Jeżeli mówimy o tytułach MMO, w których gracz może siąść za sterami stalowych potworów w postaci czołgów, samolotów czy okrętów z okresu różnych wojen, to obecnie na rynku liczą się tylko dwie produkcje – World of Tanks od studia Wargaming.net oraz War Thunder, stworzony przez firmę Gaijin Entertainment (mowa o wersjach na PC).

Mimo że rozgrywka jest w obu grach praktycznie identyczna, to przedstawienie samych maszyn już znacząco się różni. W jaki sposób? Razem z redaktorem portalu o grach wojennych Rykoszet.info, Spichrisem, postaramy się przedstawić Wam różnice, jakie pojawiają się pomiędzy World of Tanks a War Thunder. Czy oba tytuły można nazwać oryginalnymi? A może to tylko pic na wodę i sprzedawanie tej samej zawartości pod inną nazwą? Zaraz się wszystkiego dowiecie.


Podział czołgów – World of Tanks

Czytając zachęcające opisy obu gier możemy natrafić na fragmenty, w których producenci chwalą się historycznością ich tytułów. Chodzi oczywiście o zachowanie jak największej spójności pomiędzy charakterystykami maszyn w grze do tych, które na żywo brały udział w bitwach. Obecnie obie firmy przyjęły podobne okresy, jeżeli chodzi o dostępne maszyny – od czasów I wojny światowej po około rok 1960. Dzięki temu zabiegowi producenci mają spory wachlarz maszyn do wyboru, gdyż wliczyć należy w to I oraz II wojnę światową, okres międzywojenny czy wojnę koreańską. Tyczy się to zarówno czołgów, jak i samolotów czy okrętów.

Pierwsze różnice pojawiają się na poziomie podziału samych maszyn i doboru ich w określone grupy. Na pierwszy ogień weźmy World of Tanks, które dosyć frywolnie podeszło do tematu doboru pojazdów, gdyż podział ten jest wielostopniowy. Zacznijmy od tego, że wszelkie maszyny (wliczając w to również samoloty czy okręty wojenne z dwóch innych gier z serii World of…) zostały podzielone na nacje. Mamy więc zatem drzewko niemieckie, francuskie, radzieckie czy czechosłowackie, a w nich maszyny, które dany kraj używał lub używa w walkach zbrojnych. Każdy z tych pojazdów został przypisany również do konkretnej klasy, których w grze jest aż pięć (czołg lekki, czołg średni, czołg ciężki, niszczyciel czołgów oraz działo samobieżne). Wszystko jasne i klarowne, prawda? No to teraz zaczyna się zabawa!

Żeby nie było za łatwo, wszystkie czołgi dodatkowo zostały przypisane odpowiednim poziomom (w grze zwanymi tierami), których jest dziesięć. Według tych zasad, im wyższy poziom, tym mocniejszy jest dany pojazd. Dlatego też drzewka zazwyczaj zaczynają się od prościutkich pojazdów gąsienicowych z okresu I wojny światowej, a kończą potężnymi potworami z drugiej połowy XX wieku. Weźmy sobie za przykład drzewko radzieckie, gdzie przygodę zaczynamy od MS-1, którego główne wyposażenie to armatka 37 mm, by zakończyć na potwornym IS-7, którego działo 130 mm potrafi zdmuchnąć niewielki dom.


Podział czołgów – War Thunder

Zupełnie inną taktykę zastosowały „Gadziny”, tworząc War Thundera. W grze zarówno pojazdy naziemne (prócz czołgów i niszczycieli występują również działa przeciwlotnicze), jak i samoloty, podzielono na ery i grupy. Dodatkowo każda maszyna w grze ma przypisaną klasyfikację bitewną (BR). Okręty na chwilę obecną są w fazie zamkniętych beta testów i jak dotąd udostępniono kutry torpedowe oraz niszczyciele.

World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inneWorld of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Oczywiście, podobnie jak w World of Tanks, twórcy War Thunder zastosowali podział na nacje, gdzie zebrali wszystkie maszyny danego kraju, które brały udział w bitwach naziemnych, jak i powietrznych. Największą różnicą jest zastosowanie tak zwanych Er. Ery odpowiadają pewnym okresom lat, w których dane mechaniczne potwory były używane. Na chwilę obecną w grze dostępne są maszyny począwszy od okresu międzywojennego aż po okres wojny koreańskiej dla sił powietrznych (V era) i wojny wietnamskiej (VI era) dla sił naziemnych. Grupy to oczywiście podział ze względu na typ, czyli dla pojazdów będą to na przykład niszczyciele, czołgi lekkie, czołgi średnie, czołgi ciężkie czy działa przeciwlotnicze, a dla samolotów myśliwce, ciężkie myśliwce czy bombowce frontowe.


Rozwój maszyn i załogi – World of Tanks

Każdy pojazd, okręt lub samolot w serii „World of…” można rozwinąć. Dzieje się to dzięki prostemu systemowi RPG, który pozwala w bitwach zdobywać doświadczenie na danej maszynie. Jeżeli uzbieraliśmy dość „ekspa”, możemy go wydać, by usprawnić nasz czołg (albo samolot lub okręt :)). Zazwyczaj dzieje się to na zasadzie dokupienia odpowiedniego podzespołu, na które podzielona jest nasza maszyna. Dla przykładu, czołgi w grze World of Tanks składają się z pięciu części – działa, wieży, zawieszenia, radia oraz silnika. W większości przypadków każdy z tych podzespołów jest dostępny w kilku wariantach, a nieczęsto zbadanie danej rzeczy na jednym czołgu powoduje, że dostępna jest ona na maszynie wyższego poziomu.

World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inneWorld of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Zbadanie pełnego wyposażenia maszyny oraz jej następnika daje jej status pojazdu „elitarnego”, dzięki czemu gracz zyskuje możliwość konwertowania zebranego, dalszego doświadczenia na wolne doświadczenie (specjalna pula punktów, którą można wykorzystać na dowolne badania w grze) lub przerzucenia go na załogantów, którzy będą w ten sposób szybciej się szkolić.

Skoro już o załogantach mowa, to tych zatrudniamy i szkolimy na konkretny pojazd. Oczywiście możliwe jest przeniesienie ich na inny czołg, ale wtedy zyskują oni karę do umiejętności, gdyż muszą prowadzić maszynę, której obsługi po prostu nie znają. Wyjątkiem są czołgi Premium, na których możemy szkolić załogi z innych czołgów bez żadnych kar. Jest tylko jeden warunek – nasza ekipa musi być przełożona z czołgu tego samego typu, to znaczy na czołgach Premium klasy średniej możemy szkolić tylko czołgistów jeżdżących czołgami średnimi i tak dalej.


Rozwój maszyn i załogi – War Thunder

W tytule od Gaijin Entertainment oczywiście również dostępne jest rozwijanie czołgów oraz samolotów – każda maszyna biorąca udział w rozgrywce zdobywa pewną liczbę Punktów Badań, za które kupujemy kolejne ulepszenia. W przeciwieństwie do WoT-a nie badamy tu jednak całkowicie nowych modułów, takich jak na przykład wieża, ale jedynie rozwijamy możliwości obecnych czy ewentualnie odblokowujemy nowe rodzaje amunicji dostępne dla danej maszyny. Odmienne podejście dotyczy również apteczek, napraw czy leczenia – te są po prostu modułami do wybadania.

Każdy nowo nabyty pojazd przed użyciem musimy przypisać do jakiejś załogi i opłacić koszt szkolenia. Brak tu znanego z WoT-a systemu garaży (oddzielny dla każdego pojazdu), zamiast tego mamy określoną liczbę załóg, które rozwijamy dla wszystkich wybadanych maszyn z danej nacji. Dodatkowo możemy za pieniądze w grze czy złoto podnieść kwalifikację załogi, dzięki czemu ta uzyska bonusy do umiejętności. Samych umiejętności jest kilkadziesiąt i każdą z nich możemy rozwinąć maksymalnie dziesięć razy po 0.5 punktu za Punkty Doświadczenia, które załoga zyskuje podczas walk.


Rozgrywka – World of Tanks

Mecze w WoT prowadzone są na zasadzie 15 na 15. Gra dobiera drużyny według specjalnego parametru, który określa dany czołg (zwany w grze „wagą pojazdu”). Dodatkowo system doboru graczy bierze pod uwagę rodzaj pojazdu oraz jego poziom. Podczas jednej z ostatnich aktualizacji Wargaming wprowadził nowy system doboru graczy do drużyn, który stara się tak uzupełnić listę graczy, by pasowała do jednego z trzech szablonów segregujących, ile czołgów danego poziomu i typu znajdzie się w bitwie w jednym teamie. Niestety balans gry ciągle nie jest perfekcyjny i walki z przeciwnikami o 2 poziomy wyżej (na przykład VIII i X) są bardzo nierówne, a niższy tier rzadko kiedy wychodzi zwycięsko z takiej potyczki.

https://www.facebook.com/alex.shepard.1004/posts/873399146157765

Warto też wspomnieć o całkowitym braku historyczności w takich bitwach, a to wszystko przez wspomniany dobór czołgów. System nie bierze pod uwagę nacji pojazdów, dlatego też w jednej drużynie spotykamy często swoisty misz-masz wszystkich czołgów, jakie dostępne są w grze. Można spotkać takie kwiatki, jak Tygrys walczący u boku Shermana czy ścierające się czołgi, które reprezentują zupełnie skrajne okresy historyczne. Jest to jednak niewielka wada, a problem z tym mają jedynie puryści historyczni czy swoiści ortodoksi.

World of Tanks jest grą nastawioną bardziej na arcadowy tryb zabawy niż realistyczny. Objawia się to chociażby przez to, że czołgi mają punkty zdrowia, które są uszczuplane przez przyjmowane pociski wrogów. Jeżeli pasek zdrowia pojazdu spadnie do zera – zostaje on zniszczony. Nie ma tutaj też wpływu, ile życia ma dany czołg – zarówno przy 100%, jak i przy 1% jest on tak samo groźny, gdyż punkty HP nie wpływają na jego osiągi.

https://www.facebook.com/alex.shepard.1004/posts/873399146157765World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Zupełnie inaczej ma się sprawa z modułami, które można uszkodzić lub zniszczyć. Moduły te również posiadają swoje punkty życia i jeżeli pula HP zostanie wyczerpana, moduł taki zostaje uszkodzony. Jego sprawność wtedy spada do 50%, co może przesądzić znacząco o bitwie, na przykład uszkodzony magazyn amunicji sprawi, że będziemy ładować wolniej, przez co możemy być stratni podczas wymiany ognia 1 na 1. Co więcej, jeżeli pocisk wroga trafi w uszkodzony podzespół, ten zostaje zniszczony. Zniszczenie niektórych części czołgu nie jest zbytnio bolesne, jak na przykład gąsienic czy wizjera. Są jednak takie elementy, które po zniszczeniu powodują szybki powrót do garażu. Tutaj ponownie przywołam przykład magazynu amunicji, którego zepsucie skutkuje spektakularnym wysadzeniem naszej maszyny.


Rozgrywka – War Thunder

Zupełnie odwrotnie sprawa ma się z grą War Thunder. Ogromną różnicą w porównaniu do WoT-a jest to, że pojazdy nawet w najprostszym z trybów, zręcznościowym, nie posiadają Punktów Życia. O ile w WoT możemy na spokojnie przekalkulować, iż wytrzymamy spokojnie strzał czy dwa, bo przeciwnik zadaje na tyle mało obrażeń, że zniszczymy go zanim on zrobi to z nami, o tyle w WT każde trafienie może być ostatnim. Wyeliminowanym można zostać na kilka sposobów:

  • maszyna może spłonąć;
  • eksploduje magazyn amunicji;
  • zostanie wyeliminowana załoga.

World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inneWorld of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Trafienia w poszczególne moduły czy załogantów oczywiście zmniejszają nasze możliwości bojowe. Po eliminacji kierowców praktycznie nie ruszymy z miejsca, uszkodzony zamek działa może odmówić posłuszeństwa, a rozwalone działo będzie miało celność i zasięg pistoletu na kulki. Możemy się oczywiście naprawić (o ile wcześnie wybadamy zestaw naprawczy) czy wymienić jednego zabitego załoganta (o ile wybadamy wymianę załogi). Co ciekawe, naprawić możemy nie tylko siebie, ale i pojazd innego członka drużyny, czy też złapać na hol biedaka bez gąski i wyciągnąć spod ostrzału. Zabitych członków załogi mogą zastąpić inni, chociaż będą to robić gorzej, a pojazd będzie zdolny do walki, o ile pozostało w nim przynajmniej dwóch załogantów. Innymi słowy, rozgrywce bliżej do symulatora niż do zręcznościówki i tu chyba leży największa różnica pomiędzy tymi grami.

World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Kolejnym elementem odmiennie potraktowanym są same trafienia – pociski po przebiciu pancerza mogą rozpaść się na wiele odłamków, a każdy z nich może trafić w moduł, załoganta lub wiele rzeczy na raz (towarzyszy temu animacja trafienia). To, jak zachowa się pocisk, zależne jest oczywiście od jego rodzaju.


World of Tanks czy War Thunder?

Zapewne wielu z Was zadało sobie (i autorom) w myślach to pytanie już na samym początku artykułu. Niestety, ale nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. A nawet gdyby takowa istniała, poparta na przykład różnymi ankietami i badaniami, nie ma najmniejszego sensu jej tutaj przytaczać. Urok rynku gier jest taki, że każdy ma prawo lubić inny tytuł. Bo przecież nie ma gry idealnej – każda posiada swoje „zady i walety” i nie inaczej jest z tytułami od Wargaming i Gaijin Entertainment. A którą grę polecamy Wam? Obie! Bo czołgów przecież nigdy za wiele!

World of Tanks vs War Thunder – niby takie same czołgi, a jednak trochę inne

Podziel się.

O autorze

Łukasz „MiqT” Mitka

Gracz, amator dobrej animacji, kina wszelkiego, smacznej książki oraz… wieczne dziecko. Człowiek lubujący się w ciekawych dyskusjach, często idący na przekór wszystkim. Posiadacz bardzo specyficznego poczucia humoru, dzięki czemu skutecznie segreguje grono swoich znajomych. A tak ogólnie to misio do rany przyłóż.