Wydawać by się mogło, że połączenie zręcznościówki typu Jazz Jackrabbit ze światem fantasy oraz elementami RPG może mieć spory potencjał. Na pewno go ma, ale po raz kolejny nie został on wykorzystany.

Czarodzieje z Waverly… z Frozen District pozbawieni są magii. Już pierwsza część sprzed ponad dwóch lat nie została przyjęta zbyt ciepło. Zarzucano jej brak fabuły, bezmyślne tłuczenie kolejnych potworów czy znużenie pojawiające się po kolejnych minutach z nią spędzonych. Twórcy wielu kwestii nie wzięli do serca, a inne „dopracowali” jakby od niechcenia.


Pojawia się historia… wielowymiarowa?

Chociaż po raz kolejny nie zostajemy w żaden sposób wprowadzeni do świata gry, tym razem w tle pojawia się fabuła. Nasz czarodziej po rozpoczęciu rozgrywki materializuje się w naprawdę dziwacznym pubie. Spotykamy w nim naukowca Jabłońskiego, szamana Noodego, który jest reprezentantem rodu Sval, barmana oraz kapelę The Rolling Spells. Jej członkowie przypominają rasę kosmiczną, którą można było ujrzeć w barze na planecie Naboo w Gwiezdnych Wojnach: Nowej Nadziei. Wyjściem z pubu jest natomiast portal znajdujący się w kominku. Pali się oczywiście na zielono, ponieważ jego motorem napędowym z pewnością jest proszek fiuu (fani Harry’ego Pottera wiedzą, o co chodzi). Od początku mamy więc do czynienia z przedziwnym miszmaszem.

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

My name is Shax and this is my favorite pub in… where exactly?

Pierwsze zadanie otrzymujemy od szamana Noodego. Prosi nas on o uratowanie wioski jego ludu. Wyruszamy więc w drogę. Wchodząc w płomienie chciałoby się rzec: „na Pokątną”, jednak to nie w tej opowieści. Kiedy materializujemy się w wiosce Sval, od jej wodza dowiadujemy się, że jego kraina została najechana przez kreatury boga Fauna. Jako czarodzieje szukający przygód musimy więc pokazać, że umiemy więcej, niż tylko rozpalać ognisko.

Wspomniana wioska pełna jest postaci, z którymi można wejść w interakcję, jednak jest to zupełnie bezcelowe, ponieważ nikt w tej grze nie ma nam nic ciekawego do powiedzenia, jeśli nie sygnalizuje tego jego głowa. Same dialogi są mocno kolokwialne i pełno tu zwrotów typu: „siemano”, „dziękówa, stary” czy „pieprzyć to”. Gdy dochodzi do rozmowy z przedstawicielem ludu, któremu bliżej do barbarzyńcy niż nastolatka XXI wieku, chciałoby się, żeby dialogi brzmiały trochę inaczej. W całej produkcji mamy więc olbrzymią mieszaninę wszystkiego, co tylko znalazło się w głowach twórców. Zrobiono to zupełnie nieudolnie, a fabuła po prostu jest, żeby znowu ktoś się nie przyczepił, że tryb „Story mode” o niczym nie opowiada.

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

Tym razem witamy na Naboo


Przyjemność szybko zamienia się w udrękę

Mimo wszystkich tych dziwactw, które gra serwuje od samego początku, sama rozgrywka wydawała mi się bardzo przyjemna. Chodzimy po różnorodnych poziomach, zdobywamy doświadczenie, skaczemy po platformach i walczymy z przeróżnymi monstrami. W sumie wszystko, co najlepsze, i czego oczekiwałem od Warlocków. Spodobała mi się walka, która naprawdę była wymagająca i na pierwszych poziomach, gdy zaatakowałem trzech wrogów, trzeba było myśleć, żeby wyjść ze starcia zwycięsko.

Kolejne minuty (o godzinach nie wspominając!) zaczęły stawać się prawdziwą udręką. Każdy kolejny poziom był po prostu coraz bardziej toporny. Cała masa dróg prowadzących donikąd i respawnujący się wrogowie, którzy w późniejszym etapie gry nie byli wyzwaniem, tylko spowalniającym mnie utrapieniem, irytowali niewyobrażalnie. Projektant poziomów jest prawdziwym sadystą. Przemierzając lokację, która miała mnie doprowadzić do Fauna, musiałem w końcu dać za wygraną. Błądzenie bez sensu prawie dwie godziny potrafi napsuć krwi.

Skoro już tak marudzę, wspomnę jeszcze o złocie i przedmiotach, których w grze znajdujemy od groma. Złoto do znalezienia jest na każdym kroku, ale nie udało mi się spotkać żadnego handlarza, z którym mógłbym ubić interes. Jedyne jego zastosowanie, jakie odkryłem, to zakup drinka w pubie i wybór piosenki od gwiezdnej kapeli. Przedmioty natomiast wypadają z niemal każdego przeciwnika. Szybko okazuje się, że jakieś dziewięćdziesiąt procent jest po prostu zbędne.

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

Co mam zrobić z tym wszystkim?


Bohaterowie i cała pozostała reszta

Bohaterów do zagrania w wersji obecnie dostępnej na Steam jest trzech. Są różnorodni i naprawdę ciekawie zaprojektowani. Mamy Shaksa, który jest kimś w rodzaju nekromanty. Potrafi odbierać sobie część życia, zwiększając swoją moc, czy przyzywać sojuszników. Oprócz niego są jeszcze Jake oraz Kheera. Pierwsza z czarodziejek to taki żeński odpowiednik bohatera Icy Towera, z dużą czapką, radiem i feniksem, który towarzyszy jej w podróży. Kheera jest natomiast szamanką. To, że jest skąpo ubrana, nie znaczy, że jest bezbronna, ponieważ swoim sztyletem potrafi ciąć naprawdę boleśnie.

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

Szamanka potrafi być groźna i skuteczna

Wszystko w kwestii bohaterów wygląda podejrzanie dobrze, prawda? Okazuje się, że powstaje między nimi niezrozumiała dysproporcja. Jake i Kheera posiadają po dziewięć umiejętności do odblokowania w swoim drzewku, natomiast Shax tylko pięć! Z czego to wynika?

Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, powiem tylko tyle, że współgra ze sobą, jak w pierwszej odsłonie. Grafika mogłaby być pewnie jeszcze lepsza, ale jeśli do tego elementu było najmniej zastrzeżeń przed dwoma laty, może i dobrze, że pracownicy z Frozen District się nad nim nie pochylili?

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

To chyba nie są producenci… prawda?

Podczas rozgrywki nie byłem w stanie przejść do menu głównego, żeby chociażby sprawdzić sterowanie. Rzecz nie do pomyślenia, ale wierzę producentom, że taka możliwość się pojawi, kiedy gra oficjalnie będzie miała swoją premierę.

Gra oprócz trybu jednoosobowego posiada też tryb multiplayer i kooperacji na jednym komputerze. Jest nadzieja, że rozgrywka wieloosobowa zamieni rozpacz na frajdę i przy czarodziejach naprawdę będzie można odczuć radość.

Czarodzieje i bogowie nie staną się nowym wcieleniem Lochów i Smoków. Zapowiedź: Warlocks 2: God Slayers

Pierwszy z bossów do pokonania

Za oknem depresyjnie, przed ekranem depresyjnie, więc podsumowanie będzie szybkie. Warlocks 2 to wciąż bardzo niewykorzystany potencjał. Gra ma zadebiutować w pierwszym kwartale 2018 roku. Zakładając że będzie dostępna jako pełna wersja w ostatni dzień marca, wciąż jest nadzieja, że czarodzieje będą po prostu grywalni.

Zapowiedź na podstawie wersji PC. Grę udostępnił producent – Frozen District.

Podziel się.

O autorze

Adrian Czech

Bardzo lubię ratować świat, dlatego jestem wielkim fanem wszelkiej maści RPG-ów (choć nigdy nie tknąłem serii The Elder Scrolls), Mass Effecta i twórczości Blizzarda, ale serie Grand Theft Auto i Max Payne również nie są mi obce. Od dziecka kibic Realu Madryt. Nadmiar czasu lubię spożytkować na podróżach, książkach, serialach i filmach. No i w ciemno łykam kolejne odcinki Dragon Balla oraz ekranizacje ze stajni Marvela.