Chris Hunt, założyciel studia Lo-Fi Games oraz twórca Kenshi, odpowiada na moje pytania między innymi o to, jak zaczął przygodę z gamedevem, o swój dopiero co skompletowany zespół  oraz co ma zamiar tworzyć w przyszłości.

Wywiad: Chris Hunt (Kenshi)


Do zeszłego listopada (2013) pracowałeś nad grą sam, ale Twój zespół znacznie poszerzył się od tego czasu. Czy mógłbyś opowiedzieć mi co nieco o Tobie i Twoim teamie? Czy myślisz, że to będzie współpraca długotrwała, czy raczej jednorazowa?

W zaledwie pół roku udało nam się przejść od jednoosobowej drużyny (mnie) do teamu liczącego sześciu pracowników. Sam, nasz programista, dołączył jako pierwszy, w listopadzie 2013r. Następny, już w grudniu, był Oliver, grafik 3D. Moja siostra Natalie przyłączyła się w styczniu, aby pomóc przy dokumentacji oraz testowaniu. W ostatnim czasie team poszerzył się o Otta (drugiego grafika 3D), który przeprowadził się tu ze Szwecji [tu: do Bristolu w Anglii – przyp. red.], oraz o Maykola (trzeciego programistę) – on z kolei przyjechał do nas z Urugwaju. Nigdy nie udałoby mi się zebrać teamu, gdyby nie fundusze ze Steam Greenlight.

Chciałbym, abyśmy pracowali razem przez dłuższy czas – już teraz mam całą masę planów na kolejne gry do stworzenia w przyszłości, zaraz po Kenshi.

Wywiad: Chris Hunt (Kenshi)

Jak zacząłeś swoją przygodę z programowaniem i grami w ogóle? Podzielisz się poradą z tymi z naszych czytelników, którzy także chcieliby się zająć tworzeniem gier?

Gram odkąd tylko pamiętam, ale z biegiem czasu zaczęły irytować mnie liniowe gry, powtarzające schematy rozgrywki. Pomyślałem, że mógłbym zrobić o wiele lepszą! Tak więc zacząłem programować, głównie dlatego, że chciałem stworzyć idealną, wymarzoną grę. Nigdy nie ukończyłem żadnych studiów z tym związanych, nauczyłem się wszystkiego sam – z książek oraz dzięki próbom i porażkom. Moja rada dla początkujących? Ćwicz, ćwicz, ćwicz – musiałem utrzymać się z pracy dorywczej, żeby mieć czas na tworzenie gier i doskonalenie umiejętności. Żyj skromnie, odrzuć luksusy życia, a w końcu się opłaci.

Tworzenie gry samemu to ogromne wyzwanie. Czy trafiały się ciężkie momenty, w których myślałeś o porzuceniu projektu lub gdy zadanie wydawało się zbyt trudne do wykonania? Jeżeli tak, to w jaki sposób udało Ci się je przezwyciężyć?

Najcięższe było zebranie funduszy, pogodzenie pracy i tworzenia gry. Dostałem kilka ofert pracy na posadzie programisty w branży gamingowej i parę kretyńskich ofert od wydawców. Jednak na szczęście przetrzymałem to, nie chciałem, aby ktokolwiek mieszał się w decyzje o Kenshi lub w proces jej tworzenia.

Wywiad: Chris Hunt (Kenshi)

Grając w Kenshi można z łatwością zauważyć dalekowschodnie akcenty, na przykład katany, czy stroje. Czy takie założenie przyświecało Ci od początku? Gdzie szukałeś inspiracji? Czy istnieje jakaś gra, film, osoba lub cokolwiek innego, co wyjątkowo mocno zachęciło Cię do stworzenia Kenshi takiej, jaką jest dzisiaj?

Pierwsze Fallouty zawsze były dla mnie wielkim źródłem inspiracji, zarówno ich postapokaliptyczna atmosfera, jak i rozgrywka polegająca na prowadzeniu drużyny. Jeżeli zaś chodzi o wpływy dalekowschodnie, to zawsze byłem fanem anime – na przykład Samurai Champloo, czy Blade of the Immortal, ale także i stare filmy o samurajach w reżyserii Akiry Kurosawy miały niemałe znaczenie.

Grając w przeróżne gry, zawsze nachodzi mnie jedna myśl – że dany tytuł mocno zyskałaby na jakości rozgrywki, gdyby dodano do niego element lub dwa, zmieniono jakiś detal lub część mechaniki. Kenshi jest natomiast prawdziwym miksem gatunkowym – strategii, sandboxa, a nawet RPGa, czy gry survival. Czy to właśnie doświadczenie, jako gracza, było prawdziwą inspiracją stojącą za takim pomysłem?

Jak najbardziej. Chciałem stworzyć uniwersalną grę, w którą sam uwielbiałbym grać, która łączyłaby najlepsze cechy wszystkich moich ulubionych gatunków. Nawet jeżeli oznacza to, że miną lata, zanim ją ukończymy, nie chcę przyspieszać tego procesu kosztem rezygnacji z któregokolwiek elementu.

Wywiad: Chris Hunt (Kenshi)

Gra bardzo szybko się zmienia, nowe elementy są dodawane co kilka tygodni. Jaką rolę w tym procesie odgrywa społeczność graczy? Jak wielki wpływ na Waszą pracę mają ich sugestie?

Społeczność odnosi się do projektu bardzo pozytywnie, a ich wsparcie jest zawsze pomocne, podnosi na duchu nawet podczas długich opóźnień we wprowadzaniu nowości. Fora są bardzo użyteczne do śledzenia popularnych pomysłów i podzielanych przez graczy obaw. Oczywiście istnieją sugestie, które nie są możliwe do zrealizowania z przyczyn technicznych (na przykład wprowadzenie trybu multiplayer), ale zawsze staramy się brać każdą propozycję i opinię pod uwagę.

Pomimo iż gra jest sandboxem i nie ma to kompletnie znaczenia, pytania o historię toczącą się w tle będą się pojawiać. Czy istnieje jakaś? Pytając bardziej dokładnie: co stało się ze światem, że jesteśmy zmuszeni przetrwać żyjąc na wielkiej pustyni?

Prowadzimy nad tym prace, zleciliśmy napisanie takiej historii oraz dialogów dwóm scenarzystom. Będzie naprawdę niezła.

Wywiad: Chris Hunt (Kenshi)

Czy kiedykolwiek myśleliście o wprowadzeniu trybu multi?

Nie, Kenshi od początku miała być grą typu singleplayer. Przy obecnym stadium prac, multiplayer nie jest możliwy do dodania bez konieczności tworzenia całości od samego początku.

Załóżmy, że Kenshi okaże się wielkim hitem (na co ma zresztą duże szanse). Myślisz, że w takim wypadku będziesz dalej pracował na własną rękę, czy może dołączysz do większej firmy? Masz już pomysły na kolejne gry?

Będę dalej pracował na własne konto, mam jednak nadzieję, że razem z obecnym teamem. Mam wiele pomysłów na całą masę gier. Jedna jest już nawet zaplanowana – będzie tak kozacka i ambitna, jak Kenshi, ale także i kompletnie inna. Ale to tajemnica…

Podziel się.

O autorze

Parafrazując klasyka, „urodziłem się, aby żyć”, co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść – niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych.
Ulubiony cytat? „Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie” (~Abraham Lincoln). Znajdziecie go również na Gamezilli, gdzie od czasu do czasu spamuje suchymi tekstami.