World of Tanks to tytuł, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Walki mechanicznych gigantów z okresu międzywojennego od ponad siedmiu lat bawią miliony graczy na całym świecie. Producenci gry starają się reklamować swoje dzieło praktycznie wszędzie, stąd możemy trafić na takie urocze promocje, jak czarny hamburger w jednej z sieci fast-foodów czy limitowana seria… gaśnic samochodowych.

Czasami jednak PR-owcy Wargamingu miewają olśnienia i wtedy pojawia się naprawdę zacna kooperacja. Takim przykładem jest komiks World of Tanks: Roll Out, który twórcy gry wydali współpracując z wydawnictwem Dark Horse. Polska wersja została przygotowana przez Merlin Publishing.

World of Tanks: Roll Out, czyli komiksowa wersja stalowych potworów

Jako zapalony miłośnik World of Tanks (chociaż z tym zapałem u mnie ostatnio coraz gorzej z powodu polityki firmy) staram się śledzić wszelkie aktywności Wargamingu, które mają na celu promowanie ich sztandarowego tytułu. O ile większość promocji bardzo szybko sobie wykreślam z listy „must see”, o tyle współpraca Białorusinów z wydawnictwem Dark Horse zapowiadała się nad wyraz ciekawie. W końcu co może być lepszego od przedstawienia ulubionego tytułu w postaci komiksu?


Czołgi na papierze

Z komiksem World of Tanks: Roll Out miałem styczność już wcześniej w wersji elektronicznej i w języku Szekspira. Bardzo chciałem zobaczyć, jak z polską wersją poradzili sobie nasi tłumacze. Czym innym jest przeglądanie kolejnych stron w dokumencie PDF, a czym innym trzymanie w rękach namacalnej wersji, z której unosi się słodki zapach drukarni. Po krótkiej inhalacji tuszowymi oparami zabrałem się za czytanie.

Komiks początkowo był zbiorem pięciu historii, które Dark Horse wypuściło w osobnych zeszytach. Te zostały zebrane do kupy i wydane pod nazwą World of Tanks: Roll Out jako jeden tom. Za historię odpowiedzialny jest Garth Ennis – stary wyga i mistrz w swoim gatunku. Fani komiksowego świata mogą go znać chociażby z takich dzieł, jak War Stories, Preacher czy bardziej znany komputerowej gawiedzi The Punisher. Za stronę wizualną tomu odpowiadały natomiast dwie osoby, których współpraca naprawdę cieszy oko. Pierwszym artystą jest Carlos Ezquerra, który użyczył swojej kreski w pierwszych dwóch historiach wydania. Komiksowa brać może go kojarzyć z takich tytułów, jak Judge Dredd czy Strontium Dog. Drugą osobą, która uzupełniła karty komiksu o kolory, jest Paul Jason Holden, którego prace zdobi na przykład zeszyt pod tytułem Johnny Woo. Całość została zamknięta w stu dwudziestu trzech stronach.

Akcja przedstawiona w komiksie dzieje się w okresie od 6 do 25 lipca i przedstawia obraz dwóch stron konfliktu zbrojnego – Brytyjczyków oraz żołnierzy Rzeszy. Tych pierwszych reprezentuje podporucznik Simon Linnet, którego załoga, dosiadająca dumę wyspiarskiej myśli technologicznej – czołgu Cromwell, ląduje właśnie na plaży Sword, by dołączyć do Amerykanów walczących w Normandii. Po przeciwnej stronie zaś podróżujemy razem z hauptmannem Karlem Kraftem, którego spotykamy w momencie, gdy jego zdziesiątkowany dywizjon liże rany po srogiej batalii z jankesami.

Plusem komiksu jest to, że jedną historię (walkę w Normandii) możemy obserwować z dwóch różnych perspektyw. Losy obu asów pancernych bardzo szybko się łączą, a ściślej mówiąc przeplatają, bo obie brygady będą często spotykać się na polu bitwy w kilku walkach. Każda ze stron ma też swoją historię, która jest elementem napędowym całej fabuły. Z jednej strony mamy brytyjską ekipę, którą wpada w niemałe tarapaty, gdy okazuje się, że jej pojazd wcale nie był przeznaczony do walki na froncie, lecz do szkolenia żółtodziobów. Z drugiej starego wiarusa, który musi zmagać się z topniejącą przewagą nad przeciwnikiem w postaci sypiących się czołgów oraz wojskową biurokracją, gdzie słowo pisane jest ważniejsze od czynów.


Dla graczy?

Najważniejsze pytanie jednak brzmi: czy fan World of Tanks ma czego szukać w komiksie World of Tanks: Roll Out? Odpowiedź nasuwa się sama bardzo szybko – tak! Wszyscy miłośnicy czołgowej gry od Wargamingu na pewno uśmiechną się do siebie, gdy przeglądając kolejne kartki tomu zobaczą znane im z gry pojazdy. Mamy tutaj wspomnianego Cromwella Snakebite (który obecnie niestety jest dostępny tylko na wersji konsolowej), ale i bardziej pecetowe maszyny, jak Sherman Firefly, Panterę czy osławionego przez swoje troll-działo StuGa. Patrzenie na rynkowe czołgi, które zna się z gry komputerowej, daje naprawdę sporo frajdy. Dodatkowo polska wersja językowa została przygotowana wręcz perfekcyjnie – nie ma żadnych zgrzytów czy omyłek. Wszystko gra i buczy!

Przede wszystkim jednak warto zagłębić się w komiks dla samej historii, która mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się sztampowa, kończy się w bardzo ciekawy i zaskakujący sposób (mowa oczywiście o poczynaniach obu załóg, nie o samej historii wojny w Normandii, której finał znają wszyscy). Dla fanów World of Tanks pozycja może nie „must have”, ale warta zobaczenia. Natomiast dla miłośników Gartha Ennisa tom obowiązkowy, zwłaszcza ze względu na nietypową kooperację z wydawcą gry komputerowej.

Egzemplarz do recenzji dostarczył polski wydawca – Merlin Publishing.

8.2 Bardzo dobry

PLUSY:
+ Historia oparta na prawdziwych wydarzeniach wojennych
+ Możliwość śledzenia fabuły oczami obu stron konfliktu
+ Miła dla oka kreska

MINUSY:
- Jeżeli nie jesteś fanem komiksów, gra Ci wystarczy 🙂

  • Kreska 8
  • Fabuła 7
  • Bohaterowie 9
  • Jakość wydania 9
  • Ogólne wrażenia 8
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 9.9
Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.