różnorodność jest naprawdę zacna. Do użycia mamy broń obuchową, broń tnącą, pistolety, karabiny, shotguny oraz ekwipunek ochronny w postaci zbroi mechanicznych, rękawic, hełmów, butów i tarcz. Każdy ze wskazanych przedmiotów daje określone korzyści, na przykład młoty lepiej radzą sobie z przeciwnikami mechanicznymi, zaś miecze mają bonus do walki z żywymi oponentami.

Vaporum - recenzja. Dungeon crawlery wskrzeszone

Jak to na dungeon clawera przystało, nie mogło zabraknąć również zdolności specjalnych, z tematem których twórcy gry poradzili sobie naprawdę elegancko. Z racji, że o żadnej magii w Vaporum nie może być mowy, studio zaimplementowało tak zwane gadżety. Są to specjalne mechanizmy, które nasz bohater pozyskuje zazwyczaj z pokonanych przeciwników lub szabrując nieliczne skrzynki czy półki. Dzięki nim Marcus może pomóc sobie w walce, gdy ta przybierze niespodziewane okoliczności. Wtedy wystarczy jedno kliknięcie, a wokół naszego bohatera rozprzestrzeni się chmura trującego gazu lub przeciwników porazi silny ładunek elektryczny. Warto dodać, że dobór gadżetów jest bardzo różnorodny (doliczyć należy też ulepszenia), więc tylko od naszej taktyki zależy, czego będziemy używać w danej chwili.

Na koniec swoista truskawka (pozdrawiam Tomka Hajto) na torcie, czyli bestiariusz. Tutaj należą się spore pokłony twórcom, którzy mocno musieli się napocić, by spotykani przeciwnicy charakteryzowali się ciekawymi atakami, ale aby również nie trąciło to magią. Stąd też studio Fatbot Games zdecydowało się na najprostsze rozwiązanie – roboty i robale. Mechaniczni przeciwnicy, prócz standardowego łomotania naszego protagonisty tłokami, posiadają również specjalne mechanizmy, dzięki którym mogą rozpylić trujący gaz, porazić nas prądem czy poparzyć miotaczem ognia. Podobne zdolności prezentują insekty, które staną na naszej drodze. Nie zabrakło również zwykłych wojaków, którzy nie bawią się w konwenanse i tłuką do nas pięściami albo z pistoletów. W skrócie – jest z kim walczyć.


To dobry ruch!

Przejście Vaporum zajęło mi około dwunastu godzin, przy czym raz czy dwa razy musiałem wspomóc się poradnikiem (bardziej z lenistwa, niż z chęci rozwiązania zagadki). Uważam wspomniany czas jako spędzony bardzo pozytywnie. Gra może nie podbije świata i okolicznych uniwersów, ale da Wam solidną porcję dungeon crawlerowej rozrywki. Wskrzeszenie wegetującego gatunku było naprawdę dobrym pomysłem w ramach debiutu Fatbot Games. Myślę, że twórcy kupili sobie już początkową grupę fanów, która da im kopa do pracy nad nowymi produkcjami, w które chętnie sam zagram.

Vaporum - recenzja. Dungeon crawlery wskrzeszone

Zresztą już na samym początku gra spowodowała u mnie szeroki uśmiech na twarzy, dając mi możliwość wyłączenia mini-mapki i sugerując, że kartka i ołówek zawsze świetnie się sprawdzały. I powiem Wam szczerze, że twórcy mieli rację. Bo to po prostu dobry dungeon cralwer jest.

7.2 Dobra

PLUSY:
+ Dobry dungeon crawler
+ Poziom łamigłówek
+ Prosty rozwój postaci
+ Różnorodność ekwipunku

MINUSY:
- Krótka
- Niektóre łamigłówki sztucznie wydłużają czas gry
- Sztampowa historia

  • Grafika 7
  • Audio 6
  • Grywalność 7
  • Cena/Jakość 8
  • Ogólne wrażenia 8
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 8.5
Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.