Na dzień przed premierą długo wyczekiwanego Dzikiego Gonu warto zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie jak wyglądały początki cyfrowej przygody Geralta. W miarę zdobywania rozgłosu przez produkcje CD Projekt RED, pojawiły się kolejne odsłony gier – i to niekoniecznie z gatunku RPG. Sam fakt, że ktoś wpadł na pomysł, by Białego Wilka przenieść w inne, do tej pory nieznane mu środowisko, pokazuje jak ważną postacią w popkulturze stał się nasz zabójca potworów.

Zamiast bezczynnie czekać, przeczytaj inne nasze artykuły! Dowiesz się z nich wszystkiego, co może Ci się przydać w Królestwach Północnych!

Jednak jak doszło do tego, że dzisiaj możemy z niecierpliwością wyglądać ostatniej części historii Geralta? Uwierzcie, że była to długa i ciężka droga. W tym artykule mam zamiar Was przez nią przeprowadzić. W trybie ekspresowym, ma się rozumieć.

Zaczynamy!


Geralt kanciastoporty

Koncepcja przeniesienia białowłosego wiedźmina z kart sagi Sapkowskiego na ekrany komputerów sięga końcówki lat ’90, a konkretnie roku ’97. Wówczas studio Metropolis, którego współzałożycielem był Adrian Chmielarz (tak, to Ten od Zaginięcia Ethana Cartera), pracowało nad grą przygodową z elementami RPG,a miało nazywać się Witcher. Nawet teraz nie wszyscy wiedzą kim jest Andrzej Sapkowski, a co dopiero czym zajmują się wiedźmini. W roku 1997 miała premierę czwarta część sagi (Wieża Jaskółki), więc tym bardziej tylko nieliczni mieli jakiekolwiek pojęcie o tej fantastyce. Można pomyśleć, że produkcja od początku była skazana na niepowodzenie.

Uniwersum, czyli nie jedną grą Wiedźmin żyje

Przynajmniej kolor włosów się zgadza. Tylko gdzie drugi miecz?

Jednak przeglądając ówczesne magazyny o grach komputerowych (Gry Komputerowe 11/1997), można znaleźć artykuł zapowiadający tytuł, nad którym pracowało wspomniane przed chwilą studio. Redaktor pisze z ogromnym entuzjazmem i nadzieją o przygodówce z Geraltem w roli głównej. Nie chodzi o sam pomysł wykorzystania zabójcy potworów i jego zawodu jako głównej osi fabularnej, ale o grafikę. Pozwolę sobie na cytat:

,,Witcher” jest całkowicie 3D. Grafika będzie liczona w czasie rzeczywistym, tj. wszystkie cienie będą się zmieniać w zależności od położenia danego obiektu – zaimplementowany będzie light – sourcing.

Uniwersum, czyli nie jedną grą Wiedźmin żyje

Teraz możemy się z tego śmiać, ale na ówczesne standardy nie było tak źle

Dacie wiarę?! Grafika 3D w czasie rzeczywistym, iskry podczas uderzenia mieczem o ścianę, rozwinięte AI wrogów, wybory. Wow! Na ówczesne realia to naprawdę mógłby być hit. Warto wspomnieć jakimi produkcjami byli wówczas raczeni gracze – Carmageddon, Quake II, Postal. Jak widać, fani wirtualnej rozrywki rzeczywiście mogli narzekać na niedobór RPG-owego pierwiastka. Ciekawe jak wtedy rozwinęłaby się polska branża gier, co stałoby się z CD Projekt RED i czy Wiedźmin zdobyłby taki rozgłos na świecie. Nigdy się tego nie dowiemy, gdyż studio miało poważne problemy finansowe i projekt upadł. Metropolis zostało zresztą kupione później przez CD Projekt.

Uniwersum, czyli nie jedną grą Wiedźmin żyje

Dekapitacja przeciwników już wtedy była w planach

Jednak studio Chmielarza nie do końca chciało porzucić włożoną w projekt Witcher pracę. W 2002 roku powstała gra Archangel, której głównym bohaterem jest… białowłosy mężczyzna. Ale tutaj podobieństwa się kończą. Fabuła oparta jest na zasadzie „zabili go i uciekł”. Michael Travinski, bo tak nazywa się nasz protagonista, powraca do żywych i jako główny cel stawia sobie zadanie rozwiązania zagadki wypadku, jak i dziwnego zmartwychwstania. Arsenał broni jest dosyć pokaźny – od mieczy, przez łuki po karabiny. Czytając opinie graczy, można wysnuć następujący wniosek – mogło być gorzej.

Uniwersum, czyli nie jedną grą Wiedźmin żyje

To zdecydowanie nie przypomina Wiedźminlandu


Życie bez przygód byłoby strasznie głupie

Przeskoczmy kilka lat do przodu, a mianowicie do 2003 roku. Wówczas pojawiła się strona internetowa zawierająca wstępne informacje dotyczące pierwszej części Wiedźmina. Rok później gra została po raz pierwszy zaprezentowana szerszej publiczności na targach E3, gdzie zainteresowała zagraniczne media. Dzieło powstało na mocno zmodyfikowanej wersji silnika Aurora, który z kolei został stworzony przez studio BioWare. Produkcja RED–ów zebrała zarówno w Polsce, jak i na świecie bardzo pozytywne oceny – średnio 81%.

Wyższe notowania zebrała Edycja Rozszerzona, w której wyeliminowano większość błędów, dodano nowe przygody oraz uatrakcyjniono pudełkową wersję o między innymi ścieżkę dźwiękową i mapę. Produkcja wyszła jedynie na komputery osobiste na platformę Windows i OS X. Za fantastyczne intro do gry, które pomimo czasu nadal robi niesamowite wrażenie, odpowiada Tomasz Bagiński.

Prawie dokładnie cztery lata temu miała miejsce premiera kolejnej odsłony serii. Zabójców królów, w odróżnieniu od poprzedniczki, postawiono na autorskim silniku RED Engine. Dało to wiele nowych możliwości, szczególnie pod względem graficznym. W Wiedźminie 1 twórcom zarzucona została niedojrzałość w podejściu do aspektu miłosnych podbojów Geralta. W drugiej części uległo to zmianie – sceny zostały nagrane ze smakiem, a co najważniejsze były umotywowane emocjonalnie.

Niestety, w owym czasie studio CD Projekt zmagało się z problemami finansowymi, dlatego gra nie do końca wyglądała tak, jak planowali twórcy. Nie chodzi o grafikę, ale fabułę, zadania i dialogi, które zostały ucięte lub wyeliminowane, co widać w plikach gry. Wielu graczy uważa, że pod tym względem lepsza jest pierwsza odsłona. Jeśli zaś chodzi o walkę – system został kompletnie zmieniony, co wywarło raczej pozytywne wrażenie. Produkcja wyszła na PC i Xbox 360, a intro ponownie powstało dzięki Tomaszowi Bagińskiemu.

O Wiedźminie 3 nie ma co się rozpisywać, gdyż wszystko, co powinniście wiedzieć, znajduje się tu. Poprzedniczki dały wystarczający i satysfakcjonujący wstęp do ostatniej części przygód Geralta. Co najważniejsze, zapewniły zaplecze finansowe, dzięki któremu już za niecały tydzień będziemy mogli zanurzyć się w tym fantastycznym świecie. Posiadacze elektronicznej kopii Dzikiego Gonu mogą już ją pobrać i grzecznie czekać do jutra, kiedy to udostępniony będzie ten mały pliczek, dzięki któremu nareszcie będziemy mogli grać.

Trzymajmy kciuki, by serwery wytrzymały przeciążenie i oby nie było powtórki z 17 maja 2011 roku. Wspomnienia z tamtego dosyć mrocznego dnia możecie obejrzeć tutaj. Dodatkowo warto nadmienić, że gry z serii Wiedźmin sprzedały się w 8-milionowym nakładzie, a samych preoredrów nadchodzącej części zszedł aż milion. Dziki Gon zostanie wydany na komputery PC, PS4 oraz Xbox One. Poniżej zamieszczam intro, którego twórcą jest… Dobrze-Wiecie-Kto. 😉


To by było na tyle… A jednak nie!

Jeśli myślicie, że wiedźmińska growa franczyza kończy się na powyższych RPG-ach, to jesteście w błędzie. Pierwszy na tapetę idzie The Witcher: Versus – multiplayerowa, przeglądarkowa flashówka, wypuszczona w świat w 2008 roku, a stworzona przez one2tribe. Do wyboru mieliśmy trzy postaci – Wiedźmina, Czarodziejkę i Przerazę, a rozgrywka polegała na walce w systemie 1 vs 1. Za każde starcie otrzymywaliśmy doświadczenie i złoto, które mogliśmy zainwestować w nowy ekwipunek, czy bronie.

Dlaczego piszę w czasie przeszłym? Otóż projekt upadł i już nie powstał, ani widu, ani słychu o ewentualnej reaktywacji. Czy szkoda? Nie wiem, nie miałam okazji przetestować tej produkcji. Na screenach rozwój postaci i inwentarz wygląda całkiem przyjemnie i optymistycznie, jednak walka… Według mnie taki system po prostu nie pasuje do wiedźmińskiego uniwersum.

Wychodzą naprzeciw współczesnym growym trendom, RED-zi zdecydowali się na wydanie wiedźmińskiej MOBy – The Witcher Battle Arena. Zdając sobie sprawę, że ciężko będzie przebić Dotę, czy League of Legends, uderzyli w rynek gier moblinych. Obecnie produkcja dostępna jest za darmo na urządzeniach z systemem Android i iOS, a w planach wydawniczych jest Windows Phone. W głównej mierze odpowiada za nią Tadek Zieliński (tak, ten Pan od Hypera).

Dostępnych jest jedenastu bohaterów różniących się od siebie sposobem i narzędziem walki, którzy spotykają się w dwóch trybach starć – Arena i Podbój. Więcej o grze możecie przeczytać tutaj. Kiedy wyjdzie już wersja na Windows Phone, postaram się ją ograć i napisać małe co nieco. Trzeba przyznać, że produkcja wygląda ładnie i podobnie brzmi, ale jak jest z grywalnością – powiedzcie sami w komentarzach.

Jeśli jesteśmy już przy mobilnym giercowaniu, warto wspomnieć o starszej grze Wiedźmin: Krwawy Szlak. Powstała w 2007 roku dzięki studiu Breakpoint i dostępna była na telefony komórkowe. Do naszej dyspozycji przeznaczone zostało dwanaście poziomów, dwa miecze i możliwość tworzenia eliksirów z zebranych ziół. Na moje ówczesne umiejętności, jako gracza moblinego na Sony Ericsson’ie W880i (to ten z malutkimi, podłużnymi klawiszami), produkcja sprawiała pewne trudności, ale bawiłam się wyśmienicie. Nie jestem pewna, czy nadal dostępna jest na starszych telefonach komórkowych, a jeśli tak, to polecam – dobry zabijacz czasu.

Ostatnim przystankiem na growym, wiedźmińskim szlaku jest wydana w tamtym roku w formie papierowej i cyfrowej na platformę PC, Android i iOS Wiedźmin Gra Przygodowa. Jeśli chodzi o edycję planszową, to wykonanie naprawdę robi wrażenie – precyzja, kolory, detale. W wersję cyfrową miałam okazję zagłębić się podczas bety i pomimo tego, że nie jestem wprawionym i doświadczonym graczem planszówek, to bawiłam się świetnie. Do wyboru mamy cztery postaci – Geralta, Triss, Jaskra i Yarpena. Każdy z bohaterów posiada własne, charakterystyczne umiejętności oraz zestaw misji. Dodatkowo produkcja posiada uproszczony system rozwoju bohatera, więc dla każdego coś miłego. Ciekawa propozycja dla fanów RPG, odskocznia od klasycznych gier, a i weterani planszowych form rozrywki również się nie zawiodą.

Jak widać, nie samą RED-ową trylogią Wiedźmin żyje. Historia Geralta naprawdę ujęła odbiorców na całym świecie, dlatego do tej pory powstało aż tyle produkcji. Oczywiście na identyczną jakość wykonania, jak i grywalność liczyć nie możemy, ale z pewnością wyżej wymienione dzieła umilą nam czas oczekiwania na Dziki Gon oraz powstające dodatki. Oprócz growej franczyzy są również książki, komiksy, film, serial. Sporo się tego przez lata nazbierało, ale to już inna historia…

Podziel się.

O autorze

Zakochana w grach od pierwszej sesji na Pegasusie, miłośniczka otwartych światów i dobrej fabuły. Fanatyczka uniwersum Wiedźmina, zarówno tego wirtualnego, jak i książkowego. Oprócz gier uwielbia seriale, filmy i literaturę fantastyczną.