Po lekturze Warkota muszę w końcu odwiedzić Wrocław. Nie tylko po to, by przejść się ulicami, które przemierzali bohaterowie książki Jarosława Rybskiego, ale przede wszystkim, by przekonać się, że świat wyłaniający się z kart powieści nie jest realny. Na razie nadal mam wrażenie, że Zło nie tylko nie śpi, ale cierpi na notoryczną bezsenność. I to właśnie we Wrocławiu!

Gdy zastanawiałem się nad recenzją książki wydawnictwa Sine Qua Non, cały czas miałem w głowie pytanie: „Jak zrecenzować, by nie spoilerować?”. Starałem się znaleźć złoty środek i od razu uprzedzę, że nie ma się czego bać. No, przynajmniej spoilerów.


Warkot to coś więcej niż dźwięk

Warkot jest debiutem literackim Jarosława Rybskiego, do tej pory znanego z tłumaczeń: członek Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury przełożył między innymi dzieła T.S. Eliota, Maria Puzo, Irvine’a Welsha czy Scotta Westerfelda. A że debiuty wyznaczają oczekiwany poziom kolejnych dzieł autora, byłem bardzo ciekaw, jak wysoko postawi sobie poprzeczkę wrocławski tłumacz.

Warkot. Wrocławski kryminał z dawnych lat.

Akcja powieści osadzona jest we Wrocławiu złotych lat pięćdziesiątych. Żacy z lubością pędzą zdobywać wiedzę na Uniwersytecie Wrocławskim, w czym pomaga im jedyna słuszna władza ludowa; kobiety powoli wsiadają na traktory, a mieszkańcy wciąż wymieniają rodowe srebra na jakąkolwiek strawę. Wrocław wstaje z kolan, a wywożenie powojennych gruzów trwa w najlepsze. Milicyjne patrole pilnują, by obywatele nie zachłysnęli się zbytnio nowo zdobytą wolnością. W mieście jednak kryje się coś, co spędza sen z powiek nie tylko sprawiedliwym…

Ulice przemierza czarna pobieda, lśniąca jak najczystszy klejnot w afrykańskich kopalniach. Co jakiś czas upiorna poświata rozświetla wrocławskie parki, a drzewa szeleszczą z radością.

Jan Warkot, student piątego roku, jest ideowym patriotą, chwalącym trud odbudowy Wrocławia. Odrzuca on jakikolwiek nadnaturalny porządek rzeczy, wierząc w jedyną słuszną religię – rozum – a swoje pasje łączy z pracą, stażując we wrocławskiej drukarni.

Nie spodziewa się nawet, jak bardzo zmieni się jego stateczne życie za sprawą tajemniczych wydarzeń, które sukcesywnie nawiedzają Wrocław. Warkot stanie przed rozwiązaniem zagadki, która nie ma nawet odrobiny socjalistycznej logiki. Z pomocą przyjdą mu jednak sami indywidualiści, którzy samym jestestwem przeczą ustalonemu porządkowi.


Dwóch smutnych wysiadło z pobiedy

Mimo iż nie miałem okazji poznać magii PRL-u na własnej skórze (choć niewiele brakowało), to dzięki sugestywnemu językowi Jarosława Rybskiego naprawdę poczułem inne czasy. Styl pisania wywiera wpływ nie tylko na wrocławskie lata pięćdziesiąte, ale również na ostatnie dni II wojny światowej, z których perspektywy autor Warkota również kilkukrotnie pisze. Muszę przyznać, że niekiedy przechodziły mnie dreszcze, gdy huk samolotów rozbrzmiewał w piwnicznych schronach, a na Wrocław spadały bomby.

Warkot. Wrocławski kryminał z dawnych lat.

Tak oto wojna stanęła w ich progu, za nic mając narodowość, rasę czy przynależność partyjną. Nie mogli nic zrobić, w żaden sposób, bo przecież nie wiadomo, jak się zachowa monstrum przy próbie podniesienia go z ziemi. Nikt się nawet gwałtownie nie poruszał, a głosy wydawali ciche i wyważone. Wpatrywali się z przerażeniem w bombę.


Kto mieczem wojuje…

Pięknie opisany Wrocław i jego socjalistyczne realia są tłem dla całkiem wartkiej akcji, w której fantastyka zręcznie wplata się w szarą, powojenną codzienność. Warkot i jego przyjaciele będą musieli zmierzyć się z całą masą średniowiecznych zabobonów, przy okazji szukając równie starych artefaktów. Obecność konkurencji przemieni „zwykłe” poszukiwanie skarbów w wyścig z czasem, a odwieczna walka Dobra ze Złem tym razem rozegra się we Wrocławiu.

Co jednak z tajemniczym mordercą-wampirem? Co z dziwnymi zjawiskami optycznymi, których nikt nie jest w stanie wyjaśnić, a za samo ich ujrzenie można trafić na Podwale? (Nikt z nas nie chciałby tam trafić, proszę mi wierzyć). Co z czarną limuzyną porywającą ludzi?

Jeśli chcecie rozwiązać zagadkę, zapraszam do lektury. Ale uwaga! Wciąga!

Warkot. Wrocławski kryminał z dawnych lat.

Za dostarczenie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu SQN.

Podziel się.

O autorze

Uwielbiam górskie wędrówki i leśne spacery. W chwilach tak wolnych, jak i bardzo szybkich czytam książki i zatapiam się w niezmierzone światy gier komputerowych. Jestem ciekawy świata i staram się go tak poznawać, jak i tworzyć.