W branży gier wykształcił się niezdrowy trend, na skutek którego wydawcy wyciągają z naszych portfeli dużo więcej pieniędzy, niż miało to miejsce dawniej. Nikt nie lubi płacić podwójnie za coś, co powinno znajdować się w podstawowej wersji gry, a tak niestety wygląda obecnie sytuacja w wielu produkcjach.

Na szczęście nie wszyscy decydują się na tak haniebne postępowanie i zamiast wycinać zawartość z podstawowej gry, starają się rzeczywiście wnieść sporo nowej. Gracze bardzo cenią sobie takie podejście, dlatego też nikt nie miał żalu do twórców Wiedźmina 3, gdy wydawali spore rozszerzenia, i nikt nie powinien mieć żalu do Naughty Dog za wydanie Uncharted: Zaginione Dziedzictwo.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, czyli trochę o sztuce robienia dodatków

Sama gra jest świetna, potwierdza to nasza recenzja, z którą warto się zapoznać. Wracając jednak do naszego tematu, Zaginione Dziedzictwo jest dodatkiem w pełnym znaczeniu tego słowa. Gra opowiada o lasach Chloe Frazer, którą kojarzyć możecie z gier przedstawiających przygody Nathana Drake’a. Przez większość czasu towarzyszyć jej będzie Nadine Ross, którą doskonale znacie z Uncharted 4: Kres Złodzieja. Czy taka decyzja była dobra? Tak! Zmiana protagonisty pokazała, że Uncharted nie opiera się tylko na jednej postaci. Chloe z powodzeniem zastąpiła Nathana, co nie było łatwym zadaniem. Scenarzystom udało się bardzo dobrze zarysować charakter naszej poszukiwaczki skarbów, zyskała ona całkowicie nowe animacje poruszania się i zmienioną fizykę względem Drake’a. Takie podejście twórców do czegoś, co równie dobrze mogli skopiować z poprzedniej części, jest bardzo dobre, bo pokazuje, że nie odcinają kuponów od gotowego produktu, tylko tworzą od nowa.

Ze smutkiem trzeba jednak stwierdzić, że takie podejście do rozszerzeń jest obecnie rzadkością, znacznie częściej wycina się elementy podstawowej gry i sprzedaje za dodatkową opłatą. Zapowiadanie DLC jeszcze przed premierą gry jest normą i nikogo nie dziwi. Jednak czy powinno być tak, że aby cieszyć się wszystkim, co uszykowali dla nas twórcy, musimy płacić podwójnie? Absolutnie nie! Szkoda, że takich poglądów nie mają wydawcy gier, którzy chcą wycisnąć z naszych kieszeni co tylko mogą. Najłatwiej pociąć jest grę RPG, bo oferowana zawartość jest ogromna, więc jest z czego brać. Taka sytuacja miała miejsce między innymi w Mass Effect 3 czy Dragon Age: Inkwizycji.

Podobne sytuacje zdarzają się również w grach wyścigowych, gdzie pomimo zakupu tytułu za pełną cenę, dostępna jest również możliwość kupna samochodów „premium”, które zazwyczaj są dużo lepsze od reszty zwykłych wozów. Ciekawe jest to, że tak niezdrowych zabiegów nie stosują nawet niektóre gry free to play. W takim LoL-u możemy bez problemu mieć każdą postać bez wydawania ani złotówki, kosztowne są tylko skiny, jednak one nie wpływają na statystyki postaci, co pozwala zachować balans. Jak widać, wydawcy gier dawno już przestali grać fair, jednak gdybyśmy my, gracze, nie korzystali z tych dodatkowych możliwości, to zwyczajnie by z nich zrezygnowano. W tym momencie koło się zamyka, więc raczej marne szanse, że dostaniemy na przykład takiego Need For Speeda bez dodatkowo płatnych samochodów czy Dragon Age’a bez wyciętego kawałka historii, bardzo istotnego dla wydarzeń z gry.

Czym więc różni się rozszerzenie oferowane przez Naughty Dog? A no tym, że rzeczywiście dano nam coś zupełnie nowego. Nie mamy wrażenia, że oddano nam coś, co najpierw nam zabrano. Brzmi banalnie, ale właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Zaginione Dziedzictwo broni się zarówno jako przedłużenie Uncharted 4, jak i samodzielna gra. Produkcja wykorzystuje dokładnie ten sam silnik graficzny co Kres Złodzieja, jednak miejsce, w którym rozgrywa się akcja, wymagało stworzenia od nowa wszystkich tekstur, nowych roślin, dostosowania oświetlenia i efektów pogodowych tak, by jak najlepiej oddać klimat Indii. Studio musiało wykonać masę pracy, by dać nam całkiem nowe doświadczenie, jednak trud się opłacił, bo dzięki temu dostaliśmy pełnowartościowy produkt.

Bardzo dobrze poprowadzona jest także fabuła, która nawiązuje do poprzedniej części, ale nie uzupełnia jej. Zarówno Kres Złodzieja, jak i Zaginione Dziedzictwo to dwie, całkowicie oddzielne historie, które można poznawać osobno, jak i razem. I chyba o to w tym wszystkim chodzi, otrzymywać dodatkową zawartość, a nie łaty, które powinny być integralną częścią gry. Jeśli więcej twórców będzie podchodziła do tego w sposób, w jaki robi to Naughty Dog, wyjdzie to wszystkim na dobre.

Podziel się.

O autorze

Można powiedzieć, że jestem skrajnym racjonalistą, który do myślenia używa mózgu, a sercu zostawia pompowanie krwi. Z tego powodu najbardziej cenię sobie czyste myśli wyrażone w jak najprostszej formie i wszelki minimalizm. Cały czas przyswajam nowe i poszerzam swoje horyzonty o kolejne dziedziny. Jestem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen, filmów Christophera Nolana i książek Dmitrija Glukhovskiego.