Na początek coś, co denerwuje mnie najbardziej – świetny, polski produkt, ogromna innowacja i potencjał edukacyjny, program, który wygrał międzynarodowy konkurs Creative Business Cup.

A media milczą. To aż boli, bo w Danii, gdzie konkurs się odbywał, twórcy nie mogli opędzić się od dziennikarzy, a nagrodę 20’000USD wręczył im spadkobierca tronu, książę Fryderyk. Aby w ogóle zakwalifikować się do zawodów, CTAdventure musiało najpierw przejść etap krajowy. Wygrali także Startup Contest, organizowany na konferencji InfoShare. Poważnie – ktoś o tej grze słyszał?

Tematy mamy Madzi, afer sejmowych, czy nadużyć urzędniczych wałkowane są miesiącami. Tańce z Gwiazdami, niedoszłe śluby z moim synem, masa pierdołowatych paradokumentów – wszystko to tłuką po kilka godzin dziennie wszystkie największe stacje, ale żeby powiedzieć słowo o udanym, genialnym pomyśle, to już czasu nie starczy. Professor Why jest w całości nasz, polski. „Cudze chwalicie, swojego nie znacie” – idealnie tu pasuje, prawda?

Świętujemy właśnie sukces polskiego chemika. Może byłoby ich o wiele więcej, zarówno naukowców, jak i sukcesów, gdyby takie programy były powszechnie znane.

Poniżej znajdziecie trailer oraz parę słów o grze ode mnie. Oceńcie sami.


Professor Why – jak połączyć przyjemne z pożytecznym

Gra jest niezwykłym połączeniem gry komputerowej oraz edukacyjnej. Twórcy mają rację, nie nazywając swojej produkcji bezpośrednią „grą edukacyjną”, bo każdemu kojarzą się chyba z nudnymi jak flaki z olejem, niskobudżetowymi grami we flashu. Nie, żebym miał coś przeciwko takim grom, jednak bardzo słabo angażują one dzieci, które potrzebują dobrych efektów, kolorów, które przykują ich wzrok. Można się z tym spierać, jednak uważam, że są równie wyczulone na tandetę (w ich rozumieniu tego słowa), jak i dorośli.

Profesor jest adresowany także do młodzieży, więc konieczność uatrakcyjnienia programu była największym wyzwaniem – skoro piętnastolatek naparza w Gears of War czy GTA, to co zatrzyma go przy ekranie, gdy będzie miał świadomość, że czegoś się nauczy? Takie sformułowanie od razu kojarzy się z czymś nieciekawym, przymusowym i niechętnie się do niego podchodzi. To głównie efekt systemu edukacji, który stawia bardziej na ilość, niż na jakość i sposób przekazywania wiedzy.

Dlatego tym mocniej zaskoczeni byli dorośli, których dzieci aż się pchały na stoisko CTAdventure na PGA. Zresztą nawet i rodzice chcieli pograć – a kto im zabroni? Wreszcie doczekaliśmy się gry, która ma ogromny potencjał i świetnie zachęca do nauki, a jednocześnie jest tak atrakcyjnie skonstruowana, że nie trzeba nikogo do zagrania namawiać. Wręcz przeciwnie – dzieci ciężko od monitora oderwać. Zaświadczam osobiście! Próbowałem, bo sam chciałem pograć…

O co w ogóle w tej produkcji chodzi? Jest alternatywą dla własnego laboratorium chemicznego – korzystając z rozszerzonej rzeczywistości (kamery internetowej+komputera) lub za pomocą myszki, możemy przeprowadzać rozmaite doświadczenia. Jest ich kilkadziesiąt i będą pojawiać się jeszcze nowe. Historia kręci się wokół tytułowego Profesora, który musi ukończyć odpowiednią ilość zadań, aby skompletować brakujące elementy swojego Wehikułu Czasu, który niestety uległ awarii. Nie jest to fabuła na miarę Toma Clancy’ego, ale przecież nie o nią chodzi najbardziej – swoje zadanie spełnia idealnie. Kieruje graczem i sprawia, że chce on pomóc sympatycznemu nauczycielowi.

Poniżej przeczytacie mój wywiad z Mateuszem Marmołowskim, jednym z założycieli studia CTAdventure i pomysłodawców Professora Why.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Elegancko wydana wersja pudełkowa została w całości zaprojektowana przez CTAdventure – uwierzcie, że to niemało pracy


Wywiad z twórcamy Professor Why

CTAdventure. Niewiele informacji można o Was znaleźć w sieci, poza kilkoma zdaniami na Waszej stronie. Opowiedzcie co nieco o sobie – kiedy założyliście firmę? Jak to się stało? Po prostu pewnego dnia stwierdziliście „to całkiem niezły pomysł”, czy może to efekt długiego planowania?

Początek naszej firmy to styczeń 2013 roku, ale już wcześniej mieliśmy doświadczenie w pracy z rozszerzoną rzeczywistością i sferą edukacyjną. W tej chwili nasz zespół liczy w sumie 12 osób – w tym programistów, grafików, chemików, a siedzibę mamy w Gdańsku Oliwie.

Wcześniej zajmowaliśmy się między innymi organizowaniem wirtualnych wystaw, na przykład w Centrum Nauki Experyment w Gdyni, czy gier miejskich, podczas których uczestnicy wykorzystywali specjalnie przygotowane i ustawione w określonych miejscach znaczniki, skanując je za pomocą urządzenia mobilnego. Dzięki temu mogli zobaczyć na ekranie swojego telefonu, czy tabletu – na przykład nagranie tramwaju przejeżdżającego po ulicy, na której się znajdowali – przy czym jego linia została zlikwidowana po II WŚ.

Dodatkowo jeden ze współzałożycieli CTAdventure – Marek Trojanowicz, już wcześniej tworzył rozwiązania edukacyjne [np. Encyklopedię Kosmosu. Moje pierwsze ABC i inne tytuły opracowane przez Optimus Nexus – przyp. red.] oraz największy w Polsce portal dziecięcy – dzieci.pl (zakupiony później przez Wirtualną Polskę).

Pomysł powstał około maja 2013 roku, a program był gotowy rok później. Natomiast postać Profesora stworzyliśmy na potrzeby marki – obserwując rynek zrozumieliśmy, że wszystkie produkty dla dzieci kręcą się właśnie wokół jakiejś głównej postaci. Disney stosuje taką metodę od dawna i sprawdza się ona bardzo dobrze.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Zaprojektowaliście „Professor Why”, program ułatwiający, a przede wszystkim zachęcający do nauki przedmiotu powszechnie uważanego za „trudny”, czyli chemii. Dlaczego wybraliście akurat taką dziedzinę?

Zaczęliśmy zastanawiać się, w jaki sposób zachęcić dzieci do nauki, pomyśleliśmy więc, że najlepiej byłoby stworzyć grę, która jednocześnie niosłaby ze sobą wartość edukacyjną. Chemia była najlepszym kandydatem, ponieważ to niedoceniany na rynku przedmiot, kojarzący się z nudnymi lekcjami. Doświadczenia są natomiast ciekawe, ale potrafią być niebezpieczne, poza tym składniki potrzebne do ich przeprowadzania są stosunkowo drogie, podobnie, jak utylizacja powstałych odpadów.

Chemia jest najbardziej spektakularnym przedmiotem szkolnym, jednak, jak wspomniałem, potrafi być niebezpieczna – dlatego pomyśleliśmy, że możliwość przeprowadzania doświadczeń bez konieczności martwienia się o możliwość jakiegoś wypadku oraz o zasób składników, będzie świetnym pomysłem.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Mieszać, palić, zalegalizować! A nie, wait…

Jak wpadliście na pomysł wykorzystania rozszerzonej rzeczywistości w swoim programie? Czy takie założenie przyświecało Wam od początku? Myśleliście o przystosowaniu Profesora na przykład do Oculusa?

Tak, taki pomysł istniał od początku. Jak wspomniałem, jeszcze przed założeniem firmy miałem doświadczenie w tej dziedzinie. Professor Why wykorzystuje technologię znaczników – karty, które dołączamy do wydania pudełkowego gry, są wykonane przy pomocy technologii kart kredytowych. Ich żywotność jest więc niezwykle długa i zniesie intensywne użytkowanie – szczególnie ścieranie mogłoby być problemem, który jednak udało się wyeliminować. Z drugiej strony, kupując edycję elektroniczną, otrzymujemy szablon zestawu wspomnianych kart do wydrukowania – efekt będzie ten sam.

Zastanawiamy się nad możliwością wydania gry na konsole – na razie to tylko pomysł, podobnie ma się sprawa z urządzeniami mobilnymi. W obydwu przypadkach głównym problemem byłaby zastosowana technologia – monitor podpięty do komputera niemal zawsze stoi na biurku, mamy więc miejsce do przesuwania znaczników. Konsole sprawiałyby większy kłopot – telewizory są większe, znaczniki musiałyby być więc też odpowiednio duże, brakowałoby tej samej wygody.

Zdajemy sobie sprawę z obecności technologii w życiu dzisiejszych młodych ludzi, dlatego kończymy już przygotowania do wprowadzenia nowych możliwości, uwzględniających znaczenie portali społecznościowych. Dla przykładu, opcja dzielenia się osiągnięciami w grze i wynikami doświadczeń na Facebooku jest już niemal gotowa.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Creative Business Cup – założyciele CTAdventure, Mateusz Marmołowski (z lewej) oraz Marek Trojanowicz (z prawej) wraz z księciem Ferdynandem (w środku)

Gdybym uczył się chemii w takich warunkach i takimi sposobami, być może ten wywiad nigdy by nie powstał, a ja siedziałbym teraz w laboratorium i mieszał zawartość probówek. Professor Why nie tylko zapewnia bezpieczny sposób przeprowadzania doświadczeń, ale ma nieograniczony zasób „składników”, dzięki czemu koszty nie przewyższają wcale odpowiedniego wyposażenia szkolnego laboratorium. Czy to pragnienie stworzenia alternatywy dla tego nazbyt często pomijanego aspektu lekcji chemii, jakim jest właśnie przeprowadzanie doświadczeń, było głównym powodem stworzenia Profesora?

Tak, to był jeden z głównych powodów. Zapewnione bezpieczeństwo, brak konieczności przystosowania osobnego pomieszczenia, czy kupowania przyborów i składników to największe zalety naszej gry. Z drugiej jednak strony realne przeprowadzanie doświadczeń zawsze będzie ciekawsze, choć nie zmienia to faktu, że Professor Why to świetna alternatywa.

Nawet, jeżeli pominiemy przydatność programu w szkole, to przecież przy obecnym, powszechnym dostępie do technologii, posiadanie komputera, monitora oraz kamery internetowej nie jest nadzwyczajnym wyczynem. To oznacza, że każdy z nas może mieć laboratorium w domu! I to bez pożarów! Taka sytuacja tworzy dla Was całkiem nowy rynek zbytu. Czy projektując Professor Why myśleliście docelowo o takich właśnie odbiorcach?

Dokładnie tak – od początku myśleliśmy o dotarciu głównie do indywidualnych odbiorców. Dopiero potem okazało się, że i w szkole program świetnie się przyjmuje.

Dostosowując się do wymagań rynku i sugestii klientów, w ciągu kilku najbliższych dni wydamy grę także w wersji podzielonej na dwie części: mniej i bardziej zaawansowaną. W tej chwili Professor Why kosztuje odpowiednio 129 złotych za wersję pudełkową oraz 99 złotych za wersję elektroniczną. Dzięki temu będzie można kupić jedną połowę Profesora za 60 złotych, przez co ktoś, kto nie chce wydawać większej kwoty na raz, otrzymuje ciekawą propozycję.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Concept Arty zawsze w modzie 🙂

Jak dużym wyzwaniem był projekt, mówiąc o stronie technicznej? Sporo pracy musieli w niego włożyć programiści, graficy, ale przecież także i chemicy, którzy wspierali go od strony merytorycznej.

Największym wyzwaniem było stworzenie gry ukazującej chemię w przystępny sposób. Tak, aby dzieci i młodzież spędzały przy niej czas, nie myśląc o tym jako o nauce, a właśnie o świetnej zabawie.

Od strony technologicznej, musieliśmy opracować własny silnik rozszerzonej rzeczywistości – nie chcieliśmy być zależni od zewnętrznych licencji. Oprócz tego posiadanie własnego narzędzia pozwala na bycie niezwykle elastycznym, zarówno pod względem tworzonej zawartości, jak i istnienia jako firma w ogóle, ponieważ jesteśmy w pełni niezależni.

Czy udało Wam się nawiązać kontakt z potencjalnymi klientami, z odbiorcami, powiedziałbym, masowymi? Innymi słowy, czy Waszym programem zainteresowała się szkoła, czy jakakolwiek inna placówka edukacyjna?

Jeżeli chodzi o dystrybucję Profesora, to nie jesteśmy związani z żadnym wydawnictwem, chociaż prowadzimy rozmowy z czołowymi polskimi wydawcami i dystrybutorami, które powinniśmy wkrótce dobiec końca. Myślimy także o wprowadzeniu gry na platformę Steam, jednak na razie jest zbyt wcześnie, aby mówić o konkretach. Całość opracowaliśmy i wydajemy sami, a głównym miejscem sprzedaży jest nasza strona internetowa.

W ten sposób grę najczęściej kupują odbiorcy indywidualni, chociaż przeprowadzamy także pokazy w szkołach – czasem ich przedstawiciele zgłaszają się do nas sami, a czasem to my dzwonimy z propozycją i pytaniem o możliwość przeprowadzenia darmowego pokazu. Dla każdej placówki to świetna alternatywa dla własnego laboratorium, głównie ze względów finansowych, o których już mówiliśmy. Szkoła może kupić dowolną ilość licencji – zdarza się, że kupują pięć, innym razem dwadzieścia lub trzydzieści.

Dzieci i młodzież bardzo entuzjastycznie podchodzą do naszego programu. Teraz w podstawówkach jest przyroda, chemię jako osobny przedmiot poznaje się w gimnazjum, a z kolei w liceum pogłębia się wiedzę zdobytą wcześniej, dlatego naszymi klientami są szkoły każdego poziomu edukacji.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Yeah! Udało mi się!

Na PGA Wasze stoisko było mocno oblężone, nie tylko przez młodszych, ale i przez starszych. Sam nieźle bawiłem się przy doświadczeniach. Czy przed wydaniem, testowaliście grę na odbiorcach w różnym wieku? Czy spodziewaliście się tak entuzjastycznego podejścia do Profesora?

Tak, szczególnie dużo wynieśliśmy z pokazów, które organizowaliśmy między innymi w Centrum Nauki Experyment w Gdyni. Były one tak popularne, że Centrum organizowało kilkukrotnie „Weekend z Professorem Why ™”. Sale pokazowe były pełne i choć na początku mogliśmy pochwalić się jedynie kilkoma grywalnymi doświadczeniami, to już wtedy rodzice pytali nas gdzie mogą naszą grę kupić. W późniejszym czasie, gdy Professor Why został już wydany, sprzedaż prowadziliśmy także w sklepach przy centrach nauki.

Parę dni temu wygraliście międzynarodowy konkurs Creative Business Cup, w którego Jury zasiadały osoby związane z takimi firmami, jak LEGO, Google, czy IKEA. Na jego finale w Danii, zdeklasowaliście kilkudziesięciu konkurentów, nastroje są więc zasłużenie jak najlepsze. A w mediach cisza – nie słyszałem, ani nie widziałem o tym choćby jednej wzmianki. A przecież takie wyróżnienie zasługuje na… No właśnie, na wyróżnienie. Byliście tak bardzo zajęci, że nie mieliście czasu z nimi porozmawiać?

Nagrodę za wygraną w konkursie CBC wręczał nam książę Danii, następca tronu. Wszystkie główne duńskie stacje przeprowadziły z nami wywiady, jedna nawet na żywo. Także sporo mniejszych zwróciło się do nas z podobnymi prośbami. W Polsce wspomniał o nas natomiast Puls Biznesu i wp.pl, czy Gazeta.pl, na której pojawił się krótki news, a także lokalne media.

Rzeczywiście dość niewiele udało nam się zdziałać pod tym względem, choć nie powiem, że się nie staraliśmy – większość naszych zapytań pozostała zwyczajnie bez odpowiedzi. Próbowaliśmy się dostać, między innymi, do telewizji śniadaniowej i nie udało się. Muszę jednak przyznać, że niektóre stacje radiowe z nami rozmawiały.

Chciałbym też dodać, że rekomendacje, które zamieściliśmy na stronie, to autentyczne, osobiste odczucia osób o nie poproszonych. To ich rzeczywiste zdanie, tym bardziej cieszy nas wsparcie, jakie zostało nam udzielone, ponieważ to osoby, których autorytet w świecie naukowym jest niepodważalny.

Patrząc z perspektywy twórców programu o ogromnym potencjale – czy uważacie, że atmosfera w Polsce sprzyja powstawaniu i rozwojowi takich projektom? Mówię nie tylko o przepisach prawnych, dotacjach, czy biurokracji, ale choćby i o stosunku inwestorów do innowacji.

Praktycznie wszystkie organizacje, poza wyjątkami, które można policzyć na palcach jednej ręki, odcięły się od naszego projektu. Jedna z nich stwierdziła nawet, że nie jest on w żaden sposób innowacyjny. Cóż, ich standardy są bardzo ciekawe, biorąc pod uwagę naszą wygraną w CBC.

Zastanawialiśmy się nad certyfikacją MEN – otrzymalibyśmy wtedy znaczek na pudełko, który informowałby, że Professor Why to produkt, który jest przez nich rekomendowany. Nie zdecydowaliśmy się jednak na taki krok, ponieważ przeraził nas proces zdobywania takiego certyfikatu.

Oprócz tego nie chcemy przyklejać sobie łatki gry edukacyjnej – kojarzą się one wyłącznie z nudnymi produkcjami, niewiele różniącymi się od podręczników. Nasz Professor Why jest grą komputerową, która bazuje na edukacji: stawia na świetną zabawę, z której możemy wynieść sporo wiedzy.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Tak działa VR w praktyce

Słyszałem, że w planach macie stworzenie także innych wersji Profesora – uczącego matematyki i fizyki. Ponadto jesteście podobno w trakcie tłumaczenia całości na język angielski – aby dotrzeć do zagranicznych odbiorców. To prawda?

Tak, to prawda. Prowadzimy rozmowy z czołowymi polskimi dystrybutorami, są one już prawie zakończone. Ich rola polegać będzie wyłącznie na dystrybucji, ponieważ, grę wydajemy sami.

Co do rozszerzenia projektu – tworzeniem kolejnych części już się zajmujemy. W przygotowaniu są fizyka, biologia i matematyka. Pierwsze dwie powinny się ukazać na wiosnę, a matematyka pod koniec następnego roku.

Chemia jest w tej chwili niemal całkowicie przetłumaczona na angielski – myślimy o podboju zagranicznych rynków, ponieważ otrzymaliśmy wiele pozytywnych głosów. Wygranie CBC na pewno pomogło w rozreklamowaniu naszej gry. Problemem mogłoby być nasycenie tych rynków innymi platformami, np. XBox-em czy PlayStation, ponieważ adaptacja Profesora do ich specyfiki wymagałaby wiele pracy. Ale o tym już rozmawialiśmy.

Za granicą ekscytacja naszym programem jest naprawdę spora. W Polsce jest podobnie, ponieważ ciągle słyszymy głosy zadowolenia od rodziców, a nawet od dzieci, jednak ciężko przebić się z naszym produktem do mediów. Tak naprawdę rodzic, szukający ciekawego programu dla dziecka, jak na przykład właśnie naszego Profesora, nie wie, gdzie może je znaleźć. A raczej musi znać jego nazwę, aby móc go odszukać w sklepie i kupić. Dlatego spore nadzieje wiążemy w związku ze współpracą z lokalnymi wydawcami i ich platformami dystrybucji.

Wywiad: CTAdventure (Professor Why)

Możliwość wyłączenia narratora (Profesora) stwarza możliwości lepszego wykorzystania programu przez nauczycieli

Jak sfinansowaliście projekt? Kto pomógł Wam w realizacji Waszego planu? Czy ubiegaliście się o jakieś dotacje, granty?

Tak, ogromną pomoc zawdzięczamy Funduszu Kapitałowemu Agencji Rozwoju Pomorza – otrzymaliśmy od niego 2/3 kwoty, jaką potrzebowaliśmy do stworzenia naszej gry. Zgłosiliśmy się do nich z pomysłem i po około trzech miesiącach otrzymaliśmy pozytywną rekomendację. Taki proces jest wymagający, ale było warto.

Poza promocją Waszego projektu, za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie CBC zyskaliście także pomoc finansową. Na co planujecie przeznaczyć 20’000 USD nagrody?

Chociaż część prac i udoskonaleń produktu Professor Why Chemia wciąż jest w toku, całość tych pieniędzy przeznaczymy na produkcję Professor Why Fizyka.

Oprócz wspomnianej nagrody pieniężnej, otrzymaliście też zaproszenie na odbywający się w przyszłym roku w Mediolanie Global Entrepreneurship Congress (GEC), którego jednym z pomysłodawców jest Richard Branson, przedsiębiorca i wizjoner znany z nietypowego i kreatywnego podejścia do biznesu. Wydarzenie to przyciąga wiele innowacyjnych, multidyscyplinarnych start-upów z całego świata. Jakie nadzieje wiążecie z tym wyjazdem?

Przede wszystkim liczymy na złapanie kontaktów, zapoznanie innych z naszym produktem i poznanie ich opinii. Cały czas szukamy zagranicznego (jednak europejskiego) wydawcy, dlatego myślę, że może to być dobra okazja do jego znalezienia. Na pewno skorzystamy też z możliwości wysłuchania wykładów zaproszonych gości.

W najbliższą środę lecę też do Londynu na posiedzenie specjalnej komisji powołanej przez Unię Europejską, w której będzie brał udział m.in. minister ds. edukacji, aby rozmawiać o innowacjach w edukacji i znaczeniu dotacji unijnych w procesie ich tworzenia.

Moim rozmówcą był Mateusz Marmołowski, współtwórca CTAdventure.

Podziel się.

O autorze

Parafrazując klasyka, „urodziłem się, aby żyć”, co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść – niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych.
Ulubiony cytat? „Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie” (~Abraham Lincoln). Znajdziecie go również na Gamezilli, gdzie od czasu do czasu spamuje suchymi tekstami.