Wczoraj na naszej stronie pojawiła się recenzja Corpo Tale, gry, która całkowicie podbiła moje serce. Za jej stworzeniem stoi nie kto inny, jak Hamstercube – kilkuosobowy zespół, składający się z Ilony Myszkowskiej, Marcina Krzysiaka, Adriana Pskieta oraz Revv.

Poczułam, że mam okazję pomóc się im rozwijać i do końca życia plułabym sobie w twarz, gdybym nie zrobiła czegokolwiek. Jeśli zatem nie kojarzycie ani komiksów Ilony (Chata Wuja Freda), ani Buca Bez Empatii, ani gier, które stworzył duet, to jest najlepsza okazja ku ich poznaniu. Niech o tych ludziach zrobi się głośno – nie możemy pozwolić na zmarnowanie tak wielkiego talentu!

O fenomenie Hamstercube świadczy chociażby fakt, że ich zbiórka pieniędzy na portalu wspieram.to przekroczyła potrzebną kwotę ponad trzykrotnie. Gdy przeczytacie niniejszy tekst, dowiecie się, dlaczego tak się stało.

Wywiad: Hamstercube (Corpo Tale, Opowieści z Nyanii)

Oto Corpo Tale, najnowsze dzieło Hamstercube, wyśmiewające wszystko, co zaistniało na tym świecie


Ile czasu zajęło wam stworzenie Corpo Tale?

Marcin: Nie chcemy już nawet wracać pamięcią do tego całego chaosu, ale wszystko trwało prawdopodobnie około półtorej roku. Zmian była masa, pomysłów tony, błędów i problemów jeszcze więcej. Potem doszły jeszcze postacie fanów, które wymusiły w wielu miejscach zmianę podejścia o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko na plus. Pojawiły się dzięki temu dodatkowe questy, dodatkowe popieprzone historie i takie skomplikowane relacje pomiędzy postaciami, że ja nawet nie.

Ilona: Bardzo sprawdziła się tu zasada gamedevu, że „pierwsze dziewięćdziesiąt procent tworzenia gry jest dużo prostsze niż drugie dziewięćdziesiąt procent”. Bardzo dużo pomogły testy na ludziach, nawet jeśli feedback od nich był na zasadzie „wszystko źle” i trzeba było wszystko zmieniać.

Tworzenie gry w dwie osoby to cholernie przytłaczająca i trudna robota – próbowałam w pojedynkę, próbowałam w kilkanaście osób, nic z tego nie wyszło. Co w takim razie was w ogóle pchnęło do takiego projektu, skąd czerpaliście inspiracje? W Corpo Tale widać dużo nawiązań do mangi, anime oraz klasycznych jRPG-ów i zapowiada się, że Opowieści z Nyanii również będą działać na podobnej zasadzie.

M.: Przede wszystkim istota samej korporacji. Korporacyjny klimat pełen absurdu, sprzeczności, idiotycznych zwyczajów, chorej rywalizacji opartej na spiskach i krótkotrwałych, fałszywych relacjach. Materiału przez dwa lata uzbierało się tyle, że starczyłoby na dwie gry, ale musieliśmy ciąć ze względu na brak czasu i fakt, że niektóre historie były zbyt hermetyczne.

Oczywiście nie moglibyśmy sobie odmówić nawiązań do typowych absurdów towarzyszącym od zawsze grom typu RPG, czyli otrzymywaniu punktów XP za podniesienie kawałka zgniłej pizzy z podłogi, czy ograniczonym decyzjom, które ku rozczarowaniu głównej postaci często prowadzą do tego samego.

Wywiad: Hamstercube (Corpo Tale, Opowieści z Nyanii)

W świecie gier mnóstwo rzeczy zasługuje na parodię – zwłaszcza samouczki. Hamstercube dobrze o tym wie

Fragment z samurajami działu sprzedaży aż prosił się o wykorzystanie mangowych klimatów, ale w wielu innych miejscach czerpaliśmy też ze sztampowych historii typowych dla fantasy. Uważamy bowiem, że uciekanie od rzeczy, które są zbyt cliché jest zbyt cliché, więc postanowiliśmy bez litości wykorzystać je wszystkie.

I.: Jesteśmy ogólnie fanami klisz. Różni twórcy chcą być ogólnie oryginalni i do tego z różnym skutkiem dążą, a my wychodzimy z założenia, że skoro i tak wszystko już zostało powiedziane, to my też powiemy jeszcze raz, po swojemu. Głupiej.

Czy postacie w Corpo Tale były wzorowane na prawdziwych osobach, a jeśli tak, to czy te osoby brały udział w tworzeniu swoich alter ego?

M.: Powiem tak, zależy, które postacie. Dwie z głównych postaci oprócz Marcina były bardzo mocno wzorowane na konkretnych osobach, w przypadku pozostałych wykorzystaliśmy tylko część ich cech, a resztę brutalnie odrzuciliśmy. Z niektórymi osobami się konsultowaliśmy, inne całkowicie olaliśmy, w obu przypadkach nie żałujemy naszej decyzji.

Mamy też cały pokój dedykowany testerskiej braci z dość skomplikowanym śledztwem, które oddaje codzienne komplikacje i traumy związane z pracą testera. Dodam też, że spora część najczarniejszych z czarnych charakterów wzorowana była na ich korporacyjnych odpowiednikach, co może dać do myślenia. A może lepiej nad tym nie myśleć?

Corpo Tale to niesamowicie udany tytuł i aż się prosi o kontynuację. Czy macie w planach stworzenie sequela lub jakiejś innej produkcji bazującej na podobnej zasadzie?

M.: Jesteśmy właśnie w trakcie kończenia prac nad naszym drugim cRPG, czyli Opowieściami z Nyanii. Mimo zupełnie innego klimatu obie gry łączą liczne nawiązania do popkultury (w tej skupimy się głównie na żartach z szeroko pojętej fantastyki), nastawienie na humor, no i mechanika (turowe walki, grafika 2D).

A jak zapowiadają się Opowieści z Nyanii?

I.: Później planujemy odskocznię od tej formuły i zajęcie się visual novel. A potem się zobaczy.

A teraz właściwie najważniejsze – czy tworzycie gry tylko hobbystycznie, czy chcielibyście się rozwinąć w gamedevie i na stałe pracować w branży?

I.: No fajnie by było, jakby się dało z tego wyżyć. Mieć jakiś sensowny zespół, a nie w dwie osoby i dwie na od czasu do czasu.

Jesteście ogarnięci i macie dobry pomysł na siebie, więc trzeba poznać trochę ludzi i działać. Jestem pewna, że ktoś chciałby z wami nawiązać współpracę.

I.: Byłoby miło. Póki co chcemy jakieś rzeczy pokończyć, żeby w ogóle mieć się z czym pokazać 😀


Także tego, jeśli jesteście zainteresowani twórczością Hamstercube i chcecie ich wspierać bądź pobrać demo Opowieści z Nyanii, zapraszam w to miejsce. Nie wiem jak Wy, ale ja mam zamiar na bieżąco śledzić ich poczynania – kto wie, może kiedyś przebiją swoimi produkcjami moje fanatyczne zamiłowanie do trylogii Mass Effect 🙂 Nie no, żartuję, to akurat nie jest możliwe.

Podziel się.

O autorze

Aleksandra Olszar

Choć do idealisty mi daleko, niczym prawdziwy romantyk wierzę, że mam w tym świecie do spełnienia jakąś ważną rolę. Jestem fanatyczną miłośniczką trylogii Mass Effect (serio, bardziej nawiedzonego maniaka nie znajdziecie) i wyznaję zasadę, że gracz ma tyle żyć, w ile gier zagrał. Wszystkie moje pasje miały początek już we wczesnym dzieciństwie, a ja jako duże dziecko do dziś rozwijam się w ich kierunku.